Po audycie w Szpitalu Południowym
Najwięcej nieprawidłowości wykazał audyt w Szpitalu Południowym, na skutek którego ratusz wydał po kontroli 44 zalecenia. Mówił o tym w środę prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Wskazywał m.in. na rekordowe dyżury w tym szpitalu po 48, 60, 72 godziny bez przerwy, a rekord wyniósł 110 godzin, czyli pięć dni.
W 2025 r. najwyższe wynagrodzenie lekarza pracującego na SOR-ze Szpitala Południowego wyniosło ponad 837 tys. zł. Natomiast w okresie do stycznia 2025 do końca maja 2026 r. najwyższe wynagrodzenie osiągnęło wartość ponad 1 mln zł, a drugie co do wysokości prawie 919 tys. zł. Audytorzy wskazali też osiem dyżurów, co do których nie ma dokumentacji potwierdzającej obecność przynajmniej jednego lekarza systemu, a rejestracja w SOR-ze w dni robocze bywała obsadzona jedną osobą zamiast dwóch.
Z audytu Szpitala Południowego wynika, iż w czasie gdy koordynatorem SOR-u był Kacprzyk, pracowało tam 38 lekarzy. Po jego odejściu ich liczba spadła do 25. Okazało się, iż funkcja koordynatora SOR-u nie istniała w Szpitalu Południowym, chociaż szpital przez półtora roku za nią płacił. Dodatkowo stawka godzinowa wypłacana Kacprzykowi rosła: z początkowych 230 zł na godzinę, przez 300 zł, aż do 330 zł. Z audytu jasno wynika, iż takiej stawki nie mieli inni, znacznie bardziej doświadczeni specjaliści. "Szpital nie dysponował dokumentacją potwierdzającą przyczyny przyznania takiej stawki oraz nie wykazał, iż jej wysokość została ustalona w sposób racjonalny, przejrzysty i adekwatny do kwalifikacji oraz zakresu odpowiedzialności lekarza" - napisano w wynikach audytu. Wynika z nich też, iż szpital miał z lekarzem istotną umowę, ale i tak rozpisał nowy konkurs i dał mu kolejną umowę z wyższą stawką, bez dokumentacji wyjaśniającej tę decyzję.
W środę Trzaskowski przekazał, iż ten sam człowiek miał jeszcze jedną, osobną umowę na 10 tys. miesięcznie za czynności, które częściowo pokrywały się z jego dyżurami. Dodatkowo koordynator SOR-u miał dostęp do szpitalnych kamer, a szpital nie prowadził żadnego rejestru, kto ma do nich dostęp, kto i kiedy z niego korzystał. Audytorzy wykazali też, iż lekarz ten wykonywał świadczenia zdrowotne w innym podmiocie leczniczym w godzinach pokrywających się z dyżurem pełnionym w szpitalu (siedem godzin). Pomimo iż szpital miał elektroniczny system wejść i wyjść, to z niego nie korzystał, płacąc za godziny pracy. Faktury były potwierdzane na podstawie grafików i oświadczeń.
Okazało się, iż Kacprzyk w Szpitalu Południowym, oprócz pełnienia funkcji koordynatora SOR-u, był również koordynatorem praktyk i staży, a także koordynatorem nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Dodatkowo pracował także w przychodni w Ursusie. Audytorzy stwierdzili, iż zakończenie dyżuru w szpitalu i rozpoczęcie pracy w przychodni następowały po sobie, bez zachowania przerwy czasowej. Ponadto audyt wykazał liczne błędy w dokumentacji placówki.
Jakie nieprawidłowości stwierdzono w innych warszawskich szpitalach?
W Szpitalu Bielańskim im. ks. Jerzego Popiełuszki SP ZOZ w Warszawie kontrolerzy ustalili m.in., iż dopuszczano do realizacji świadczeń lekarzy, którzy nie przedłożyli dokumentów wymaganych warunkami konkursu. Ponadto w ogólnej licznie umów znaczny odsetek stanowiły zawarte w trybie pozakonkursowym. W umowach zaś niejednoznacznie określano zasady wynagrodzeń i czas pracy. Wykazano także braki w dokumentacji konkursowej.
Analiza grafików w Szpitalu Bielańskim wykazała, iż od pięciu do dziesięciu lekarzy na SOR-ze pracowało od 200 do 312 godzin w miesiącu. Pojedyncze dyżury przekraczały 24 godziny, najdłuższy trwał 48. Największą kwotę wypłacono lekarzowi systemu - w 2025 r. 771,6 tys. zł, a w 2026 - 328 tys. zł. Wynikało to z liczby przepracowanych przez tego medyka godzin: w 2025 r. - 3355 godz., w 2026 - 1312 godz. Na koniec maja na SOR-ze w Szpitalu Bielańskim były zatrudnione 153 osoby, w tym 40 lekarzy i 113 pielęgniarek, ratowników medycznych, personelu administracyjnego i pomocniczego. 85 proc. lekarzy pracowało na podstawie umów cywilnoprawnych.
W Szpitalu Praskim pw. Przemienia Pańskiego Sp. z o.o. audytorzy wykazali także błędy formalne, wśród nich niespójność zapisów w umowach z lekarzami w zakresie minimalnego czasu pracy i wynagrodzenia za zwiększony wymiar pracy. W dwóch przypadkach lekarze wykonywali świadczenia bezumownie, bo przekroczyli kwotę całkowitego wynagrodzenia określoną w umowie. Incydentalnie zdarzały się sytuacje braku lekarza na SOR-ze. W Szpitalu Praskim największa liczba miesięcznie przepracowanych godzin w 2026 roku przez jednego lekarza to 197 godzin, a najdłuższy dyżur - 36 godzin. Na 64 lekarzy związanych z SOR-em trzech pracowało na podstawie umowy o pracę, 59 - na podstawie kontraktów i dwóch na podstawie umowy zlecenia.
W Szpitalu Czerniakowskim Sp. z o.o. także wykazano błędy dotyczące dokumentacji. Niewystarczająco weryfikowano dokumenty konkursowe, a także przedkładane przez lekarzy przy rozliczaniu umów. Ponadto audyt wykazał, iż na SOR-ze pracowali lekarze, którzy jednocześnie byli zatrudnieni na innych oddziałach (dla nich macierzystych). Wykazywali pracę na SOR-ze w tych samych godzinach, w których pełnili dyżur na oddziałach macierzystych. Audytorzy wskazali też na brak rejestracji wejść i wyjść oraz początku i końca pracy. Największa liczba godzin w Szpitalu Czerniakowskim wypracowana przez lekarza na SOR-ze w 2025 r. to 292,5 godz. miesięcznie, w 2026 (do końca maja) 281,5 godz. Dwóch lekarzy na kontraktach dyżurowało powyżej 24 godzin - nieprzerwanie 31,5 godz oraz 26,5 godz. W okresie objętym audytem największą kwotę wypłacono w tej lecznicy lekarzowi chirurgii ogólnej: w 2025 r. 731,4 tys. zł., w 2026 r. (do końca maja) 267,1 tys. zł.
W Szpitalu Wolskim im. dr Anny Gostyńskiej Sp. z o.o. również wykazano błędy w dokumentacji, wśród nich liczne dotyczące przeprowadzania konkursów, oceny ofert. Zdarzały się przypadki podawania do rozliczenia liczby godzin niezgodnej z grafikiem. W dniu zakończenia audytu (31 maja) w Szpitalu Wolskim 71 proc. lekarzy było zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych (kontrakty, umowy zlecenie).

1 godzina temu











