Robert Lewandowski zamienił Barcelonę na Chicago i po raz pierwszy w karierze zagrał w lidze poza Europą. Transfer największej gwiazdy polskiego futbolu wywołał ogromne zainteresowanie, szczególnie wśród chicagowskiej Polonii. Pierwsze spotkania pokazały jednak, iż choćby napastnik z ponad 700 golami na koncie potrzebuje czasu, aby odnaleźć się w nowej drużynie i zupełnie innych realiach.
Robert Lewandowski dołączył w lipcu do drużyny Chicago Fire. Fot. facebook.com/rl9officialInformacja, na którą od miesięcy czekali kibice w Chicago, została oficjalnie potwierdzona 29 czerwca. Robert Lewandowski podpisał kontrakt z Chicago Fire obowiązujący do końca sezonu MLS 2027-2028. Dla Chicago Fire był to transfer wyjątkowy. Klub sprowadził nie tylko skutecznego napastnika, ale zawodnika rozpoznawalnego na całym świecie. Lewandowski zdobywał mistrzostwa Polski, Niemiec i Hiszpanii, triumfował z Bayernem Monachium w Lidze Mistrzów, a w reprezentacji Polski strzelił rekordowe 89 bramek. W całej karierze klubowej zgromadził setki goli i ponad 30 trofeów.
Chicago liczy jednak nie tylko na nazwisko, sprzedaż koszulek i zainteresowanie mediów. Trener i dyrektor sportowy Gregg Berhalter od początku podkreślał, iż Lewandowski ma pomóc drużynie walczyć o trofea. Fire dobrze rozpoczęli sezon i podczas przerwy związanej z mundialem zajmowali trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej. Nie była to więc drużyna szukająca gwiazdy, która odwróci całkowicie nieudany sezon. Lewandowski dołączył do zespołu mającego realne szanse na wysokie miejsce i grę w fazie play-off.
Sam zawodnik podczas prezentacji nie ukrywał, iż po Barcelonie nie widział się już w innym europejskim klubie. Szukał nowego wyzwania, innego otoczenia i miejsca, w którym przez cały czas będzie mógł walczyć o konkretne cele.
Polskie Chicago
W przypadku Lewandowskiego wybór Chicago ma również znaczenie wykraczające poza boisko. W mieście i na przedmieściach mieszka jedna z największych społeczności polonijnych w Stanach Zjednoczonych. Polskiego napastnika zaczęto rozpoznawać i witać niemal od pierwszych dni jego pobytu.
Lewandowski mówił podczas prezentacji, iż wie, ilu Polaków mieszka w Chicago, i cieszy się z ich zainteresowania. Dla klubu jest to szansa na dotarcie do kibiców, którzy do tej pory znacznie częściej śledzili europejską piłkę niż rozgrywki MLS.
Chicago Fire już wcześniej mieli polskie akcenty. W klubie występowali między innymi Roman Kosecki, Jerzy Podbrożny, Tomasz Frankowski, Przemysław Frankowski i Kacper Przybyłko. Żaden z nich nie przychodził jednak do Chicago ze statusem porównywalnym do Lewandowskiego. Transfer kapitana reprezentacji Polski może więc stać się dla Fire tym, czym przyjście Lionela Messiego było dla Interu Miami – nie tylko wzmocnieniem składu, ale wydarzeniem zmieniającym pozycję klubu na sportowej mapie miasta.
Różnica polega na tym, iż Lewandowski dołączył do zespołu w środku sezonu i bez długiego okresu przygotowawczego. Pierwszy trening z drużyną odbył 14 lipca. Miał zaledwie kilka dni na poznanie nowych kolegów, schematów gry i sposobu prowadzenia spotkań przez Berhaltera.
Debiut na murawie
Na pierwszy występ trzeba było poczekać do 22 lipca. Lewandowski znalazł się w podstawowym składzie Chicago Fire na wyjazdowy mecz z Interem Miami. Było to spotkanie, które samo w sobie budziło ogromne zainteresowanie. Kibice liczyli na pojedynek Polaka z Lionelem Messim, ale Argentyńczyk nie wystąpił.
Lewandowski zagrał 63 minuty. Był aktywny, próbował szukać miejsca w polu karnym, ale nie otrzymywał wielu podań pozwalających mu zakończyć akcję strzałem. Fire przegrali ten mecz wynikiem 2:3.
Nie był to więc zbyt udany debiut, a zauważalnym problemem było zgranie z nowymi partnerami. Chicago często prowadziło akcje skrzydłami, ale w kluczowych momentach brakowało dokładnego ostatniego podania, a choćby najlepszy środkowy napastnik jest zależny od sposobu gry całej drużyny. W Barcelonie „Lewy” przez cztery lata poruszał się w dobrze znanym systemie. W Chicago musi od początku nauczyć się, kiedy zespół buduje akcję cierpliwie, kiedy gra dłuższą piłkę i w jaki sposób partnerzy wchodzą w pole karne.
Trzy dni później Chicago Fire zagrało na Yankee Stadium z New York City FC. Tym razem Lewandowski rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Pojawił się na boisku po przerwie, gdy Nowojorczycy prowadzili 3:1. Polak oddał dwa strzały, ale ponownie nie zdobył bramki. Była to druga porażka Fire i drugi występ Lewandowskiego bez gola.
Mimo wyniku jego wejście wywołało na stadionie duże poruszenie. Na trybunach znajdowała się liczna grupa polskich kibiców. Po meczu Lewandowski podszedł do sektora zajmowanego przez rodaków, podziękował im za doping i przekazał swoją koszulkę.
Robert Lewandowski pożegnał się z FC Barceloną, w której grał przez kilka ostatnich lat, odnosząc największe sukcesy w swojej sportowej karierze. Fot. facebook.com/rl9officialPiłkarska emerytura?
Dwa mecze to za mało, żeby oceniać transfer. Nie wiadomo jeszcze, jak gwałtownie przyjdą gole. Lewandowski przez całą karierę przyzwyczaił kibiców do tego, iż po krótkim okresie adaptacji zaczyna regularnie trafiać do siatki. MLS stawia jednak przed nim inne wymagania. Długie podróże, upały, sztuczne nawierzchnie na części stadionów i specyficzny kalendarz mogą mieć znaczenie, szczególnie dla zawodnika, który w sierpniu skończy 38 lat.
Nie oznacza to, iż przyjechał do Stanów Zjednoczonych wyłącznie na piłkarską emeryturę. Pierwsze mecze nie przyniosły gola, ale pokazały, iż przez cały czas chce grać, walczyć z obrońcami i brać odpowiedzialność za wynik. Na pierwszą bramkę w Chicago Fire jeszcze czekamy, ale polski napastnik już przyciągnął na trybuny tysiące kibiców i zwrócił uwagę całej ligi na chicagowską Polonię. Chicago zyskało piłkarza, który przyciąga uwagę za każdym razem, gdy wychodzi na boisko. Teraz Lewandowski musi zrobić kolejny krok – zamienić zainteresowanie na bramki, a bramki na punkty.
WEM







![[Karnetowicze] Karty do odbioru w Strefie Kibica](https://mkschojniczanka.pl/wp-content/uploads/2026/07/karnety.jpg)








