[RELACJA-SKRÓT-OPINIA] [AKTUALIZACJA] Konopska o ludziach i szpitalu, Trelka „Ludzie także pracują dla pieniędzy”

pionki24.pl 2 dni temu
Zdjęcie: [RELACJA-SKRÓT-OPINIA] [AKTUALIZACJA] Konopska o ludziach i szpitalu, Trelka „Ludzie także pracują dla pieniędzy”


Miała być rzeczowa rozmowa o przyszłości szpitala w Pionkach, jego finansach, zwolnieniach i chirurgii. Zamiast tego momentami zrobiło się bardzo ostro i personalnie. Podczas XXXVIII sesji Rady Gminy Pionki starosta Waldemar Trelka nie tylko bronił działań władz powiatu i dyrekcji placówki, ale też kierował mocne, ironiczne uwagi pod adresem uczestników debaty oraz doktora Tomasza Markowskiego, byłego dyrektora medycznego, który wcześniej próbował zwiększyć liczbę zabiegów i szukać sposobu na utrzymanie funkcjonowania chirurgii. Na tym tle zupełnie inaczej wybrzmiewał głos wójt Katarzyny Konopskiej, która konsekwentnie przypominała, iż za każdą decyzją dotyczącą szpitala stoją konkretni ludzie – pracownicy, pacjenci i ich rodziny.

XXXVIII sesja Rady Gminy Pionki odbyła się 28 września. Jednym z najważniejszych punktów obrad była informacja o aktualnej sytuacji Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej im. Lecha i Marii Kaczyńskich – Pary Prezydenckiej w Pionkach.

W dyskusji uczestniczyli m.in. dyrektor szpitala Bernarda Dudek, starosta radomski Waldemar Trelka, pracownicy placówki, pielęgniarki oraz samorządowcy Gminy Pionki.

Od początku było wiadomo, iż nie będzie to wyłącznie rozmowa o finansowych tabelach. Jednym z powodów zainteresowania władz gminy były wypowiedzenia wręczane pracownikom szpitala oraz niepewność dotycząca dalszej przyszłości chirurgii.

Konopska: za każdą decyzją stoją konkretni ludzie

Wójt Gminy Pionki Katarzyna Konopska od pierwszych minut swojej wypowiedzi zwracała uwagę na społeczny wymiar decyzji podejmowanych w szpitalu. Konsekwetnie i zdecydowanie stanęła w obronie pracowników i mieszkańców.

Mówiła o pracownikach, którzy po otrzymaniu wypowiedzeń przyszli do urzędu, o ich obawach i o tym, iż dla mieszkańców najważniejsze nie są abstrakcyjne wskaźniki, ale utrata pracy i dostęp do leczenia.

– Gdy do nas przyszli na rozmowę ci opiekunowie medyczni z łzami w oczach, bo tracą pracę, to każdy jest człowiekiem i w pierwszej kolejności nie patrzy na to, ile NFZ zapłacił, a ile nie zapłacił, ile wykonywanych jest operacji, tylko ten człowiek traci pracę – mówiła wójt.

Konopska nie negowała problemów finansowych szpitala ani trudnej sytuacji systemu ochrony zdrowia. Jej wystąpienie miało jednak zupełnie inny akcent: za każdym etatem, każdą redukcją i każdą decyzją dotyczącą oddziału stoją ludzie.

Podkreślała również, iż w tej chwili problem szpitala stał się jednym z najważniejszych tematów dla mieszkańców miasta i gminy.

– A teraz najważniejszym problemem stał się szpital, bo to dobro nasze wspólne, Pionek, miasta, gminy – mówiła.

Wójt zaznaczyła przy tym, iż spotkanie nie zostało zorganizowane po to, aby uczestnicy jedynie wymieniali się opiniami. – To nie po to, żeby sobie pogadać, tylko rzeczywiście, iż my nad tym problemem też się pochylamy, rozmawiamy i tych rozwiązań będziemy szukać – podkreślała.

Dyrekcja: nie stać nas na utrzymanie obecnego zatrudnienia

Dyrektor Bernarda Dudek przedstawiła radnym obszerną analizę sytuacji kadrowej i finansowej placówki. Według przekazanych przez nią danych w szpitalu zatrudnionych jest 271 osób na umowach o pracę, około 50 osób na umowach zlecenia oraz 87 osób na kontraktach B2B.

