Rozgrywający nie tylko piłki. Grzegorz Jacznik o życiu poza boiskiem

wschodni24.pl 1 miesiąc temu

Zawodnicy , gdy wychodzą na boisko , zmieniają się w sportowca .Gdy kończy się mecz są z powrotem po prostu sobą.

Na parkiecie konkretny i skuteczny. Poza nim spokojny, poukładany i świadomy siebie.

Grzegorz Jacznik to zawodnik, który nie potrzebuje wielkich słów, żeby robić różnicę. Rozmawiamy o drodze, wyborach i tym, co naprawdę buduje człowieka.

Szukałem informacji o Pani Jacznik. Nie znalazłem…

Bo jeszcze nie ma. (śmiech)

Tak zaczyna się rozmowa z Grzegorzem Jacznikiem. Bez dystansu do ludzi, ale z dystansem do siebie. Spokojny, poukładany, a jednocześnie z tym charakterystycznym luzem, który sprawia, iż rozmowa gwałtownie schodzi z boiska na życie. Dominika – dodaje po chwili. Czy zostaniemy tu na stałe? Nie wiem. Sprawa jest otwarta.

I w tym jednym zdaniu zawiera się adekwatnie całe życie sportowca.

Rozgrywający z przypadku

Wybrałem rozegranie… bo byłem za niski. Śmieje się, ale to historia, która dobrze oddaje jego drogę. – Nie mogłem atakować, więc powiedziałem: będę wystawiał. A potem urosłem i tak już zostało.

Pochodzi z Bielawy na Dolnym Śląsku. To tam wszystko się zaczęło, choć początkowo siatkówka wcale nie była numerem jeden.

Próbowałem wszystkiego. W podstawówce byłem w każdej reprezentacji. Bardziej ciągnęło mnie do koszykówki. A jako dzieciak chciałem być weterynarzem. Siatkówka przyszła trochę przypadkiem. Została – już świadomie.

Lider, który nie musi krzyczeć .

Zawsze gdzieś byłem osobą decyzyjną. Takim niepisanym liderem. Ale dziś to przywództwo wygląda inaczej niż kiedyś. – Kiedyś byłem bardziej ekspresyjny. Teraz wolę spokój i realizowanie swojego pomysłu. W szatni nie ma jednego dominującego głosu. – Każdy dorzuca coś od siebie. Ja częściej żartuję niż przemawiam.

I to czuć. Bo choć mówi spokojnie, to między zdaniami cały czas przebija jego naturalna lekkość i dystans. Droga, która nie była oczywista To nie jest historia „od talentu do sukcesu”.

Miałem słaby start. Inni trenowali w akademiach, po kilka razy w tygodniu. My raczej hobbystycznie. Długo w to nie wierzył. – Za późno zacząłem wierzyć, iż to może się udać. Był moment, w którym wszystko chciał zostawić. – W Krakowie powiedziałem trenerowi, iż kończę. Byłem zmęczony. Znajomi zaczynali swoje życie, a ja ciągle gdzieś byłem sam. Rok bez siatkówki. – Praca, studia, próby życia „poza”. I poczułem, iż czegoś brakuje.

Nie wrócił z wielkiej euforii.

Raczej z poczucia sensu. Że to jednak coś dla mnie.

Miłość w rytmie sportu Wracamy do Dominiki.

Mi jest łatwo. Dominice trudniej. To zdanie wybrzmiewa najmocniej. – To ona się dostosowuje. Wyjeżdża za mną, zmienia miejsca. Brak stabilizacji to największe wyzwanie. Jest na jego meczach. Wspiera. Jest obecna. Ale nie jest obsesyjna na punkcie siatkówki. – Orientuje się, wie o co chodzi, ale nie żyje tym na co dzień. I to chyba dobrze działa. Ich codzienność? – Dużo się śmiejemy. Ja lubię gadać głupoty i ona mi wtóruje.

A gdy trzeba opisać ją w trzech słowach:

Zakręcona. Dobra. Kochająca.

Małe rzeczy, które robią dzień

Nie potrzebuje wielkich rzeczy, żeby złapać równowagę. Mam swój rytuał. Energetyk, coś do oglądania i godzina spokoju. Nie na raz. Sączę. Jak ktoś kawę. Do tego proste rzeczy. Śmiech. Spokój. Bliskość. Samotność, która wraca na początku – Najtrudniejsze są początki sezonu. Nowe miejsce, nowi ludzie. Zanim poczuję, iż jestem „swój”, mija chwila. Potem to znika. Ale ten moment… zawsze wraca.

Głowa wygrywa mecze

Siatkówka to gra dla ludzi inteligentnych. Nie chodzi tylko o fizykę. – Możesz być świetnie przygotowany, ale wygra ten, kto podejmuje lepsze decyzje. Psychika? Byłem u psychologa. Pomogło… i przestałem chodzić. (śmiech) Dziś wiem, iż to był błąd.

Cena tej drogi I tu pojawia się coś, czego nie widać z trybun.

Przegrałem trochę inne życie. Bez dramatyzowania. Raczej jako fakt. – Nie wiem do końca, jak wygląda życie poza siatkówką. Ona zamyka wiele drzwi. Relacje? – Na początku się utrzymują. Z czasem się rozmywają. Bo życie sportowca to ciągłe zmiany.

Codzienność bez filtra .

Wynajem. Nowe miasta. Nowe początki. – Tak wygląda życie większości z nas. Dzień wolny? – Nie siedzę cały dzień
w domu. Wychodzę, ruszam się. Rower, góry, pływanie. – I jak najmniej siatkówki poza sezonem. Po meczu i po latach Siatkówka wpływa na mój humor, ale nie rozwala mnie całkowicie. Z czasem zmienia się też myślenie. –Może tak być iż
w przyszłości poukładam sobie życie tak, żeby nie tęsknić za siatkówką. Bo choć daje dużo… ma też swoją drugą stronę.

Co dalej?

Czuję niedosyt. Wiem, iż mogę więcej. I to nie brzmi jak presja. Raczej jak kierunek. Czasem trzeba zrobić krok w tył, żeby wziąć rozbieg. Pojawia się też myśl o czymś własnym. Może akademia dla dzieci. Coś stabilnego.

Kuluary mówią swoje

W środowisku siatkarskim coraz częściej pojawiają się też sygnały, iż najbliższy czas może przynieść zmiany w klubowej drodze Grzegorza Jacznika. W kuluarach mówi się o możliwej zmianie kolorów i nowym etapie, który miałby dać mu przede wszystkim więcej grania i większą rolę na boisku. Na dziś to jednak wyłącznie nieoficjalne informacje. Tego typu tematy w sporcie często pojawiają się szybciej niż komunikaty klubów, dlatego należy traktować je jako spekulacje, a nie potwierdzone decyzje.Sam zawodnik wszystkiemu zaprzecza.

Na koniec

To pracowity, skromny chłopak. Taki jak wielu z nas. Z rozterkami. Z pytaniami. Z myślami, które czasem zostają tylko w głowie. Wie też coś, o czym w sporcie nie zawsze mówi się głośno. Że życie nie kończy się na siatkówce. I iż czasem jeden moment, jeden nieoczekiwany uraz, może wszystko zatrzymać. Dlatego szuka. Myśli. I nie zamyka się tylko w hali. I może właśnie w tym jest jego największa siła.

Idź do oryginalnego materiału