Ryk silników na ulicach Elbląga. Kiedy pasja zamienia się w uciążliwy hałas?

elblag24.pl 1 godzina temu

Mieszkańcy Elbląga, szczególnie ci mieszkający przy głównych arteriach miasta co roku w okresie wiosenno-letnim mierzą się z tym samym problemem. Choć większość motocyklistów porusza się sprawnie i przepisowo, czarnymi owcami środowiska pozostają fani tzw. „głośnych wydechów”. Ich maszyny generują hałas, który potrafi postawić na równe nogi całe osiedla. Gdzie leży granica między pasją a uciążliwym łamaniem prawa?

Co mówią przepisy? Granica to 96 decybeli

Wbrew pozorom, kwestia głośności jednośladów nie jest sprawą uznaniową. Polskie prawo, a dokładnie Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów, bardzo precyzyjnie reguluje tę kwestię. Limity zależą od pojemności skokowej silnika. Motocykle o pojemności do 125 cmł mogą generować maksymalnie 94 dB. Większe maszyny, z silnikami powyżej 125 cmł, mają limit ustalony na poziomie 96 dB.

Dla porównania, 96 decybeli to głośność zbliżona do pracy spalinowej kosiarki do trawy. Skąd więc na elbląskich ulicach dźwięki przypominające startujący odrzutowiec?

Dlaczego miasto „rezonuje”?

Problem tkwi w kilku czynnikach. Po pierwsze, wspomniane 96 dB to norma mierzona podczas postoju, przy stałych obrotach silnika. W warunkach miejskich, podczas gwałtownego przyspieszania spod świateł, wartości te drastycznie rosną.

Po drugie, kluczowa jest specyfika miejskiej zabudowy. Dźwięk ryczącego silnika odbija się od ścian kamienic i bloków wzdłuż elbląskich ulic, tworząc efekt echa. To sprawia, iż hałas staje się jeszcze bardziej przeszywający i niesie się na odległość wielu kilometrów.

Najważniejszą przyczyną są jednak celowe modyfikacje. Część motocyklistów decyduje się na montaż sportowych układów wydechowych lub usuwa z nich tzw. dB-killery, czyli specjalne wkładki wyciszające. Efekt? Maszyna brzmi potężniej, ale cierpią na tym tysiące postronnych osób.

Policja może interweniować bez specjalistycznego sprzętu

Wielu kierowcom wydaje się, iż dopóki patrol policji nie zmierzy głośności wydechu specjalnym sonometrem, są bezkarni. To błąd. Przepisy dają funkcjonariuszom prawo do działania na podstawie samego „uzasadnionego podejrzenia”. jeżeli policjant uzna, iż motocykl rażąco zakłóca spokój publiczny, konsekwencje mogą być bardzo dotkliwe.

Za zbyt głośny pojazd grozi dziś mandat karny w wysokości choćby do 3000 złotych. Co więcej, mundurowi mają prawo zatrzymać dowód rejestracyjny jednośladu i skierować go na przymusowe, dodatkowe badanie techniczne. W skrajnych przypadkach, gdy wydech jest ewidentnie przerobiony niezgodnie z homologacją, kierowca może otrzymać zakaz dalszej jazdy.

Wspólna przestrzeń wymaga szacunku

Sezon motocyklowy w pełni, a ryk silników w dzień czy choćby w nocy dla wielu Elblążan staje się barierą nie do zniesienia – zwłaszcza przy otwartych w letnie upały oknach. Choć ryk maszyny dla samego kierowcy bywa źródłem adrenaliny, w gęstej tkance miejskiej staje się po prostu formą agresji akustycznej. Warto pamiętać, iż ulica to przestrzeń wspólna, a prawo do odpoczynku jest równie ważne, jak prawo do realizowania pasji.

Idź do oryginalnego materiału