W 24. kolejce Betclic 3.Ligi druga drużyna Korona Kielce przegrała na stadionie przy ulicy Szczepaniaka z Siarką Tarnobrzeg 1:2 (0:2).
W 25. minucie gola z rzutu karnego podyktowanego za faul Nikodema Kuzery na Szymonie Majewskim strzelił Paweł Mróz, podwyższył w 32. minucie Bruno Wacławek. Honorową bramkę dla gospodarzy zdobył w 80. minucie Mateusz Głowiński.
– Słabo to wyglądało w naszym wykonaniu. Przede wszystkim pierwsza połowa była mocno przespana. Tak naprawdę w przerwie musielibyśmy zmienić przynajmniej dziewięciu zawodników, a tylu zmian nie da się wykonać. Jedna zmiana wymuszona. Nikodem Niski już w 30. minucie musiał opuścić boisko, bo narzekał na ból. Druga połowa trochę lepsza, natomiast nie na tyle, żeby doprowadzić do wyrównania. Zbyt wielu piłkarzy zagrało słaby mecz, żeby zapunktować – ocenił trener Żółto–Czerwonych Marek Mierzwa.
– Cieszymy się z tych punktów, zdobytych po dwóch porażkach, więc były nam one bardzo potrzebne. Natomiast niewątpliwie powinniśmy ten mecz zamknąć już w jego pierwszej części i wówczas byłby o wiele spokojniejszy. Straciliśmy kuriozalną bramkę i siłą rzeczy w nasze szeregi wkradła się niepotrzebna panika. Zasłużyliśmy jednak na zwycięstwo i zadowoleni wracamy do Tarnobrzega – podsumował trener Sławomir Majak.
– W pierwszej połowie na pewno nie wyglądaliśmy tak jak powinniśmy. Oddaliśmy przeciwnikowi pole do gry. choćby jak straciliśmy dwie bramki, to nie zareagowaliśmy, tylko się cofnęliśmy. Po przerwie wyglądało to już trochę lepiej. Ruszyliśmy bardziej agresywnie na rywali. Strzeliliśmy gola, byliśmy blisko drugiego, ale niestety się nie udało – powiedział bramkarz gospodarzy Rafał Mamla.
Już w najbliższy czwartek druga drużyna Korony Kielce zmierzy się przed własną publicznością ze Starem Starachowice. Spotkanie na stadionie przy ulicy Szczepaniaka rozpocznie się o godzinie 14.00.


1 godzina temu













