Poznaniacy jechali do Tarnobrzega jako zdecydowani faworyci. Siarka na co dzień występuje na czwartym poziomie rozgrywkowym, podczas gdy Lech rywalizuje w Ekstraklasie i Lidze Europy. Różnica doświadczenia oraz możliwości obu drużyn była więc ogromna.
Na boisku nie znalazło to jednak odzwierciedlenia.
Gospodarze od początku konsekwentnie realizowali swój plan, koncentrując się na skutecznej obronie. Lech miał poważne problemy z przedostawaniem się w okolice bramki przeciwnika, a nieliczne okazje nie przynosiły efektu.
W pierwszej połowie poznaniacy próbowali zagrozić Siarce między innymi po rzucie rożnym, kiedy Yegbe uderzył głową w boczną siatkę. Później przewrotką strzelał Timothy Berggren, ale piłka została zablokowana.
Jedną z groźniejszych sytuacji stworzył Leo Bengtsson, który po podaniu Luisa Palmy oddał strzał głową. Bramkarz gospodarzy zdołał jednak obronić uderzenie.
Jeszcze przed przerwą Lech znalazł się w znacznie trudniejszym położeniu. Yannick Agnero, który w 20. minucie otrzymał żółtą kartkę, w doliczonym czasie pierwszej połowy został ukarany po raz drugi. Sędzia pokazał mu czerwoną kartkę, a Kolejorz musiał kontynuować spotkanie w dziesiątkę.
Po zmianie stron trener Niels Frederiksen próbował poprawić grę zespołu, dokonując zmian personalnych. Nie przyniosły one jednak oczekiwanego rezultatu.
W 64. minucie doszło do sytuacji, która przesądziła o losach rywalizacji. Siarka wykonywała rzut rożny, a Arkadiusz Kasia wykorzystał dośrodkowanie i strzałem głową pokonał bramkarza Lecha.
Na stadionie w Tarnobrzegu gospodarze mogli rozpocząć odliczanie minut do sensacyjnego awansu.
Poznaniacy próbowali jeszcze uratować spotkanie. W drugiej połowie na boisku pojawili się między innymi Patrik Wålemark, Pablo Rodríguez i Michał Gurgul. Mimo wprowadzenia kolejnych zawodników ofensywnych Lech nie potrafił doprowadzić do wyrównania.
Siarka utrzymała jednobramkowe prowadzenie do końcowego gwizdka i wyeliminowała mistrzów Polski z dalszej rywalizacji.
Po spotkaniu rozczarowania nie ukrywał trener Niels Frederiksen. Szkoleniowiec przyznał, iż jego drużyna nie stworzyła wystarczającej liczby okazji bramkowych i zaprezentowała się poniżej oczekiwań.
Podkreślił również, iż choć napięty terminarz i problemy zdrowotne zawodników wymuszają zmiany w składzie, piłkarze wystawieni przeciwko Siarce powinni poradzić sobie z takim przeciwnikiem.
– Dziś nie byliśmy wystarczająco dobrzy – podsumował Frederiksen.
Podobną ocenę przedstawił Filip Jagiełło. Pomocnik Lecha przyznał, iż poznaniacy zagrali słabo, a dobrze zorganizowana defensywa gospodarzy skutecznie ograniczała ich możliwości ofensywne.
Porażka oznacza koniec marzeń Lecha o zdobyciu Pucharu Polski w okresie 2026/2027. Dla klubu, który jeszcze kilka miesięcy temu świętował mistrzostwo kraju, odpadnięcie z trzecioligowcem jest szczególnie bolesnym rozczarowaniem.
Wynik z Tarnobrzega wpisuje się również w trudny okres zespołu. W ostatnich tygodniach Kolejorz poniósł wysokie porażki w Lidze Europy z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen, a w kolejnym spotkaniu zremisował z Sunderlandem.
Teraz piłkarze Lecha muszą skoncentrować się na rozgrywkach ligowych. Już w sobotę, 31 października, o godz. 17:30 na Enea Stadionie podejmą Wisłę Kraków.
Spotkanie będzie okazją do poprawienia nastrojów, choć sensacyjna porażka z Siarką Tarnobrzeg z pewnością pozostanie jednym z najgłośniejszych niepowodzeń Kolejorza w obecnym sezonie.
Siarka Tarnobrzeg – Lech Poznań 1:0 (0:0)
Bramka: Arkadiusz Kasia 64′.
Czerwona kartka: Yannick Agnero (Lech Poznań), 45′ (druga żółta kartka).

2 godzin temu















