Paulina i jej mąż od trzech lat są niezawodową rodziną zastępczą. Od roku mieszka z nimi dwuipółletni Tymek, nazywany pieszczotliwie „Dudusiem”. W ich domu chłopiec robi kolejne postępy, uczy się nowych rzeczy i rozwija w swoim tempie. Dla rodziny to codzienna praca, ale też ogromna satysfakcja.
To kolejna historia rodziny, która zdecydowała się zaopiekować maluszkiem w ramach pieczy zastępczej. Każda z takich rodzin jest na wagę złota, a Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie cały czas czeka na chętnych, którzy otworzą serca dla wielu oczekujących dzieci.

– Od zawsze wiedzieliśmy, iż chcemy pomagać. Takie było nasze marzenie. Zawsze też marzył nam się duży dom pełen dzieci – opowiada Paulina. Ich pierwsza córka, Zosia, urodziła się, gdy Paulina miała 18 lat. W miarę jak dziewczynka rosła, a rodzice kończyli budowę domu, coraz częściej myśleli o powiększeniu rodziny. Próbowali, ale nie wszystko potoczyło się zgodnie z planem. – Jedna, druga, trzecia wizyta u lekarza i usłyszałam, iż już nie mogę mieć dzieci – wspomina Paulina.
Małżonkowie zaczęli więc szukać innej drogi. Najpierw żartobliwie zostali rodziną zastępczą dla… 15 kotów, które podrzucano im pod drzwi. – Coraz więcej myśleliśmy o tym, żeby zostać rodziną zastępczą. Postanowiliśmy rozpocząć szkolenie – mówi Paulina. – Wtedy okazało się, iż jestem w ciąży. Cud. – mówi Paulina. Na świecie pojawiła się Kasia. Kiedy dziewczynka nieco podrosła, jej rodzice wrócili do pomysłu rodzicielstwa zastępczego. Ukończyli szkolenie dla kandydatów i niedługo później w ich domu pojawił się Tymek. – Skoro przytrafił się nam jeden cud. Postanowiliśmy, iż czas na kolejne – mówi Paula.
Każdy postęp ma znaczenie
Początki nie były łatwe. Chłopiec miał rok i potrzebował dużo wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. – Był bardzo zaniedbanym dzieckiem. Miał rok, a nie umiał jeść niczego poza musem, nie umiał gryźć ani chwytać. Tubkę z musem potrafił wycisnąć do ostatniej kropli – opowiada Paulina. Rodzice musieli nauczyć się, jak najlepiej wspierać rozwój chłopca, a Tymek stopniowo zdobywał kolejne umiejętności. – To był trudny czas, bo bardzo dużo musieliśmy się nauczyć i ciężko pracować, ale udało się. Dziś Tymuś jest radosnym chłopcem. Codziennie robimy wszystko, by miał jak najlepsze możliwości rozwoju i mógł w przyszłości normalnie żyć – mówi Paulina.
To właśnie obserwowanie postępów dziecka jest dla niej jedną z największych zalet rodzicielstwa zastępczego. – Najlepsze w rodzicielstwie zastępczym jest patrzeć z uwagą na niebywały rozwój naszych podopiecznych. Trafiają do nas dzieci, które mają za sobą bardzo trudne doświadczenia, a na naszych oczach uczą się każdego dnia nowych rzeczy. Tego nie dadzą nam żadne pieniądze świata. Co wieczór z mężem siadamy i rozmawiamy o tym, co nowego zrobił dziś Tymek. Dla naszych córek wiele z tych rzeczy było oczywistych. Dla Tymka to małe kroki do normalnego, radosnego życia – podkreśla.
W rodzicielstwie zastępczym ważne jest wsparcie
Tymek ma dobry kontakt z córkami Pauliny. Młodsza, czteroletnia Kasia, nazywa go „Dudusiem”. Starsza, dziś 21-letnia Zosia, również wspiera rodziców. Pomagają im także dziadkowie.
– Pomocą są też dla mnie moi rodzice. Bez nich wielu rzeczy bym nie osiągnęła, z dziećmi też byłoby mi ciężej – przyznaje Paulina.
Wsparcie bliskich jest ważne, ale rodzicielstwo zastępcze wymaga również przygotowania i gotowości do zdobywania nowych umiejętności. Dzieci trafiające do rodzin zastępczych mogą potrzebować szczególnej uwagi, cierpliwości i indywidualnego podejścia. Dlatego tak istotne są szkolenia dla kandydatów.
Pozwalają lepiej poznać specyfikę rodzicielstwa zastępczego, przygotować się na codzienne wyzwania i zrozumieć potrzeby dzieci. To również okazja, by rozwiać wątpliwości i świadomie zdecydować, czy przyjęcie dziecka do rodziny jest adekwatną drogą.
Przygotowanie nie kończy się jednak w chwili ukończenia szkolenia. Wraz z rozwojem dziecka pojawiają się nowe sytuacje, pytania i potrzeby. Możliwość dalszego zdobywania wiedzy oraz korzystania ze wsparcia pomaga rodzicom lepiej radzić sobie z codziennymi obowiązkami.
PCPR w Świdnicy pomaga zrobić pierwszy krok
Osoby, które myślą o rodzicielstwie zastępczym, mogą zwrócić się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Świdnicy. To miejsce, w którym kandydaci mogą uzyskać informacje o całym procesie, przygotowaniu do pełnienia tej funkcji i dostępnych formach wsparcia.
PCPR wspiera również rodziny, które już opiekują się dziećmi. Możliwość korzystania z pomocy i rozwijania swoich kompetencji jest ważna zarówno na początku tej drogi, jak i później, kiedy rodzina mierzy się z konkretnymi wyzwaniami.
Nie trzeba od razu znać odpowiedzi na wszystkie pytania ani mieć pewności, jak będzie wyglądało rodzicielstwo zastępcze w praktyce. Warto zacząć od rozmowy i poznania dostępnych możliwości. Szkolenie pomaga przygotować się do tej roli, a stałe wsparcie koordynatora rodzinnej pieczy zastępczej pozwala dowiedzieć się, jakie są kolejne kroki.
Historia Pauliny i jej rodziny kolejny raz udowadnia, iż rodzicielstwo zastępcze to przede wszystkim zwykła codzienność ale taka, która wymaga zaangażowania i pracy, ale daje też wiele satysfakcji.
Dziś Tymek jest radosnym chłopcem, który rozwija się w otoczeniu ludzi zaangażowanych w jego codzienne życie. Paulina i jej mąż przez cały czas uczą się, jak najlepiej wspierać go na kolejnych etapach rozwoju. A „Duduś” ma wokół siebie rodzinę, która cieszy się z każdego jego sukcesu.
Więcej informacji można znaleźć na stronie profesjonaliscizsercem.pl
Kontakt dla mieszkańców powiatu świdnickiego zainteresowanych stworzeniem rodziny zastępczej:
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, ul. Wałbrzyska 15, Świdnica
Kierownik Zespołu Pieczy Zastępczej: Katarzyna Skrzypek, tel.: 74 851-50-27, nr pokoju: 29
Materiał partnerski: PCPR w Świdnicy i Swidnica24.pl
Zdjęcia: archiwum rodziny

1 godzina temu

![Ostrołęcka policja ostrzega przed ryzykiem na torach. Ruszyła akcja „Nie pozwól, żeby ominęło cię życie” [ZDJĘCIA, WIDEO]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/dsc07923.jpg)













