Serce na aukcji. Opolski Urząd Wojewódzki gra z Orkiestrą

opowiecie.info 2 godzin temu

W Opolskim Urzędzie Wojewódzkim znów zagrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Tym razem nie głośnością decybeli, ale ciepłem słów, gestów i bardzo osobistych przedmiotów przekazanych na licytacje. Było sympatycznie, z humorem, z anegdotą i z mocnym przekazem, iż pomoc ma sens, a granie do końca świata i jeden dzień dłużej nie jest pustym hasłem.

Spotkanie miało charakter kameralny, ale jego wymiar był zdecydowanie większy niż formalne przekazanie voucherów i koszy z regionalnymi specjałami. Wojewoda Opolska Monika Jurek od pierwszych słów podkreślała, iż to jedno z tych wydarzeń, które autentycznie cieszą.

– Bardzo jest mi miło i aż mi się serce raduje, bo widujemy się w różnych okolicznościach, ale ta jest szczególna. Tradycyjnie w Urzędzie Wojewódzkim witamy Orkiestrę i zaczynamy od „siema”, bo jesteśmy z WOŚP zawsze i wszędzie – mówiła wojewoda, przypominając, iż sama jest zarejestrowaną wolontariuszką Brzeskiego Sztabu i 24 stycznia będzie kwestować na ulicach Brzegu.

Wojewoda nie ukrywała, iż administracja rządowa nie dysponuje spektakularnymi gadżetami, ale nadrabia zaangażowaniem i pomysłami. Na aukcje trafiło zaproszenie na dzień w Urzędzie Wojewódzkim – z domowym ciastem, kawą, rozmową i zwiedzaniem miejsc na co dzień niedostępnych.

– Zapraszam do zaplecza wojewody, do Centrum Zarządzania Kryzysowego, a na koniec na panoramę Opola z Wieży Piastowskiej. To ma być spotkanie z sercem, nie urzędowe – podkreślała Monika Jurek, dodając do tego kosz opolskich specjałów.

Wspomnienie ubiegłorocznej aukcji wywołało uśmiech na sali.

– Licytację wygrał mój absolwent sprzed ponad trzydziestu lat. Przyszedł jako przedsiębiorca, żeby po latach podziękować, iż czasem przymykałam oko na matematyce – opowiadała wojewoda, pokazując, iż WOŚP potrafi łączyć ludzi w bardzo nieoczekiwany sposób.

Szczególny akcent pojawił się także przy wspomnieniu pomocy Orkiestry podczas powodzi w 2024 roku.

– Jako województwo doświadczyliśmy wsparcia WOŚP nie tylko w szpitalach, ale też w sytuacjach kryzysowych. Tego się nie zapomina. Dlatego jesteśmy nie tylko przekonani, ale zobowiązani, żeby grać do końca świata i jeden dzień dłużej – zaznaczała wojewoda.

Do akcji dołączył także wicewojewoda Sławomir Gradzik, proponując licytację spotkania przy obiedzie w jednej z opolskich restauracji.

– To będzie okazja do rozmowy, do poznania moich poglądów i tego, jak wygląda kooperacja w województwie opolskim. Mam nadzieję, iż chętnych będzie wielu, a zebrana kwota pobije zeszłoroczny wynik – mówił, podkreślając dumę z polskiego fenomenu WOŚP.

Przedstawiciele opolskiego i brzeskiego sztabu nie kryli wdzięczności za otwartość urzędu i atmosferę spotkania.

– Tu czuć pozytywną energię. Urząd jest dziś otwarty dla wszystkich i dla Orkiestry. Wszystko, co od Was odbierzemy, zamienimy na realne pieniądze dla WOŚP – zapewniał Patryk Śróda z opolskiego sztabu, mocno odnosząc się do fali hejtu wobec fundacji.

– Musimy pokazać, iż ludzi dobrej woli jest więcej. Prawda się broni, a Fundacja rozlicza się transparentnie. My po prostu czynimy dobro – podkreślał.

Podobny ton wybrzmiał ze strony Brzeskiego Sztabu, który przypomniał długoletnie zaangażowanie Moniki Jurek jeszcze sprzed objęcia funkcji wojewody.

– Była z nami jako wolontariuszka, liczyła pieniądze do rana. To wsparcie jest autentyczne i za to dziękujemy – mówiono, zapraszając do wspólnych licytacji i zabawy.

Na zakończenie wojewoda wróciła do tego, co dziś najbardziej boli i jednocześnie najbardziej mobilizuje.

– Jesteście przedstawicielami milionów wolontariuszy. Robimy, nie gadamy. To hasło musi się obronić. Hejt wobec Jurka Owsiaka to zazdrość wobec kogoś, kto od 34 lat pokazuje, iż można działać i pociągać za sobą ludzi – mówiła, przypominając o przyznanym Fundacji Diamentowym Laurze Kompetencji Opolskiej Izby Gospodarczej.

Na sam finał warto odnotować jeszcze jedną propozycję, przekazaną pod nieobecność jednego z gospodarzy. Wicewojewoda Piotr Pośpiech, który z powodów zdrowotnych nie mógł uczestniczyć w spotkaniu, również dołożył swoją cegiełkę do orkiestralnej puli. Na licytację trafił jego voucher obejmujący wspólne zwiedzanie Sejmu wraz z obiadem w sejmowej restauracji. To kolejny dowód na to, iż choćby nieobecność fizyczna nie oznacza braku zaangażowania, gdy chodzi o WOŚP i granie do końca świata – i o jeden dzień dłużej.

Spotkanie w urzędzie nie miało w sobie patosu. Było za to ciepło, normalnie i po ludzku. Tak właśnie gra Wielka Orkiestra – także wtedy, gdy zamiast sceny jest sala urzędu, a zamiast koncertu zwykła, ale bardzo ważna rozmowa.

Fot. melonik

Idź do oryginalnego materiału