RPG – postacie stworzone, pierwsza sesja rozegrana, co dalej?

pyrkon.pl 4 godzin temu

Wracasz do domu z pierwszej erpegowej przygody, w palcach przez cały czas czujesz kości, a w głowie – gonitwę scen. Dopiero co pisałeś do znajomych na messengerze, iż „może zagracie kiedyś w tego całego erpega?”, a tydzień temu sprawdzaliście, czy termin „sesja zero” to wymysł influencerów czy realna potrzeba. Dziś masz za sobą pierwszą pełnoprawną sesję, bohaterowie ujawnili swoje dramatyczne backstory, ktoś wywrócił się na progu karczmy, a Ty – Mistrz Gry i świeżo upieczony narrator – usiadłeś za ekranem. Pojawia się więc naturalne pytanie: co dalej?

Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, co może pójść nie tak na początku przygody z RPG. Teraz czas zatem na sequel – luźną opowieść o tym, jak przeżyć dalej, kiedy już wszyscy wiedzą, które kości to k20. Czasem okazuje się, iż najtrudniej jest właśnie po premierze i nie mam tutaj na myśli chrypki po czterogodzinnej narracji.

W poniższym tekście znajdziesz garść praktycznych wskazówek dla Mistrzów Gry na czas tuż po pierwszym spotkaniu. Korzystam z doświadczeń własnych, ale także wniosków wyciągniętych z historii zasłyszanych przez kilkanaście lat w hobby i porad od bardziej doświadczonych Mistrzów Gry.

Gwieździste życzenia i oddech po sesji

Zanim zaczniesz projektować następne lochy i rozrysowywać 3-letnią kampanię, zatrzymaj się na chwilę. Naturalnym pierwszym krokiem po każdej sesji powinien być krótki debriefing z graczami. Brzmi trochę korporacyjnie i prawdopodobnie czytający to bardziej doświadczeni gracze unieśli właśnie brew, ale jestem niemal pewien, iż weterani robią to odruchowo, choćby nie nadając tej aktywności nazwy.

Chodzi oczywiście o klasyczną pogawędkę z komentarzami przy stole tuż po rozegranej przygodzie, w trakcie której komentuje się wydarzenia i najlepsze akcje już out of character. To zwykle ten moment tuż po informacji „na tym na dziś zakończymy” od MG, a jeszcze przed rozdaniem punktów doświadczenia, czy rozwojem postaci. o ile nie przychodzi Wam to tak naturalnie, to zawsze możecie ten bardzo istotny proces delikatnie sformalizować. Ustalcie zawczasu, iż każdy przy stole daje komuś „gwiazdę” za coś, co mu się podobało (np. za świetnie odegraną scenę w karczmie albo pomysłowy sposób wykorzystania jakiegoś zaklęcia), a potem wygłasza „życzenie” – element, którego chciałby doświadczyć w przyszłości (np. więcej tajemniczych artefaktów, powrót ukochanego NPCa). To nie jest sztywna ankieta, której musisz się zobowiązująco trzymać i wprowadzić wszystko jak najszybciej. To okazja, by dowiedzieć się, co rzeczywiście działało, a co można poprawić lub zwyczajnie jakie upodobania mają Twoi gracze. Szczególnie jeżeli również są początkującymi i zwerbalizowanie swoich oczekiwań może być trudne już na sesji zero. Ważne jest również, by wszyscy poczuli, iż ich głos ma znaczenie oraz iż tworzycie Wasze sesje wspólnie.

Drugi krok to czas dla siebie. Mistrzowie i Mistrzynie Gry często zapominają, iż też powinni zrzucić kurz z butów. Mocno zachęcam, by zaraz po sesji złapać oddech – wypić herbatę, przejrzeć notatki i odpuścić sobie natychmiastowe wymyślanie kolejnych wątków. Zastanów się jaka scena zadziałała, gdzie tempo siadło, kiedy przygoda zaskoczyła. Takie refleksje pomagają budować narracyjny warsztat i przy okazji chronią przed wypaleniem.

