Sanocki hokej w kryzysie. Trener i kapitan odsłaniają kulisy dramatycznego sezonu [VIDEO, ZDJĘCIA]

3 godzin temu

Wczorajsza nadzwyczajna sesja Rady Miasta Sanoka stała się sceną dramatycznej opowieści o stanie sanockiego hokeja. Głównym tematem były problemy finansowe klubu oraz spółki zarządzającej sportem w mieście, jednak to głos trenera Bogusława Rąpały i kapitana Jakuba Bukowskiego rzucił prawdziwe światło na realia, w jakich przyszło działać drużynie w tym sezonie.

Trener Rąpała wprost mówił o finansowej sytuacji: – jeżeli chodzi o zaległości, to są to trzy miesięczne. Ostatnią wypłatę dostałem za październik. jeżeli chodzi o sprawy ZUS-u, to możliwe, iż klub nie ma wobec mnie zobowiązań. Nikt nigdy za mnie nie odprowadził ZUS-u, oraz nikt mojej umowy nie zarejestrował w ZUS-ie na dzień dzisiejszy. Z dniem 2 lutego umowa została zgłoszona, ale Pani w ZUS-ie powiedziała, iż równie dobrze można ją wycofać, ponieważ nie jest zapłacona żadna deklaracja, żaden miesiąc, żadna składka ani jedna złotówka od dnia 1 sierpnia 2025 roku.

Trener wskazał również przyczynę wycofania drużyny z Tauron Hokej Ligi: – Zobowiązania finansowe były największym problemem. Warto podkreślić, iż większość chłopków grała bez kontraktów, bez pobierania pieniędzy za grę, dostają obiady, wyżywienie, sprzęt i nocleg. Pani prezes Marta Przybysz zgłosiła, iż ma zablokowane konto, i zaczęło się całe zamieszanie związane z wycofaniem z ligi.

W kontrze prezes spółki Marta Przybysz twierdziła, iż sytuacja była inna: – Troszeczkę przedstawialiście sytuację, która nie do końca jest prawdziwa. Wszystkie składki były płacone, mam na to dowody przelewy. Dopilnuję osobiście, żeby jutro sprawdzić dokumenty u księgowej.

Jednak kapitan drużyny, Jakub Bukowski, przedstawił dramatyczną codzienność zawodników:

Chłopcy przyjechali w sierpniu na treningi. Mieliśmy się spotkać 1 sierpnia. Niestety nie było nas stać choćby na 10 kijów i treningi rozpoczęły się 15 sierpnia. Byliśmy gotowi do pracy, ale nie mieliśmy odpowiednich narzędzi. Chłopcy przyjechali z myślą, iż chcą się pokazać, chcieli mieć zapewnione tylko spanie, wyżywienie i sprzęt. O pieniądzach nie było mowy, a pierwszy obiad był dopiero w listopadzie.

Bukowski mocno podkreślił niebezpieczeństwo wynikające z braku odpowiedniego zabezpieczenia zawodników:

Zawodnicy zostawiają serce na lodzie, blokują strzały, dostają w nogę i mają podejrzenie złamania, i nie wiedzą, czy zostaną przyjęci do szpitala. Ktoś przypadkowo dostanie w głowę krążkiem, komuś ktoś przetnie łyżwą szyję – i co my mamy w takiej sytuacji zrobić? Jak chłopak przyjeżdża na SOR i świeci się na czerwono

Kapitan opisał również zaległości w wypłatach i chaos organizacyjny:

Część miała zapewnione sprzęt, obiady, a jak trener wcześniej mówił – choćby mieszkanie. Cały sęk był w tym, iż po prostu chcieliśmy móc wykonywać naszą pracę, a nie do końca tak było. Nie chcę mówić, iż to wina pani prezes, pana burmistrza czy spółki – po prostu chcę pokazać, jak to wyglądało z naszej strony, żeby ludzie to zrozumieli. Czytam w oświadczeniu, iż pani prezes jest hejtowana za swoje działania, ale na nas też ten hejt spadał, a nikt nie przychodzi i nie żali się do mediów, iż jesteśmy hejtowani.

Bukowski odniósł się też do deklaracji prezes o wsparciu dla drużyny i rozbieżności między słowami a rzeczywistością:

Każdy z nas był zapewniany, iż klub jest w dobrej sytuacji, iż będzie lepiej niż rok temu. Mieliśmy w umowach zapisane różne rzeczy, które miały być profesjonalne. Chłopcy, którzy grali praktycznie za darmo, nie pobrali ani złotówki. o ile ktoś twierdzi, iż chodziło nam tylko o pieniądze – nie, chodziło o to, żebyśmy mogli wykonywać naszą pracę i nie ryzykowali zdrowia.

Kapitan podkreślił także determinację drużyny i rolę trenerów:

Decyzja o wycofaniu się z ligi nie była moja, ani jednostronna. Trenerzy przyszli do szatni, zapytali każdego zawodnika. Chłopcy podjęli decyzję wspólnie – nikt nie chce, żeby zawodnicy, którzy nie pobierali wynagrodzenia, byli oczerniani. To nie był brak odwagi, tylko troska o zdrowie.

Podczas sesji swoje stanowisko przedstawili również przedstawiciele spółki Sanok S.A., którzy powoływali się na przepisy o tajemnicy przedsiębiorstwa i odmawiali podania konkretnych kwot zobowiązań. Burmistrz Tomasz Matuszewski pytał radnych, co zrobili dla klubu, ile razy kupili bilety i jak często byli obecni na meczach. Jednego z radnych zapytał choćby o daty najważniejszych osiągnięć w historii sanockiego hokeja – pytanie, które część obserwatorów uznała za niezbyt trafione w kontekście dyskusji o bieżącej, trudnej sytuacji klubu.

Trener Rąpała i kapitan Bukowski pokazali, iż problemy klubu mają wielowymiarowy charakter – finansowy, organizacyjny i zdrowotny. Zawodnicy i trenerzy musieli stawić czoła sytuacjom, które w profesjonalnym klubie ekstraklasowym nie powinny mieć miejsca: brak sprzętu, zaległości w wypłatach, niepewność co do ubezpieczenia i ryzyko poważnego urazu.

Sezon w Sanoku zakończył się dramatycznie, ale trener i kapitan jasno dali do zrozumienia, iż decyzje drużyny nie były impulsywne ani wynikiem braku zaangażowania. To był głos odpowiedzialności i troski o zdrowie zawodników w realiach, w których brakowało sprzętu, zalegały wynagrodzenia, a każdy trening był ryzykiem poważnego urazu.

Wczorajsza sesja pokazała wyraźnie, iż sanocki hokej stoi dziś w obliczu kryzysu, a głos trenerów i zawodników jest niezbędny, żeby zrozumieć, jak dramatyczna była sytuacja w tym sezonie.

Idź do oryginalnego materiału