Nz. od lewej: dr hab. n. med. Łukasz Krupa, prof. UR, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii z Pododdziałem Chorób Wewnętrznych w USK w Rzeszowie, dr n. med. Jacek Pszeniczny, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej oraz dr n. med. Robert Staroń, kierownik Centralnej Pracowni Endoskopowej (Fot. USK w Rzeszowie)Multidyscyplinarny zespół lekarzy z dwóch rzeszowskich szpitali i wsparciu specjalistów z Wielkiej Brytanii pomógł pacjentowi ze stale nawracającymi, zagrażającymi życiu krwawieniami z przewodu pokarmowego.
Jak mówi Andrzej Sroka, rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie ponad 50-letni pacjent, aktywny zawodowo, od kilku lat leczył się w USK w Rzeszowie z powodu konsekwencji czerwienicy prawdziwej. Choroby hematologicznej, która może zwiększać ryzyko powstawania zakrzepów. W jego przypadku doszło do zakrzepicy w układzie żyły wrotnej, a następnie do rozwoju ciężkiego nadciśnienia wrotnego. To z kolei doprowadziło do powstania dużych żylaków przełyku oraz żylaków dna żołądka.
Stan pacjenta był skrajnie poważny
Wielokrotnie trafiał do szpitala z masywnymi krwawieniami z górnego odcinka przewodu pokarmowego. Były to epizody bezpośrednio zagrażające życiu, wymagające pilnych interwencji i pracy zespołu wielu specjalistów.
W pierwszym etapie leczenia zastosowano najbardziej zaawansowane dostępne metody endoskopowe. Żylaki przełyku i dna żołądka leczono między innymi pod kontrolą endosonografii, z wykorzystaniem terapii endowaskularnych, specjalnych spiral embolizacyjnych oraz kleju tkankowego. Początkowo pozwalało to uzyskać dobry efekt i opanować krwawienia. Problem jednak powracał.
Fot. USK w Rzeszowie– W pewnym momencie stało się jasne, iż nie wystarczy już tylko zatrzymywać kolejnych krwawień. To było jak łatanie dziur w wiadrze, w którym ciśnienie cały czas pozostaje zbyt wysokie. Zamykaliśmy jedno miejsce krwawienia, a po pewnym czasie zagrożenie pojawiało się w innym. Musieliśmy znaleźć sposób, żeby obniżyć ciśnienie w całym układzie wrotnym – mówi dr hab. n. med. Łukasz Krupa, prof. UR, kierownik Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii z Pododdziałem Chorób Wewnętrznych w USK w Rzeszowie.
Przypadek skonsultowano z kliniką w Wielkiej Brytanii
Przełomem była pogłębiona analiza obrazów tomografii komputerowej oraz konsultacja przypadku z międzynarodowym zespołem specjalistów zajmujących się nadciśnieniem wrotnym, w tym podczas Specialist Portal Hypertension MDT Meeting w Cambridge.
Dokumentacja obrazowa i wyniki badań pacjenta trafiły do konsultacji w Wielkiej Brytanii dzięki doktorowi Willowi Gelsonowi, specjaliście hepatologii z Cambridge Liver Unit, który w ramach współpracy szkoleniowo-edukacyjnej odwiedza USK w Rzeszowie. Po analizie dokumentacji uznano, iż u pacjenta należy rozważyć leczenie ukierunkowane. Nie tylko na same żylaki, ale na mechanizm prowadzący do ich powstawania i nawrotowych krwawień.
– W nowoczesnej medycynie sukces bardzo często nie zależy od jednej procedury, ale od adekwatnego połączenia kompetencji. Potrzebni byli gastroenterolodzy endoskopowi, radiolodzy interwencyjni, chirurdzy, hematolodzy, anestezjolodzy oraz eksperci od nadciśnienia wrotnego. Każdy etap miał znaczenie – podkreśla dr n. med. Robert Staroń, kierownik Centralnej Pracowni Endoskopowej w USK w Rzeszowie.
Do gry włączyli się specjaliści z drugiego rzeszowskiego szpitala
Zespół zdecydował o usunięciu śledziony, co miało zmniejszyć napływ krwi do układu wrotnego i obniżyć patologicznie wysokie ciśnienie odpowiedzialne za powstawanie groźnych żylaków. Zanim jednak pacjent trafił na salę operacyjną, wykonano embolizację tętnicy śledzionowej. Zabieg ten miał na celu zmniejszenie ukrwienia śledziony i ograniczenie ryzyka krwawienia podczas operacji.
Fot. USK w RzeszowieEmbolizację przeprowadził dr n. med. Jarosław Homa, kierownik Pracowni Radiologii Zabiegowej i Badań Naczyniowych, dzięki współpracy i wsparciu prof. dr hab. n. med. Andrzeja Przybylskiego, kierownika Kliniki Kardiologii z Pododdziałem Ostrych Zespołów Wieńcowych w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim im. Św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie.
Potem zajęto się samą śledzioną
Następnie w USK w Rzeszowie dr n. med. Jacek Pszeniczny, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Onkologicznej przeprowadził splenektomię, czyli usunięcie śledziony. Zabieg był elementem zaplanowanego, wieloetapowego postępowania, którego celem było zmniejszenie ciśnienia w układzie wrotnym i ograniczenie ryzyka kolejnych krwawień.
– Leczenie operacyjne w postaci usunięcia śledziony było jednym z kluczowych elementów wielodyscyplinarnego postępowania. W następstwie długotrwałego utrudnienia odpływu krwi żylnej doszło do znacznego powiększenia śledziony oraz masywnego poszerzenia naczyń układu wrotnego, w tym tzw. naczyń żołądkowych krótkich, które w warunkach utrudnionego przepływu przez układ wrotny przejmują odpływ krwi ze śledziony. U pacjenta śledziona osiągnęła około 30 cm długości, a część naczyń żylnych, których prawidłowa średnica wynosi zwykle 2–3 mm, były poszerzone choćby do 2 cm. Tak znacznie zmienione naczynia, szczególnie w obrębie dna żołądka i przełyku, stanowiły źródło nawracających, bezpośrednio zagrażających życiu krwotoków do przewodu pokarmowego. Prowadziło to również do głębokich zaburzeń hematologicznych – tłumaczy dr Jacek Pszeniczny.
Sukces ma wielu ojców
Po operacji stan pacjenta stopniowo się poprawia. Kontrolna gastroskopia wykazała, iż żylaki są w tej chwili niewielkie, a ryzyko kolejnego masywnego krwawienia znacząco się zmniejszyło. Pacjent pozostaje pod opieką specjalistów i przechodzi dalsze leczenie oraz rekonwalescencję. Mimo osłabienia po długiej chorobie i licznych interwencjach, jego stan systematycznie się poprawia. Lekarze mają nadzieję, iż będzie mógł wrócić do aktywności zawodowej.
– Ten przypadek pokazuje, jak ważna jest kooperacja między specjalistami i ośrodkami, szczególnie wtedy, gdy standardowe postępowanie nie wystarcza. Chciałbym podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w leczenie pacjenta – lekarzom, pielęgniarkom oraz zespołom diagnostycznym i zabiegowym. Bez ich pracy, doświadczenia i dobrej koordynacji nie udałoby się przeprowadzić tak złożonego leczenia – mówi Marcin Rusiniak, dyrektor USK w Rzeszowie.

2 dni temu
![Świdniczanki czwarte w Finale XXXII Mistrzostw Pierwszej Pomocy Polskiego Czerwonego Krzyża [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/06/724221017_1557355096181451_7245618994546756445_n.jpg)











