Rossmann pokaże, na której półce leży produkt. Startuje nawigacja wewnątrz aplikacji

1 godzina temu

Sieć udostępniła w swojej aplikacji funkcję „Znajdź produkt w drogerii”, która ma prowadzić klienta do konkretnego miejsca w sklepie zamiast zostawiać go z pytaniem do obsługi. Rozwiązanie działa na zasadzie mapy układu drogerii z punktem odniesienia, od którego zaczyna się trasa. Najwięcej zmienia w dużych placówkach, jakich w Warszawie jest najwięcej w kraju: w galeriach handlowych i przy głównych ciągach handlowych, gdzie asortyment rozłożony jest na kilkuset metrach kwadratowych.

Szyld Rossmanna w jednej z galerii handlowych. Fot. Warszawa w Pigułce

Funkcję uruchamia się z karty produktu, a nie z osobnej zakładki

Ścieżka jest krótka i to jej największa zaleta. Produkt wyszukuje się w aplikacji tak jak dotąd, następnie wchodzi się na jego kartę, gdzie dostępne są szczegóły i informacja o dostępności, a stamtąd wybiera opcję „Znajdź produkt w drogerii”. Po uruchomieniu nawigacji aplikacja pokazuje wizualizację układu sklepu i prowadzi do półki z wybranym artykułem. Nie trzeba więc szukać funkcji w menu ani skanować niczego przy wejściu.

Komunikat nie wyjaśnia, czy aplikacja śledzi pozycję klienta w sklepie

Producent porównuje rozwiązanie do nawigacji satelitarnej, ale opis funkcji wskazuje na coś prostszego. Mowa jest o wizualizacji układu drogerii i o czytelnym punkcie odniesienia na początku trasy, co odpowiada raczej statycznej mapie ze wskazaniem sektora niż śledzeniu położenia klienta w czasie rzeczywistym. Prawdziwa nawigacja wewnątrz budynku wymaga infrastruktury pozycjonującej, najczęściej nadajników Bluetooth rozmieszczonych w sklepie, a o takiej sieć nie informuje.

To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne i prywatnościowe. Mapa z zaznaczonym sektorem nie wymaga wiedzy o tym, gdzie stoisz, i nie generuje danych o Twoim przemieszczaniu się między regałami. Rozwiązania oparte na pozycjonowaniu wewnętrznym takie dane tworzą, a handel wykorzystuje je do analizy ruchu klientów. Komunikat nie precyzuje też, czy funkcja obejmuje wszystkie placówki w Polsce, czy tylko część.

Nawigacja w sklepie to odpowiedź handlu na rosnące rozmiary placówek

Rozwiązanie nie jest w handlu nowe, ale w polskiej drogerii pojawia się na dużą skalę po raz pierwszy. Sieci spożywcze i budowlane eksperymentowały z mapami asortymentu w aplikacjach od lat, z różnym skutkiem, bo skuteczność zależy nie od technologii, ale od tego, jak dokładnie i jak często aktualizowana jest planogram półki. Przy przebudowach ekspozycji, akcjach promocyjnych i sezonowych końcówkach regałów mapa potrafi rozjechać się z rzeczywistością w kilka dni.

Realną wartość funkcja pokazuje więc dopiero po kilku tygodniach używania i to jest jedyny sprawdzian, który się liczy. o ile wskazanie prowadzi do adekwatnego regału za każdym razem, oszczędza kilka minut na zakupach. o ile myli się co trzeci raz, klienci wracają do pytania obsługi, bo koszt nieudanego szukania jest wyższy niż koszt zapytania.

Funkcja daje najwięcej w dużej drogerii w galerii, najmniej w małym punkcie osiedlowym

Jeżeli robisz zakupy w drogerii przy własnej ulicy, gdzie znasz układ półek na pamięć, nowa opcja niczego nie zmieni i nie ma powodu jej uruchamiać. Sens pojawia się w dwóch sytuacjach: w dużych placówkach w warszawskich galeriach handlowych, gdzie sam dział pielęgnacji zajmuje kilka rzędów, oraz przy wizycie w sklepie, w którym jesteś pierwszy raz, na przykład w innej dzielnicy albo w podróży. Tam różnica między znalezieniem produktu w minutę a przejściem całego sklepu jest odczuwalna.

Druga grupa, dla której to realne ułatwienie, to osoby szukające konkretnego, niszowego artykułu, którego nie wystawia się w widocznym miejscu, oraz ci, którzy przychodzą z listą i chcą wyjść w kwadrans. Przy okazji warto korzystać z tego, co karta produktu pokazuje przed uruchomieniem nawigacji, czyli z informacji o dostępności w wybranej drogerii, bo to ona decyduje, czy w ogóle warto tam jechać.

Zanim uznasz funkcję za nieprzydatną albo za przełomową, sprawdź ją na jednym produkcie, którego zwykle szukasz najdłużej. jeżeli wskazanie okaże się nieaktualne, zgłoszenie tego przez formularz w aplikacji ma sens, bo tego typu mapy poprawiają się wyłącznie na podstawie zgłoszeń użytkowników i inwentaryzacji, a nie same z siebie. To jedyny sposób, w jaki klient realnie wpływa na jakość takiego rozwiązania.

Idź do oryginalnego materiału