Dudek odnosiła się również do wypowiedzeń wręczanych opiekunom medycznym. Jej zdaniem rosnące koszty pracy, ustawowe podwyżki wynagrodzeń, niedostateczna wycena części świadczeń oraz problemy z płatnościami za nadwykonania powodują, iż szpital nie jest już w stanie utrzymywać wszystkich stanowisk.

– Dopóki nasza sytuacja finansowa pozwalała na to, opiekunowie byli i nie wahałam się ich zatrudnić. Na chwilę obecną nie stać nas na dalsze utrzymanie takiego zatrudnienia – tłumaczyła.

Według jej danych w 2025 roku przyjęto 48 pracowników i z taką samą liczbą osób rozwiązano umowy. W 2026 roku, według stanu z 10 września, zatrudniono 38 osób, natomiast umowy rozwiązano z 36 pracownikami.

Gmina patrzy na zwolnienia inaczej

Dla Katarzyny Konopskiej te liczby miały jednak także drugi wymiar. Wójt wskazywała, iż wypowiedzenia otrzymało kilkanaście osób, jednocześnie zastrzegając, iż nie chce przesądzać dokładnej liczby bez potwierdzenia. – My musimy o tych wyborców dbać – mówiła, odnosząc się do mieszkańców, którzy tracą pracę.

Dyrekcja przedstawiała strukturę zatrudnienia i koszty. Władze gminy zwracały uwagę, iż po drugiej stronie tych wyliczeń są mieszkańcy, którzy zostają bez pracy.

106 pielęgniarek. Dyrekcja pokazuje koszty

Dużo czasu poświęcono również wynagrodzeniom pielęgniarek. Według danych przedstawionych przez Bernardę Dudek, na 24 września w placówce zatrudnionych było 106 pielęgniarek.

54 osoby znajdowały się w grupie obejmującej pielęgniarki posiadające tytuł magistra i specjalizację. Dyrektor przedstawiła również skalę wzrostu wynagrodzeń od 2022 roku.

W przypadku pielęgniarki z magistrem i specjalizacją wynagrodzenie zasadnicze miało wzrosnąć z około 7300 zł brutto w 2022 roku do 11 486 zł w 2026 roku.

Po dodaniu m.in. dodatku stażowego oraz wynagrodzenia za pracę w nocy i święta średnie wynagrodzenie pielęgniarki z tej grupy miało wynosić około 16,9 tys. zł brutto.

Dudek jednocześnie podkreślała, iż nie żałuje wcześniejszej decyzji o uznawaniu kwalifikacji pielęgniarek. – Uznałam, iż to jest bardzo odpowiedzialny, trudny zawód i dziewczyny powinny tyle zarabiać. I przez cały czas dzisiaj tak twierdzę – mówiła.

Pielęgniarki odpowiadają: kwalifikacje zdobywamy za własne pieniądze

Przedstawicielki personelu nie pozostawiły tego wątku bez odpowiedzi. Podkreślały, iż pielęgniarki są zobowiązane do podnoszenia kwalifikacji, ale w wielu przypadkach studia, szkolenia czy specjalizacje finansują również z własnych środków.

Jedna z pielęgniarek zwracała uwagę, iż rozpoczęła studia wiele lat wcześniej, mając małe dzieci, i nie robiła tego wyłącznie po to, aby otrzymać wyższe wynagrodzenie. Wskazywała też, iż rozwój zawodowy i podnoszenie kwalifikacji jest częścią odpowiedzialności za pacjentów.

Lekarze średnio ponad 40 i 50 tysięcy złotych

Dyrektor przedstawiła także dane dotyczące wynagrodzeń lekarzy. Na podstawie wynagrodzeń sześciu lekarzy średnia miesięczna kwota miała wynosić około 50 280 zł w lipcu oraz około 42 400 zł w sierpniu. Dudek zaznaczyła, iż chodzi wyłącznie o pieniądze uzyskiwane przez lekarzy w pionkowskiej placówce.

Odniosła się również do własnego wynagrodzenia. Według jej deklaracji tegoroczna podwyżka wyniosła 1800 zł brutto, czyli około 950 zł netto, a nie jak według niej przedstawiano w publicznych dyskusjach, kilka czy kilkanaście tysięcy złotych.

Chirurgia. 1280 zabiegów w 2025 roku

Najwięcej pytań dotyczyło jednak przyszłości chirurgii. Przedstawicielki personelu powoływały się na dane z raportów, według których w 2025 roku wykonano około 1280 zabiegów.