Notatki – czyli z chaosu w porządek

Źródło: pexels

Prawdopodobnie podczas sesji Twój notes lub Google Doc przypominały pole bitwy. Bohaterowie spontanicznie zaprzyjaźnili się z kowalem, improwizowana mapa jaskiń powstała na losowym kawałku papieru, a w połowie walki z orkami pojawił się dialog i ważne informacje, który musiałeś gwałtownie zapisać gdziekolwiek. Trzecim krokiem po sesji jest więc ogarnięcie notatek. Najpierw na spokojnie przejrzyj wszystkie zapiski, posegreguj je i uzupełnij wszelkie luki. Uporządkuj nazwy miejsc, wprowadź do swojego notatnika imiona NPCów wymyślane na gorąco, zapisz drobne wątki, które mogą powrócić. Dzięki temu w razie dłuższej przerwy nie będziesz musiał się zmóżdżać próbując przypomnieć sobie imię smoka sprzed trzech miesięcy.

Jeśli notujesz na papierze, przepisz najważniejsze rzeczy do pliku lub zaktualizuj zakładki w swoim segregatorze. jeżeli wolisz technologiczne wsparcie, skorzystaj z narzędzi: Evernote, OneNote, Notion czy Google Drive. Istotne jest, by stworzyć system, który ułatwi przyszłe sesje i z którego lubisz korzystać. Nie chodzi o perfekcyjny CRM, ale o to, by wiedzieć, gdzie znaleźć informacje o tym, iż w karczmie „Pod Złotą Łuską” wisi portret kogoś, kto okazał się tajemniczym wrogiem.

Przygotowania na następną wyprawę – ale bez szaleństw

Najbardziej kuszące po pierwszej sesji jest rzucenie się w otchłań planowania trzech sezonów kampanii, spisywanie genealogii królewskich rodów i tworzenie piętnastu magicznych artefaktów. Stop. Pierwsza sesja to dopiero test – poznajesz drużynę, dynamikę stołu, swoje własne preferencje.

Zamiast budować kilkusetstronicową kronikę, postępuj według zasady krok po kroku. Po sesji wypisz miejsca, które odwiedzili bohaterowie i opracować jeden krok dalej. o ile drużyna zwiedziła wioskę i zajrzała do lasu, skup się na opisaniu kolejnych wiosek, leśnych ścieżek i wydarzeń, które mogą się wydarzyć w najbliższym czasie. Dzięki temu zmniejszasz prep load, czyli ilość pracy przygotowawczej i pozostawiasz sobie przestrzeń na improwizację. Takie „fronty” czy „haki” pozwalają planować dłuższe wątki bez spisywania wszystkiego od razu.

Źródło: pexels

W praktyce przygotuj kilka scenariuszy – co się stanie, jeżeli bohaterowie pójdą w lewo, co czeka w jaskini, a co w mieście? Wystarczy szkic, opis dwóch kluczowych postaci, jeden twist, jeden problem do rozwiązania. Z czasem rozwiniesz te zalążki w pełne przygody. I pamiętaj – improwizacja to w RPGach chleb powszedni, szczegółowe plany rzadko wytrzymują kontakt z drużyną żądnych przygód postaci. Podstawową zasadą prowadzenia jest fakt, iż NIGDY nie będzie w pełni przygotowany na to, co wymyślą gracze.

Czy aby na pewno chcesz kontynuować?

Tu pojawia się kontrowersyjny, ale istotny punkt. Moim zdaniem dobrą radą dla początkujących jest to, by potraktowali pierwszą przygodę jako zamknięty miniserial. Najlepiej poprowadzić krótką kampanię trwającą od trzech do pięciu sesji, a dopiero po jej zakończeniu zastanowić się, czy chcesz grać dalej. Dlaczego? Bo to pozwala nabrać pewności i sprawdzić, czy rola MG w ogóle Ci odpowiada. Nie pytaj po pierwszej sesji tylko graczy o feedback. Zapytaj również siebie, czy w ogóle chcesz to robić dalej”. Radykalne? Może, ale wiedz, iż nie musisz brać na siebie wieloletniej odpowiedzialności za kampanię, jeżeli wolisz eksplorować różne systemy i formy.

Jeśli zdecydujesz, iż chcesz kontynuować – świetnie! Właśnie dlatego spisałeś notatki i zorganizowałeś feedback. Ale o ile uznasz, iż długie prowadzenie Cię przerasta, nic straconego. Możesz poprowadzić jednostrzał w innym systemie, oddać prowadzenie innej osobie lub po prostu grać rzadziej. RPG to hobby, a nie praca na etat i dlatego masz pełne prawo wybierać tylko to, co Ciebie bawi.

