Rewolucja pożera „ministry” koalicji 13 grudnia

3 godzin temu

„Rewolucja pożera własne dzieci”, to nieśmiertelny opis odwiecznego zjawiska, który w praktyce sprowadza się do tego, iż radykalne zmiany społeczne napędzane ideologią lub religią wcześniej, czy później obracają się przeciw twórcom, przywódcom i wyznawcom. Geneza tego sformułowania nie jest wielką tajemnicą i odnosi się do Wielkiej Rewolucji Francuskiej, a ściślej do Maksymiliana Robespierre’a, głównego ideologa, który swoją pozycję zbudował na sprzeciwie wobec tyrani monarchii francuskiej, a potem sam został oskarżony o tyranię i zgilotynowany.

Maksymilian Robespierre, jak wielu innych przywódców, przed nim i po nim, miał pełne przekonanie, iż władza jest mądrzejsza od ludu, a kto nie jest w stanie przyjąć tego do wiadomości musi cierpieć albo zginąć. Walka z wrogami rewolucji to najważniejszy cel każdej rewolucji i jak twierdził Maksymilian Robespierre jest to walka na śmierć i życie:

Musimy stłumić wewnętrznych i zewnętrznych wrogów Republiki, albo zginiemy razem z nią. W tej sytuacji pierwszą zasadą waszej polityki powinno być kierowanie ludźmi dzięki rozsądku, a wrogami ludzi dzięki terroru.

Jak to wygląda współcześnie, w czasie rządów koalicji 13 grudnia? Zachowując zdrowy rozsądek i wszelkie proporcje, nie da się odnaleźć jednoznacznej analogii do Rewolucji Francuskiej, za to bez trudu można odnaleźć karykaturę. Postępowa i sfeminizowana władza chciała pokazać jak funkcjonuje „nowoczesne państwo”, ale pokazała polityczną komedię pomyłek. Tak się złożyło, iż najbardziej dobitnym uosobieniem karykatury rewolucyjnej są „ministry” w rządzie Donalda Tuska. „Ministra” Urszula Zielińska była pierwszym objawionym talentem i przez długi czas utrzymywała się na topie, żeby zrozumieć ten „fenomen” wystarczy jeden cytat:

Polskie rzeki wymagają ochrony, polskie zasoby wodne wymagają ochrony ponieważ mamy do czynienia na terenie Polski z olbrzymią suszą hydrogeologiczną. Przekop pomoże w odprowadzeniu wody z rzek do morza.

Dziś o Zielińskiej mało się mówi, bo pokonała ją konkurencja. Paulina Henning-Kloska, to kolejna wybitna „ministra”, która zasłynęła całą serią innowacji przemielonych przez niszczarkę dokumentów. Zaczęło się od „ustawy wiatrakowej”, potem było jeszcze wiele pomysłów mniej więcej na takim poziomie wiedzy i inteligencji:

Bo latem, kiedy mamy dużo słońca w Polsce, mniej wieje, bo zimą kiedy mamy mniej słońca na ziemi, wieje. Taki mamy urok.

Barbara Nowacka jest „ministrą” od edukacji, odpowiedzialną za likwidację prac domowych, z czego teraz ona sama i cały koalicja musi się gęsto tłumaczyć. „Ministra” Marta Cienkowska przeżywała kilka wielkich chwil, to ona odpowiadała za dotacje dla „artysty” Jasia Kapeli, ona jest autorką ustawy finansującej artystów i ona się niczym nie przejmuje:

J***ć przychylne media. Jak zmienimy zarząd i się weźmiemy do roboty to wszyscy zapomną o tej napie***ce i planowanym przez nas przewrocie.

Lista jest długa, ale ostatnia i najnowsza „ministra”, czy raczej „wiceministra” sportu Żaneta Cwalina-Śliwowska będzie doskonałą puentą karykaturalnego pożerania dzieci przez rewolucję. Pani „wiceministra” nie miała pojęcia ile w Polsce jest województw, a na pytanie jakie są jej główne cele, dopowiedziała następująco:

Piłka nożna – gdybyśmy teraz wyszli na ulicę i zapytali kogokolwiek, kim jest Robert Lewandowski, większość Polaków potrafiłaby odpowiedzieć. Natomiast gdybyśmy zapytali o piłkarki, nie każdy znałby odpowiedź. To między innymi rola działań na rzecz wyrównywania dyskryminacji w sporcie – żeby informacja o sukcesach sportowych zarówno piłkarzy, jak i piłkarek była szerzej dostępna.

Uczciwie trzeba powiedzieć, iż wśród ministrów w rządzie Donalda Tuska również znalazłaby się niejedna „ministra” pożarta przez rewolucję, ale to temat na osobny felieton. Jedno jest pewne, „Rzeczpospolita babska” w wydaniu koalicji13 grudnia nie ma nic wspólnego z filmową komedią, ale jest „niebinarną” autokompromitacją z elementami tragifarsy.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału