Olimpijski finał rzutu oszczepem z nim w roli głównej na zawsze wpisał się na karty sportowej historii. Janusz Sidło w 1956 roku, jako pewny faworyt, oddał rywalowi oszczep, którym wykonywał konkursowe rzuty. Ten gest pozbawił go olimpijskiego złota, ale postawa, jaką zaprezentował była godna mistrza. I choć przegrał, do kraju wrócił jako zwycięzca. O jego niezwykłej karierze opowiadają Robert Skrzyński i Piotr Pietraszek.