Samolot Ryanaira odleciał -pasażerowie zostali na lotnisku w Poznaniu.

51 minut temu

Samolot Ryanaira nie polecieli do Girony z powodu zamieszania z lotem. Poszkodowani pasażerowie nie kryją rozżalenia.

Do niecodziennego zdarzenia doszło w środę, 26 sierpnia na poznańskiej Ławicy. Jak informuje Głos Wielkopolski, do redakcji zadzwonił jeden z pasażerów.

Mieliśmy wylecieć wczoraj, później lot przełożono, samolot wyleciał w nocy, ale zaraz zawrócił ze względu na usterkę. Później nagle wystartował bez naszej wiedzy – relacjonował jeden z pasażerów.

Problemy techniczne uniemożliwiły wylot

Dramat pasażerów Ryanair zaczął się dzień wcześniej, 25 sierpnia. Lot do hiszpańskiej Girony był zaplanowany we wtorek o godzinie 18.50. Samolot jednak nie odleciał punktualnie. Z powodu opóźnienia maszyna wystartowała dopiero ok. 3 w nocy.

Bardzo gwałtownie okazało się, iż sytuacja nie została rozwiązana. Podjęto decyzję o powrocie i ponownym lądowaniu na lotnisku w Poznaniu. Wśród pasażerów panował ogromny stres, a wyraźne zdenerwowanie można było zauważyć również u członków załogi. Około godziny 3.30 wylądowaliśmy ponownie w Poznaniu – tłumaczyła kolejna pasażerka.

Po powrocie do Poznania pasażerowie otrzymali informację o przesunięciu lotu na godzinę 14, oraz braku możliwości zapewnienia zakwaterowania w hotelach przez przewoźnika. Linia lotnicza zapewniła, iż zwróci koszty za nocleg w przypadku samodzielnej rezerwacji.

Samolot wystartował bez 130 osób

Według Ryanair lot został opóźniony z powodu drobnej usterki technicznej samolotu. Pasażerowie mieli dostać powiadomienia o możliwości pełnego zwrotu kosztów, zmiany lotu bez dodatkowych opłat lub poczekania na lot o godz. 14. Samolot jednak wyleciał wcześniej niż wynikało z informacji jakie otrzymali podróżni.

26 sierpnia około godziny 12, podobnie jak wiele innych osób, stawiliśmy się na lotnisku, aby odbyć przełożony lot. Ku naszemu ogromnemu zaskoczeniu dowiedzieliśmy się, iż samolot odleciał już około godziny 10. Z uzyskanych przez nas informacji wynikało, iż na pokładzie zabrakło około 130 pasażerów, którzy – tak jak my – pojawili się na lotnisku zgodnie z informacją otrzymaną wcześniej od przewoźnika – poinformowała pasażerka.

Ryanair odpiera zarzuty

Do sprawy odnieśli się przedstawiciele irlandzkiego przewoźnika. Pracownicy twierdzą, iż wszyscy pasażerowie o zmianie czasu lotu zostali poinformowani e-mailem i SMS-em o 5.46 rano.

Samolot został sprawdzony przez inżynierów i zaplanowano jego wylot do Barcelony Girona następnego dnia (26 sierpnia) o 14 czasu lokalnego. Jednak samolot został dopuszczony do lotu wcześniej niż przewidywano, z nową godziną odlotu o 10 czasu lokalnego – tłumaczy przewoźnik.

Z kolei jedna z pasażerek twierdzi, iż nie wszyscy otrzymali wiadomość SMS, a w aplikacji cały czas widoczna była informacja, iż samolot ruszy o 14.

Część dostała tę informację, ale dużo osób po prostu spało. Wypuścili nas z lotniska ok. 4.30, a SMS przyszedł ok. godzinę później, więc logiczne, iż ludzie, po znalezieniu hoteli we własnym zakresie, poszli po prostu spać – mówi jedna z osób.

Pasażerowie walczą o odszkodowanie

Pasażerowie, którzy nie dostali się na pokład o godz. 10, mogli bezpłatnie wymienić bilety lotnicze, jak jednak podkreśla pasażerka, sytuacja ta naraziła ich na duże koszty.

W wyniku całej tej sytuacji część pasażerów, w tym również ja nie skorzysta z opłaconych wcześniej wakacji oraz lotów powrotnych. Oznacza to dla nas ogromne straty finansowe, dodatkowe koszty oraz całkowitą rezygnację z zaplanowanych urlopów – podkreśla rozżalona pasażerka.

Część osób, które nie poleciały do Girony będzie ubiegać się o odszkodowanie. Chodzi o koszty związane z pobytem w Hiszpanii oraz bilety na loty powrotny, za który jak twierdzi jedna z osób pieniądze nie zostały zwrócone.

źródło – Głos Wielkopolski

Idź do oryginalnego materiału