Aktualne zestawienie obejmowało natomiast już około 1170 zabiegów wykonanych na bloku operacyjnym. W statystykach znajdowały się zabiegi chirurgiczne, ortopedyczne i proktologiczne.

Personel zwracał uwagę, iż blok operacyjny pracuje także w weekendy, a liczba wykonywanych procedur wzrosła. Dyrekcja odpowiadała jednak, iż sama liczba zabiegów nie oznacza jeszcze, iż oddział jest ekonomicznie opłacalny.

Markowski zwiększył liczbę zabiegów

Bernarda Dudek przyznała, iż po zmianach organizacyjnych i pojawieniu się doktora Tomasza Markowskiego nastąpiła intensyfikacja wykonywania zabiegów. Dyrektor mówiła wprost, iż Markowski „doprowadził do zintensyfikowania realizacji kontraktu”.

Jednocześnie argumentowała, iż choćby zwiększenie liczby procedur chirurgicznych i proktologicznych nie wystarczy do osiągnięcia poziomu, który według dyrekcji będzie konieczny dla utrzymania ekonomicznej stabilności oddziału. Dyrekcja wskazywała również, iż gdyby nie pojawili się nowi lekarze, sytuacja chirurgii byłaby jeszcze trudniejsza.

Od 2027 roku sytuacja może być jeszcze trudniejsza

Bernarda Dudek argumentowała także, iż najważniejszy będzie rok 2027. Według jej wyjaśnień od stycznia zmienią się zasady dotyczące części zabiegów ortopedycznych, które dotychczas pomagały w realizacji kontraktu.

Po ograniczeniu ich możliwości wykonywania mają pozostać przede wszystkim zabiegi chirurgiczne i proktologiczne.

Według danych przedstawionych podczas sesji w ubiegłym roku wykonywano średnio około 1,5 zabiegu dziennie, w tej chwili około trzech, natomiast próg określany przez dyrekcję jako ekonomicznie uzasadniony miałby wynosić około 7–8 zabiegów dziennie.

Rezonans za miliony. Kontraktu NFZ przez cały czas nie ma

Kolejnym ważnym tematem był rezonans magnetyczny. Dyrektor zdecydowanie zaprzeczała, iż urządzenie nie jest wykorzystywane.

Badania wykonywane są m.in. pacjentom hospitalizowanym na chirurgii i oddziale wewnętrznym. Problem polega jednak na tym, iż szpital przez cały czas nie posiada kontraktu NFZ umożliwiającego wykonywanie badań ambulatoryjnych w ramach AOS.

Według Dudek placówka zabiega o taki kontrakt od ponad dwóch lat. Sam rezonans kosztował około 5 mln zł, natomiast około 2,3 mln zł Powiat Radomski miał przeznaczyć na przystosowanie pomieszczeń.

Dyrektor przekonywała, iż szpital posiada personel, teleradiologię oraz techniczne możliwości wykonywania badań, a do NFZ regularnie kierowane są pisma dotyczące kontraktu.

Trelka o finansach: z plusa do wielomilionowych strat

Starosta radomski Waldemar Trelka przedstawił podczas sesji własne zestawienie wyników finansowych.

Według przytoczonych przez niego danych szpital miał zakończyć:

2020 rok – około 1,22 mln zł na plusie,
2022 rok – około 1,94 mln zł na plusie,
2023 rok – około 517 tys. zł na plusie.

W 2024 roku wynik miał spaść do około minus 6,12 mln zł, a w 2025 roku strata miała wynieść około 8,34 mln zł.

W odniesieniu do 2026 roku starosta mówił o stracie około 7,5 mln zł po siedmiu miesiącach i przewidywał, iż na koniec roku może być ona jeszcze większa. Była to prognoza starosty, a nie zatwierdzony wynik całoroczny.

Waldemar Trelka jako jedną z głównych przyczyn kryzysu wskazywał system finansowania ochrony zdrowia oraz problemy z płatnościami NFZ. Na tym jednak jego wypowiedź się nie kończyła.

Starosta coraz dalej od szpitala, coraz bliżej polityki

W dalszej części wystąpienia Waldemara Trelki argumenty dotyczące bezpośrednio SPZZOZ coraz częściej przeplatały się z szeroką oceną sytuacji politycznej w Polsce.

Starosta mówił m.in. o tym, iż „Polacy wybrali”, krytykował obecne władze centralne i sytuację finansową państwa, przedstawiając ją jako jeden z powodów problemów szpitali powiatowych. Padały również sformułowania o „fejkach”, „manipulacji” i „piramidzie kłamstw”.

