Rowerem na pomoc

1 godzina temu

W Świdniku powstaje Rowerowa Ochotnicza Straż Humanitarna. Z inicjatywą jej utworzenia wystąpiło Stowarzyszenie Świdnik Miasto Dla Rowerów. Organizacja otrzymała 25 tys. zł dotacji na realizację projektu „Rowerowa Ochotnicza Straż Humanitarna – przygotowanie organizacji do realizacji zadań ochrony ludności” w ramach konkursu „Bezpieczna Polska Lokalnie”, realizowanego przez Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce we współpracy z Fundacją PKO Banku Polskiego.

– Przygotowujemy się do rekrutacji piętnastu lokalnych liderów, których chcemy przygotować do działania w sytuacjach kryzysowych. Zależy nam na osobach aktywnych w szkołach, przedszkolach, organizacjach społecznych i zakładach pracy. Rozmawiamy już z dyrektorami świdnickich placówek i widzimy zainteresowanie udziałem w projekcie. Nauczyciele mają szczególnie cenne doświadczenie, ponieważ na co dzień pracują z grupami ludzi i odpowiadają za ich bezpieczeństwo. Szkoły, przedszkola czy zakłady pracy to miejsca, w których w sytuacji kryzysowej może przebywać jednocześnie wiele osób – mówi Maciej Lubaś ze Stowarzyszenia Świdnik Miasto Dla Rowerów.

Uczestnicy warsztatów mają zdobyć kompetencje pozwalające wspierać mieszkańców oraz współpracować z samorządem i adekwatnymi służbami. Szkolenia obejmą m.in. pierwszą pomoc, przygotowanie do ewakuacji, komunikację kryzysową, pomoc sąsiedzką i lokalną logistykę. Zaplanowano również praktyczne ćwiczenia oraz wyjazd studyjny do Gorajca na Podkarpaciu, gdzie działa Ochotnicza Straż Humanitarna.

– Wiedza o tym, jak zachować się w sytuacji kryzysowej, jest w naszym społeczeństwie wciąż niewystarczająca, szczególnie jeżeli porównamy się chociażby z Finlandią. Czasami słyszę pytanie: „Po co to robicie, skoro nie ma wojny?”. Można odpowiedzieć: „A po co jest wojsko, skoro nie ma wojny?”. Kryzys nie musi zresztą oznaczać konfliktu zbrojnego. Może nim
być powódź, długotrwały blackout, ekstremalne zjawisko pogodowe czy poważna awaria. Lepiej przygotować się wcześniej niż dopiero po zdarzeniu zastanawiać się, co robić – podkreśla Maciej Lubaś.

W ramach projektu powstanie również poradnik pokazujący, jak przygotować rower i jego wyposażenie do wykorzystania podczas ewakuacji i innych sytuacji kryzysowych. Rower może być przydatny zarówno podczas klęsk żywiołowych i awarii infrastruktury, jak i innych sytuacji
ograniczających możliwość przemieszczania się. Nie wymaga paliwa, zajmuje kilka miejsca i pozwala korzystać z tras, które w określonych warunkach mogą być niedostępne dla samochodów.

– Pomysł kiełkował w mojej głowie od siedmiu lat. W 2019 roku uczestniczyłem w uroczystościach związanych z Czerwonym Krzyżem we włoskim Solferino, gdzie narodziła się idea tej organizacji. Poznałem tam członków Irish Red Cross wykorzystujących rowery w działaniach humanitarnych. Tłumaczyli mi, iż na krótkich dystansach rower pozwala bardzo gwałtownie dotrzeć z pomocą, szczególnie przy korkach czy utrudnionym dostępie dla samochodów. To pokazało mi, iż rower może być czymś więcej niż środkiem codziennego transportu. Znaczenie alternatywnych sposobów przemieszczania pokazują również współczesne kryzysy. Masowa próba ewakuacji samochodami może gwałtownie doprowadzić do przeciążenia układu drogowego. To dobrze pokazuje istotę naszego pomysłu. Najważniejszy jest przygotowany człowiek, a rower jest prostym i odpornym narzędziem transportu, które może działać także wtedy, gdy inne elementy systemu transportowego są dotknięte kryzysem – przekonuje Maciej Lubaś.

fot. Irish Red Cross Cork City

Idź do oryginalnego materiału