Na pokładzie Airbusa znajdowało się ponad 200 osób, które po wylądowaniu w stolicy Wielkopolski nie ukrywały, iż cieszą się, iż są już bezpiecznie w kraju.
Samolot leciał z Wietnamu i w Dubaju miał postój, by zatankować. Z uwagi na trwający konflikt zbrojny i czasowe zamykanie przestrzeni powietrznej w regionie, a także ataki na infrastrukturę lotniska w Dubaju w weekend, do końca nie było wiadome, czy pasażerowie będą mogli wyruszyć do Polski.
Mimo zgody na lot, już na pokładzie podróżnych czekała kolejna niepokojąca informacja – zgodę na start cofnięto po tym, jak na trasie przelotu zauważono rakietę. Ostatecznie Airbus wyleciał z Dubaju dopiero ok. 4:50 czasu miejscowego, czyli z niemal 3-godzinnym opóźnieniem.
Pasażerowie przekazali nam, iż najbardziej stresowała ich najpierw niepewność, a potem lot w regionie. Dopiero, gdy znaleźli się w europejskiej przestrzeni powietrznej, szczególnie tej kontynentalnej, odetchnęli z ulgą.
„Strach był, emocje były. Niepewność, a potem strach czy jednak gdzieś jakaś rakieta akurat nie poleci, odetchnęliśmy, jak byliśmy już nad Europą, nad kontynentem, wtedy wiedzieliśmy, iż już jest bezpiecznie. Chyba nigdy się tak nie bałem, a latam regularnie. Nikt nie spał, wszyscy obserwowali niebo wokół, jakby miało nam to pomóc, ale każdy się bał tego, co może zobaczyć. Najważniejsze, iż już jesteśmy w domu” – relacjonował w rozmowie telefonicznej z naszą redakcją jeden z podróżnych

2 godzin temu