W pewnym momencie dyskusja o przyszłości pionkowskiej placówki zaczęła więc przypominać nie tylko rozmowę samorządowców o szpitalu, ale również polityczne przemówienie, w którym odpowiedzialność za sytuację ochrony zdrowia łączono z oceną obecnej władzy oraz wyborów dokonanych przez obywateli.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż mieszkańcy i pracownicy przyszli przede wszystkim po odpowiedź na znacznie bardziej konkretne pytania: co dalej z chirurgią, pracą i szpitalem?

Personalny atak na doktora Markowskiego

Najbardziej kontrowersyjna część wystąpienia starosty dotyczyła jednak doktora Tomasza Markowskiego. Waldemar Trelka odnosił się do niego w wyraźnie ironicznym tonie, nazywając go między innymi „nowym przywódcą” i „oświeconym wicedyrektorem, który wie wszystko, jak to ma wyglądać”. Starosta sugerował przy tym, iż Markowski ma własną receptę na sposób finansowania i dalszego funkcjonowania oddziału.

Oczywiście starosta ma pełne prawo nie zgadzać się z koncepcjami byłego wicedyrektora. Może przedstawiać inne wyliczenia, wskazywać na koszty, dowodzić, iż konkretne rozwiązanie nie jest możliwe do sfinansowania. Problem w tym, iż podczas sesji rzeczowa polemika momentami ustępowała miejsca ironii i personalnym uwagom.

A jest to szczególnie istotne w świetle tego, co wcześniej powiedziała sama dyrektor Dudek: Tomasz Markowski przyczynił się do zwiększenia realizacji kontraktu i liczby wykonywanych zabiegów.

Można więc spierać się o to, czy jego pomysł na przyszłość chirurgii był możliwy do utrzymania finansowo. Trudno jednak pomijać fakt, iż próbował zwiększać aktywność oddziału w momencie, gdy właśnie niska liczba zabiegów była jednym z głównych argumentów przeciwko dalszemu utrzymywaniu chirurgii w dotychczasowym kształcie.

[AKTUALIZACJA] „Ludzie także pracują dla pieniędzy”

„AKTUALIZACJA: W pierwotnej wersji materiału na skutek błędu pisarskiego słowo «pracują» zapisano jako „płaczą”. Prawidłowa wypowiedź starosty brzmi: „Ludzie także pracują dla pieniędzy. Ale na końcu trzeba zapłacić rachunki”. Błąd został poprawiony. Przepraszamy za pomyłkę.”

Szczególnie źle zabrzmiał fragment, w którym starosta nawiązywał do wcześniejszych emocjonalnych wystąpień doktora Markowskiego. Mówiąc o wynagrodzeniach lekarzy oraz osobach zarabiających wysokie kwoty, stwierdził między innymi – Ludzie także pracują dla pieniędzy.

fragment nagrania z serwisu „Posiedzenia”

W kontekście całej wypowiedzi słowa te padały przy odniesieniu do doktora Markowskiego i jego emocjonalnego zaangażowania w spór dotyczący szpitala.

I tutaj pojawia się już nie tylko pytanie o politykę czy finanse, ale o standard publicznej debaty. Człowiek może się wzruszyć z wielu powodów. Może być bezsilny. Może być wściekły. Może być emocjonalnie związany ze szpitalem i ludźmi, z którymi pracuje.

Sprowadzanie takich emocji do pieniędzy nie jest odpowiedzią na przedstawiane argumenty. Zwłaszcza gdy chodzi o lekarza, który co wynika również ze słów samej dyrekcji, podejmował działania prowadzące do zwiększenia liczby wykonywanych zabiegów.

Można krytykować. Nie trzeba deprecjonować człowieka

Tomasz Markowski nie musi mieć racji w każdym punkcie. Jego propozycje mogą okazać się zbyt kosztowne. Mogą być niemożliwe do utrzymania przy obecnym kontrakcie NFZ. Można je odrzucić. Ale od osoby pełniącej funkcję starosty mieszkańcy mogą oczekiwać przede wszystkim odpowiedzi opartej na danych.

Jeżeli rozwiązanie Markowskiego jest nierealne, należy pokazać dlaczego. o ile chirurgie trzeba przeprofilować, należy przedstawić konkretne wyliczenia. o ile nie ma pieniędzy, trzeba wskazać, ile dokładnie ich brakuje.

