

Jarosław Dawidziuk, Robert Konarzewski i Jakub Ciesielski są już na półmetku swojej 500-kilometrowej, charytatywnej wyprawy przez Szwajcarię. Trzej pielgrzymi z Przasnysza, którzy jadą, by wesprzeć Annę Morawską, meldują się z kolejnych etapów trasy.
Tymczasem na koncie dedykowanej zbiórki pękła właśnie bariera 2 000 złotych, co zgodnie z obietnicą przasnyszanie uczcili wyjątkową transmisją na żywo prosto z Berna!
Piekielny upał, kąpiel w Renie i… lody czosnkowe
Przypomnijmy, iż celem wyprawy przasnyszan jest dotarcie do Bazyliki Notre-Dame w Genewie i zebranie środków na odbudowę spalonego mieszkania pani Anny. Szwajcaria wita ich jednak nie tylko pięknymi widokami, ale też ekstremalnymi wyzwaniami: od afrykańskich upałów po gwałtowne burze.
Początek trasy upłynął pod znakiem kapryśnej, a momentami wręcz ekstremalnej pogody. Podczas drugiego dnia wyprawy cykliści musieli zmierzyć się z temperaturą przekraczającą 40°C. Wytchnienie przyniosła spontaniczna kąpiel w Renie oraz wizyty w lokalnych, szwajcarskich lodziarniach.
Podczas jednej z przerw, testowali nietypowe smaki szwajcarsko-włoskich lodów. Obok klasyków, w menu znalazły się bowiem lody marchewkowe, cebulowe, a choćby czosnkowe.
Szwajcarska uczciwość i lekcja polskiego dla kapucynów
Kolejne dni przyniosły spotkania z tamtejszą Polonią oraz lokalną kulturą. W drodze do Embrach cykliści poznali pana Macieja i jego córkę Emilkę, którzy pokazali im szwajcarskie, bezobsługowe sklepiki, gdzie zapłatę za towar wrzuca się do wystawionej skarbonki. Przasnyszanie byli pod wrażeniem opartej na wzajemnym zaufaniu miejscowej kultury.
Niezwykły okazał się również czwarty dzień wyprawy i dotarcie do historycznego Rapperswil. Nocleg na malowniczym cyplu w zabytkowym budynku z 1610 roku zapewnili im bracia kapucyni. Zdarzały się też zabawne spotkania – w drodze minęli konia ubranego w pasiasty szlafrok, gogle i narty. – Wyglądał jak „zebra w kapciach” – relacjonują.
Wysiłek fizyczny i kapryśna aura
Szóstego dnia rowerzyści musieli pokonać mordercze podjazdy o nachyleniu sięgającym 15–20 proc. w drodze do Einsiedeln, jednego z najważniejszych sanktuariów w Szwajcarii, gdzie znajduje się Czarna Madonna. Trud wspinaczki cykliści ofiarowali w modlitwie, odmawiając na trasie cztery części różańca.
Na miejscu czekała na nich niespodzianka. Jeden z braci zakonnych pokazał Polakom oryginalną piuskę z autentycznym podpisem św. Jana Pawła II, którą papież podarował sanktuarium w 1983 roku. Brat Aleksander nałożył piuskę na głowę każdego z przasnyskich pielgrzymów i udzielił im błogosławieństwa. Wzruszeni uczestnicy wzięli też udział w uroczystych nieszporach i wysłuchali czterogłosowego „Salve Regina”.
Końcówka tego etapu pokazała, jak nieprzewidywalne bywają Alpy. Po krótkim postoju w Lucernie nad słynnym drewnianym mostem Kapellbrücke, nad Szwajcarię nadciągnęła potężna nawałnica z piorunami. Dalsza jazda była niemożliwa. Z pomocą przyszedł zaprzyjaźniony gospodarz, który pomógł zorganizować transport do bazy szwajcarskich skautów w Ennetbürgen. Mimo iż kolejny poranek przywitał ich ulewnym deszczem, przasnyszanie ruszyli dalej.
Obietnica dotrzymana – LIVE z Berna!
Rowerzyści na bieżąco relacjonują swoje postępy w mediach społecznościowych i dziękują za płynące wsparcie. Kiedy licznik charytatywnej zbiórki przekroczył zakładany próg 2 000 złotych, panowie zgodnie z obietnicą połączyli się z internautami na żywo prosto z Berna.
Wyprawa trwa, przed nimi kolejne kilometry
Cały czas można wesprzeć ich charytatywną misję. Każda złotówka przekazana na zbiórkę przybliża Annę Morawską do powrotu do normalnego życia po pożarze domu.
https://www.siepomaga.pl/kilometry-dobra-na-camino-swiss

ren

19 godzin temu











