Kto był rywalem Białego Orła?
Jarota Jarocin to zespół w tej chwili grający w V lidze, gr. 3. Podopieczni Pawła Krysia w tym sezonie w pięciu meczach zdobyli jedenaście punktów, na które złożyły się trzy zwycięstwa i dwa remisy. Co jednak ważne, w tych pięciu spotkaniach JKS nie stracił żadnego gola. Zespół z Jarocina, choć w tej chwili gra w V lidze, to w okolicach przez cały czas jest dość uznaną marką, która budzi respekt rywali.
Skład Białego Orła
W porównaniu do wygranego spotkania z Piastem Nowy Belęcin w składzie Białego Orła doszło aż do sześciu zmian. W wyjściowej "11" zabrakło Miłosza Przestackiego, Macieja Skrzypczaka, Aleksandra Kaptura, Bartłomieja Szara, Dawida Forszpaniaka oraz Michała Wojciechowskiego. Na ławce znalazł się tylko młody bramkarz, zaś pozostałej piątki nie było w kadrze meczowej. Zastąpili ich Piotr Szatkowski, Hubert Roszczak, Oliwier Grzesiak, Kamil Rój, Artur Błażejczak oraz Kacper Kiszel.
I połowa. Mocno szarpana gra
Od pierwszych minut lepiej prezentowała się Jarota. Już w 5. minucie na bramkę Białego Orła strzał oddał Miłosz Kowalski. Następnie JKS miał dwa rzuty rożne. Po drugim z nich strzelał Nazarii Vynnyshyn, ale znów dobrze w bramce spisał się Piotr Szatkowski. Na pierwszą poważniejszą akcję Białego Orła musieliśmy czekać do 22. minuty spotkania. Wówczas po akcji lewą stroną piłkę w pole karne wrzucił Kacper Szmelter, a minimalnie z dośrodkowaniem minął się Oliwier Grzesiak. W 31. minucie goście mieli rzut wolny. Na pole karne dośrodkował Nikodem Roguszczak, a strzał oddał Filip Nawrocki, ale bez większych problemów interweniował Szatkowski. W końcówce mocniej przycisnęli gospodarze, oddając między innymi pierwszy celny strzał w tym meczu. Ostatecznie jednak do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis.
II połowa. najważniejsze dziesięć minut dla losów całego meczu
Druga połowa rozpoczęła się od dość sensacyjnego ruchu trenera Pawła Krysia. W bramce Jaroty Mateusza Wroneckiego zastąpił bowiem Jakub Woźniak. Tymczasem w ataku JKS dość gwałtownie przeprowadził akcję, po której piłka trafiła w słupek. Z kolei w 56. minucie goście mieli rzut karny. W szesnastce doszło do starcia dwóch kapitanów, które sędzia zinterpretował jako faul Huberta Roszczaka na Miłoszu Kowalskim i choć gracze Białego Orła dość mocno protestowali, to arbiter utrzymał w mocy swoją decyzję. Do piłki podszedł sam poszkodowany i mocnym, pewnym strzałem otworzył wynik meczu. Ten jednak długo się nie utrzymał, ponieważ już w 61. minucie podopieczni trenera Mocka przeprowadzili bardzo ładną i składną akcję. Zakończył ją dośrodkowaniem Oliwier Grzesiak, a wykończył Kacper Kiszel. Pięć minut później stadion w Koźminie wpadł w euforię po raz drugi. Tym razem po akcji lewą stroną piłkę z najbliższej odległości do siatki wpakował Grzesiak. Jarota oczywiście ruszyła do odrobienia strat, ale na nic to się zdało. Najbliżej wyrównania w 86. minucie był Juan Agudelo, ale ostatecznie piątoligowiec nie znalazł drogi do bramki reprezentanta okręgówki i sensacja w Koźminie stała się faktem.
Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski - Jarota Jarocin 2:1 (0:0)
Bramki:
57' 0:1 Miłosz Kowalski (rzut karny)
61' 1:1 Kacper Kiszel
66' 2:1 Oliwier Grzesiak
Składy w spotkaniu Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski - Jarota Jarocin
Najważniejsze statystyki spotkania
Strzały: 4 - 9
Strzały celne: 3 - 5
Rzuty rożne: 5 - 6
Rzuty wolne: 9 - 6
Spalone: 1 - 2
Faule: 6 - 7
Zagrania ręką: 0 - 1
Żółte kartki: 2 - 2
Plusy i minusy spotkania Biały Orzeł Koźmin - Jarota Jarocin
+ Wygrana z zespołem z wyższej klasy rozgrywkowej - takie zwycięstwo zawsze smakuje dużo bardziej niż wygrana z rywalem z tego samego poziomu rozgrywkowego. Biały Orzeł pokazał, iż spokojnie może rywalizować w V lidze i to z jej czołówką.
+ Przełamanie czystych kont Jaroty - Koźminianie byli także pierwszym zespołem, który w tym sezonie pokonał bramkarza Jaroty i to nie raz a dwukrotnie. Co prawda był to rezerwowy goalkeeper, ale seria czystych kont Jaroty zakończyła się w Koźminie Wielkopolskim i to jest fakt.
+ Dobra reakcja po stracie bramki - to Jarota jako pierwsza wyszła na prowadzenie i wiele drużyn mogłoby się cofnąć oraz bronić wyniku i liczyć na ewentualną kontrę. Biały Orzeł jednak się nie ugiął i bardzo gwałtownie nie tylko wyrównał, ale także wyszedł na prowadzenie.
- Kiepska pierwsza połowa - w pierwszej połowie zespół z Koźmina nie był specjalnie groźny. Poza tak naprawdę dwiema sytuacjami z końcówki Biały Orzeł specjalnie nie zagroził bramce JKS-u, ale to zmieniło się w drugiej części gry.
Kiedy kolejny mecz Białego Orła?
Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski będzie chciał kontynuować swoją zwycięską serię także w lidze. W najbliższą niedzielę, 13 września, podejmie on na własnym boisku LUKS Stare Bojanowo. Początek spotkania o godzinie 16:00.
