Ironizowanie z lekarza czy sprowadzanie jego emocji do wysokości zarobków nie przybliża mieszkańców do odpowiedzi na żadne z tych pytań.

Tym bardziej iż spór nie dotyczy osobistych ambicji jednej czy drugiej osoby. Dotyczy miejsc pracy, przyszłości oddziału i dostępu mieszkańców do świadczeń medycznych.

Konopska nie szukała winnego. Szukała rozwiązania

Na tle bardzo ostrego wystąpienia starosty zupełnie inaczej brzmiały wypowiedzi Katarzyny Konopskiej. Wójt nie twierdziła, iż sytuacja finansowa szpitala jest prosta. Nie obiecywała również, iż gmina może wziąć na siebie całe finansowanie placówki. Przypominała natomiast, iż sama jako radna powiatowa popierała przekazywanie dużych środków na szpital i była dumna z modernizacji placówki. Nie kwestionowała też wkładu Powiatu Radomskiego w inwestycje. Jednocześnie jasno wskazywała, dlaczego gmina pyta.

Bo ludzie otrzymują wypowiedzenia.

Bo mieszkańcy boją się o chirurgię.

Bo szpital jest wspólnym dobrem miasta i gminy.

I dlatego władze Gminy Pionki chcą znać sytuację finansową oraz możliwe scenariusze dalszego działania.

200 tysięcy, 270 tysięcy i kolejne rozmowy

Konopska przypomniała również, iż Gmina Pionki już wcześniej pomagała placówce i rozważa kolejne formy wsparcia.

Podczas sesji mówiła m.in. o wniosku dotyczącym 200 tys. zł pomocy, a także o potrzebie zabezpieczenia około 270 tys. zł na materiały przeciwodleżynowe. Zapowiedziała, iż radni będą analizować możliwość udzielenia takiej pomocy. Jednocześnie zaznaczała, iż również gmina ma ograniczony budżet. Nie chodzi więc o bezwarunkowe przekazywanie pieniędzy, ale o pomoc w tych obszarach, w których może ona realnie poprawić funkcjonowanie szpitala. – Zrobimy wszystko, żeby szpital wesprzeć – deklarowała Konopska. Podkreślała przy tym, iż dla wszystkich radnych przyszłość placówki jest ważna.

Audyt zewnętrzny? Dyrekcja mówi o kosztach

Podczas dyskusji pojawiło się również pytanie o niezależny audyt zewnętrzny. Bernarda Dudek poinformowała, iż szpital posiada audytora wewnętrznego, który prowadzi kontrole w poszczególnych zakresach działalności. Według dyrektor pełny audyt zewnętrzny byłby w tej chwili znacznym dodatkowym kosztem. Radnych interesował także sposób przygotowania planu naprawczego. Dudek wyjaśniła, iż nad jego aktualizacją pracowali przede wszystkim pracownicy administracyjni, osoby zajmujące się analizami, statystyką i rozliczeniami. Z dyskusji wynikało natomiast, iż przedstawiciele oddziałów czy lekarze nie uczestniczyli bezpośrednio w zespole przygotowującym aktualizację dokumentu.

Wielogodzinna dyskusja, ale najważniejsze pytanie pozostaje

XXXVIII sesja Rady Gminy Pionki nie zakończyła się decyzją, która rozwiązuje problemy szpitala. Pokazała jednak bardzo wyraźnie, iż spór ma dziś kilka wymiarów. Jest problem systemowy, sposób finansowania świadczeń przez NFZ. Jest problem ekonomiczny, rosnące koszty wynagrodzeń i procedur. Jest problem organizacyjny, przyszłość chirurgii i konieczność przeprofilowania części działalności. Ale jest również problem społeczny – ludzie tracą pracę i boją się, iż dostęp do leczenia w Pionkach będzie coraz mniejszy. I właśnie do tego ostatniego aspektu najczęściej wracała Katarzyna Konopska.

Powyższy tekst jest wyrazem naszej opinii, redakcyjnych obserwacji oraz blisko 20 lat obecności PIONKI24 na lokalnym rynku. Patrzymy, słuchamy, pytamy i nie przestaniemy pytać. Bo Pionki zasługują na więcej.

P.S. Niektóre cytaty zawarte w artykule zostały skrócone, uzupełnione o poprawność stylistyczną oraz wymowy w celu zwiększenia ich czytelności i klarowności. Kontekst wypowiedzi pozostał niezmieniony. Zachęcamy do obejrzenia posiedzenia Rady gminy TUTAJ

Idź do oryginalnego materiału