Nietypowy poranek na niebie nad Ostrowem Wielkopolskim. Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT, lecący z Warszawy do Wrocławia, musiał długo czekać na możliwość lądowania. Maszyna wykonała aż 12 okrążeń w rejonie Ostrowa Wielkopolskiego, zanim ostatecznie mogła bezpiecznie wylądować na wrocławskim lotnisku.
Powodem była gęsta mgła, która przed południem sparaliżowała funkcjonowanie portu lotniczego we Wrocławiu.
Samolot LOT-u miał wylądować we Wrocławiu o godzinie 8:10. Ostatecznie przyziemił dopiero o 10:41, czyli ponad dwie i pół godziny po planowanym czasie.
Nie był to jedyny samolot, który miał problemy z lądowaniem. W powietrzu krążyły również maszyny linii Enter Air, lecąca z egipskiej Hurghady, oraz SAS z Kopenhagi.
Jeszcze gorzej sytuacja wyglądała w przypadku połączenia Lufthansy z Frankfurtu. Samolot tej linii nie dotarł do Wrocławia i został przekierowany do Krakowa. W konsekwencji odwołano również lot powrotny tej linii do Niemiec.
Dlaczego system naprowadzania nie pomógł?
Sytuacja może zaskakiwać, ponieważ wrocławskie lotnisko chwali się nowoczesnym systemem wspomagającym lądowanie w warunkach ograniczonej widzialności.
Już w 2016 roku port lotniczy uzyskał certyfikat ILS CAT II. Inwestycja obejmowała między innymi modernizację pasa startowego oraz montaż około 2 tysięcy lamp LED. System pozwala na wykonywanie podejść do lądowania przy znacznie gorszej widzialności niż wcześniej. W publikowanych wówczas informacjach wskazywano między innymi możliwość lądowania przy widzialności na drodze startowej wynoszącej 300 metrów.
Co istotne, system ILS nie oznacza jednak, iż samoloty mogą lądować w każdych warunkach pogodowych.
Według informacji technicznych samego Portu Lotniczego Wrocław system ILS CAT II jest dostępny dla drogi startowej 29. Oznacza to, iż znaczenie mają również kierunek podejścia, aktualne parametry pogodowe, sprawność urządzeń, wyposażenie konkretnego samolotu oraz uprawnienia załogi.
Przy bardzo ograniczonej widzialności, zbyt niskiej podstawie chmur lub niespełnieniu wymaganych minimów podejście może okazać się niemożliwe. Wówczas pilot musi przerwać próbę lądowania, poczekać na poprawę warunków albo skierować maszynę na inne lotnisko.
Internauci zwracają uwagę, iż wrocławskie lotnisko już wcześniej reklamowało swoje możliwości wykonywania operacji w trudnych warunkach atmosferycznych. Pojawiają się więc pytania, dlaczego tym razem system nie pozwolił na sprawne przyjęcie wszystkich samolotów.
Na podstawie dostępnych informacji nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, czy decydująca była zbyt gęsta mgła, parametry podejścia, ograniczenia konkretnej maszyny czy inne czynniki operacyjne. Do wyjaśnienia tego potrzebne byłyby szczegółowe dane dotyczące warunków na pasie i przebiegu poszczególnych podejść.
Sytuacja wróciła już do normy
Na szczęście utrudnienia na wrocławskim lotnisku już ustąpiły. Samoloty ponownie mogą korzystać z portu, a poranny paraliż spowodowany gęstą mgłą nie powinien już powodować kolejnych utrudnień.
Dla obserwatorów nieba nad Ostrowem poranek był jednak wyjątkowy. Rzadko zdarza się bowiem, by pasażerski samolot musiał wykonać aż 12 okrążeń nad naszym regionem, zanim dotrze do celu.

3 godzin temu