Skorzystaj z gotowców – nie wstydź się ułatwień

Źródło: pexels

Na start zdecydowanie warto korzystać z gotowych scenariuszy i przygotowanych bohaterów, zamiast samemu tworzyć rozbudowane kampanie. W pierwszych próbach najlepiej ograniczyć się do scenariuszy na 3 czy 4 sesje i zobaczyć, jak reaguje drużyna. Umożliwia to szybkie zdobycie doświadczenia i uniknięcie frustracji.

Dzięki temu zyskujesz czas na dopracowanie stylu prowadzenia, a Twoja energia idzie w opowiadanie historii, a nie w długie godziny spędzone na jej pisaniu. Poznajesz też lepiej strukturę budowania scenariuszy oraz preferencje swojej drużyny. Potem, z każdym kolejnym projektem, możesz wprowadzać własne wątki i stopniowo przechodzić na tryb w pełni autorskich przygód i kampanii.

Ucz się, popełniaj błędy i… baw się dobrze

To, iż zaplanowałeś, przeprowadziłeś debrief i poukładałeś notatki, nie oznacza, iż kolejne sesje będą pozbawione potknięć. Błędy są absolutnie nieuniknione – zapomnisz imienia NPCa, pomylisz statystyki potwora, zrobisz dziurę w fabule. Najważniejsze, żeby wyciągać z nich wnioski i – co najważniejsze – przypominać sobie, iż to tylko gra. Po pierwszej sesji warto więc dać sobie przyzwolenie na śmiech z własnych pomyłek i celebrację sukcesów. choćby jeżeli smok zginął z powodu źle rozpatrzonego ataku, drużyna zapamięta klimat i opowieści, które powstały. Co więcej, z doświadczenia wiem, iż krytyczne porażki tworzą najlepsze historie i dotyczy to zarówno graczy, jak i Mistrza Gry.

Jeśli jednak bardzo stresujesz się pomyłkami, to zawsze możesz poświęcić trochę czasu między sesjami na uzupełnienie wiedzy, oglądanie poradników i czytanie artykułów takich jak ten. Możesz również dodatkowo zagłębić się w sourcebooki oraz dodatki do Waszego systemu tak, żeby zmniejszyć szansę, iż jakieś pytanie weźmie Cię z zaskoczenia. Pamiętaj tylko, iż nie musisz od razu stawać się. Wystarczy, iż będziesz o jeden krok przed graczami.

Eksperymentuj z formatem i terminami

Źródło: pexels

Częstym problemem początkujących ekip jest znalezienie terminu. W takie sytuacji podczas planowania dalszej gry, spróbuj różnych rozwiązań. Krótszych, ale częstszych spotkań, rotacyjnych terminów, sesji hybrydowych online-offline. Sesje mogą trwać tyle, ile trzeba, a fabuła może rozwijać się w wolniejszym tempie. To, iż gracie rzadziej, nie musi być problemem, czasem przerwa wzmacnia jedynie apetyt.

W niektórych sytuacja warto również wypróbować rotację MG. jeżeli czujesz, iż chcesz odpocząć, poproś kogoś o zastępstwo lub tymczasowe poprowadzenie innego systemu. Nie musisz trwać na posterunku cały czas. Krótkie kampanie to doskonała okazja, by inni także spróbowali prowadzenia.

Postacie rosną – Ty też

Na koniec pamiętaj, iż Twoi bohaterowie nie są jedynymi, którzy zdobywają doświadczenie. Ty również rozwijasz się jako Mistrz Gry. Każda sesja uczy Cię czegoś o tempie, rytmie i improwizacji. Z czasem poznasz moment, kiedy warto podkręcić napięcie, a kiedy pozwolić graczom na oddech.

Wiedza z debriefów, gwiazdy i życzenia, pomoże Ci skroić przygodę pod potrzeby stołu. Zorganizowane notatki zaoszczędzą Ci nerwów w połowie przygody. Stopniowe planowanie ograniczy stres, a gotowe moduły i pregeny ułatwią start. Akceptacja błędów uwolni Cię od presji perfekcji. Wszystkie te rady to recepta na długie lata erpegowej przyjemności – bez wypalenia i z uśmiechem.

Posłowie

To, co robisz po pierwszej sesji, jest równie ważne jak sama gra. Debriefuj, odetchnij, uporządkuj notatki, zaplanuj następny krok, zastanów się nad formą kampanii i przede wszystkim baw się dobrze. Niech historia, którą tworzycie, rośnie razem z wami, a wpadki będą tylko anegdotą na spotkaniach w karczmie. Powodzenia w kolejnych rozdziałach Waszej opowieści!

Idź do oryginalnego materiału