Ciśnienie, poziom cukru i cholesterolu, skład ciała oraz konsultacje ze specjalistami – z tego mogli skorzystać mieszkańcy Opola podczas piątej edycji „Dnia Serca”. Akcja odbyła się w sobotę, 26 września, na placu Kopernika. Dr Piotr Feusette z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przekonywał, iż warto poznać swoje ryzyko, zanim pojawią się objawy choroby.
Profilaktyka ma pewną wadę: jej sukcesu zwykle nie widać. Nie ma dramatycznej operacji ani pacjenta uratowanego w ostatniej chwili. Jest człowiek, który odpowiednio wcześnie dowiedział się o nadciśnieniu, podwyższonym cukrze czy nadwadze i zdążył coś z tym zrobić. Tego, czego dzięki temu uniknął, nikt już nie policzy.
Właśnie po to Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu i Fundacja Pro Hospital zorganizowały „Dzień Serca”. Była to piąta edycja Opolskiej Ścieżki Profilaktyki Sercowo-Naczyniowej. Uczestnicy mogli bez skierowania wykonać badania i porozmawiać o wynikach z lekarzami.
Po co liczyć ryzyko, skoro człowiek czuje się dobrze?
Bo choroby układu krążenia często rozwijają się przez lata. Podwyższone ciśnienie nie musi boleć. Nieprawidłowy poziom cukru także może długo nie dawać wyraźnych sygnałów. Zawał lub udar bywa pierwszym momentem, w którym problem staje się dla pacjenta oczywisty. Profilaktyka pozwala porozmawiać o nim wcześniej.
Jak wyjaśniał dr Feusette, osoby korzystające z opolskiej ścieżki mogły poznać ocenę swojego ryzyka sercowo-naczyniowego. Nie była to przepowiednia, co stanie się z konkretnym człowiekiem, ale wskazanie czynników, na które można jeszcze wpłynąć.
Na placu Kopernika mierzono ciśnienie, poziom cukru i cholesterolu, analizowano skład ciała oraz wykonywano badanie ABI, czyli wskaźnika kostka–ramię. Wyniki można było omówić z kardiologami, diabetologiem, neurologiem, lipidologiem, dietetykiem klinicznym i chirurgiem naczyniowym.
To ważna różnica. Kartka z wynikiem sama nie powie człowiekowi, co powinien zrobić dalej. Rozmowa ze specjalistą mogła pomóc zrozumieć, które wyniki wymagają dalszej diagnostyki, a które nawyki warto zmienić. Badania przesiewowe nie zastępują pełnej diagnozy, ale mogą być początkiem potrzebnej wizyty w gabinecie.
Dr Feusette przywoływał wyniki przedstawione podczas kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Zwracał uwagę, iż w ciągu dziesięciu lat uległ zmniejszeniu odsetek osób palących papierosy – według podanych przez niego danych z 30 do 17 procent – a kontrola ciśnienia tętniczego się poprawiła. Jednocześnie, jak mówił, coraz większym wyzwaniem pozostają nadmierna masa ciała i nierozpoznana cukrzyca.
Nie każdy, kto przyszedł na plac Kopernika, musiał usłyszeć coś niepokojącego. I bardzo dobrze. Celem takiej akcji nie jest znalezienie choroby u każdego uczestnika. Chodzi również o potwierdzenie, iż obecny sposób dbania o zdrowie działa – albo o wychwycenie niewielkiego problemu, zanim stanie się dużym.
„Dzień Serca” był jedną z trzech jesiennych inicjatyw USK i Fundacji Pro Hospital. Pozostałe to „Profilaktyka dla Smyka” oraz „PrzeWAGA Zdrowia”. Na organizację tych działań fundacja otrzymała 62 tys. zł w ramach programu „Marszałkowskie Dni dla Zdrowia”. Sobotnie wydarzenie przygotowano we współpracy z Polskim Towarzystwem Kardiologicznym; zostało też objęte honorowym patronatem ministra zdrowia.
Pieniądze wydane na profilaktykę nie dają widowiskowego efektu. Dały jednak mieszkańcom okazję, by między zakupami a sobotnimi sprawami sprawdzić coś, co łatwo odkłada się miesiącami. jeżeli choć część uczestników po tej rozmowie pójdzie na dalsze badania, zacznie regularnie mierzyć ciśnienie albo wróci do leczenia, będzie to najbardziej konkretny rezultat tegorocznego „Dnia Serca”.
Fot. Melonik













