Sąsiedzkie awantury to w Niemczech prawdziwy biznes. "My chyba mamy kłótliwość we krwi"
Zdjęcie: Długoletnie lokatorki, Astrid Feldhusen (po lewej) oraz Verena Egeler, w trakcie sąsiedzkiego konfliktu otrzymywały pełne nienawiści wiadomości.
W hamburskim bloku wystarczyła awaria internetu, by wybuchła sąsiedzka wojna, która trwa do dziś. Mieszkańcy wprost mówią o "toksycznej" atmosferze nie do zniesienia. Część z nich nie czuje się bezpiecznie choćby we własnych mieszkaniach. Niemcy wiedzą dobrze, iż takie sąsiedzkie konflikty potrafią wymknąć się spod kontroli. — Tu nie chodzi tylko o rację, ale o zasadę — mówi berliński adwokat Hauke Hillmer.

2 godzin temu













