Serce chłopaka jest skrajnie wycieńczone. Frakcja wyrzutowa, która u zdrowego człowieka wynosi ponad 50 procent, u Szymona spadła do krytycznych 8 procent. Jego lewa komora rozrosła się do gigantycznych rozmiarów – ma aż 7 centymetrów.
Szymon jest pod opieką stołecznych kardiochirurgów. Jedyną szansą na to, by dać jego sercu czas na jakąkolwiek regenerację, było pilne wszczepienie mechanicznej pompy wspomagania krążenia (tzw. systemu VAD). Urządzenie przejmuje funkcję zniszczonego narządu, ale jego posiadanie wiąże się z ogromnymi ograniczeniami i rygorem, który trudno sobie wyobrazić w warunkach domowych.
Tutaj pojawia się kolejny problem, z którym rodzina chłopaka nie jest w stanie poradzić sobie sama.
Lekarze chcą, by Szymon w przyszłości opuścił szpital o własnych nogach. Powrót do domu z podłączoną pompą sercową wymaga jednak natychmiastowego i bardzo kosztownego dostosowania budynku do rygorystycznych wymagań medycznych. Urządzenie podtrzymujące ż















