
Duże emocje wywołała decyzja sędziego Tomasza Marciniaka w sobotnim meczu Cracovii z KGHM Zagłębiem Lubin. W 49. minucie arbiter podyktował rzut karny dla gospodarzy po zagraniu ręką przez Aleksa Ławniczaka. Jak poinformował tygodnik „Piłka Nożna”, sędzia miał później przyznać się do błędu i przeprosić drużynę z Lubina.
Do spornego zdarzenia doszło we własnym polu karnym Zagłębia. Powtórki telewizyjne potwierdziły kontakt piłki z ręką Ławniczaka, jednak – jak wskazano w relacjach dotyczących tej sytuacji – ułożenie ręki oraz niewielka odległość od futbolówki nie powinny stanowić podstawy do podyktowania jedenastki.
Początkowo Tomasz Marciniak nie odgwizdał przewinienia. Zmienił decyzję dopiero po interwencji zespołu VAR, który wezwał go do monitora. Ostatecznie Cracovia otrzymała rzut karny, a sytuacja stała się jednym z najbardziej dyskutowanych momentów spotkania. Decyzja miała istotne znaczenie dla przebiegu meczu. Zagłębie prowadziło 1:0, jednak po podyktowaniu jedenastki gospodarze wrócili do gry, a w końcówce spotkania przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Cracovia wygrała ostatecznie 3:1, ale z błędnej decyzji głównego arbitra niesmak pozostał.
Po spotkaniu rozczarowania nie krył trener Lubinian Leszek Ojrzyński. Szkoleniowiec pogratulował rywalom zwycięstwa, ale jednocześnie ostro skomentował decyzję arbitra dotyczącą pierwszego rzutu karnego.
– Przede wszystkim gratulacje dla Cracovii. Wygrywaliśmy 1:0, ale tlen gospodarzom dali sędziowie. o ile byśmy gwizdali takie karne, gdzie ręka jest w obrysie ciała… – powiedział trener Zagłębia.
Ojrzyński zaznaczył jednocześnie, iż drugi rzut karny dla Cracovii był, jego zdaniem, prawidłowy. Przyznał również, iż jego zespół ponosi część odpowiedzialności za końcowy rezultat, ponieważ w końcówce ruszył do ataku, próbując odwrócić losy spotkania, co ostatecznie się nie opłaciło.
– Kolejny raz pewien arbiter podejmuje decyzje na naszą niekorzyść, a jakiś czas temu był już zawieszony po naszym meczu. My natomiast mogliśmy lepiej zagrać – podsumował szkoleniowiec.
Informacja o tym, iż Tomasz Marciniak miał później przyznać się do błędu i przeprosić zespół z Lubina, została podana przez tygodnik „Piłka Nożna”. Cała sytuacja ponownie zwróciła uwagę na kontrowersje związane z interpretacją zagrań ręką i rolę systemu VAR w podejmowaniu decyzji przez arbitrów. Nie po raz pierwszy okazuje się bowiem, iż system VAR, który miał pomagać sędziom, nierzadko wypacza wynik spotkania.

1 tydzień temu

















