To był mecz, który mógł ustawić walkę o mistrzostwo. Lech Poznań nie zostawił złudzeń i po kapitalnym fragmencie gry rozbił Bruk-Bet Termalikę Niecieczę 4:1. najważniejsze było… zaledwie pięć minuty pierwszej połowy.
Spotkanie od początku toczyło się w bardzo wysokim tempie. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem doszło do zmiany w składzie gospodarzy. Problemy zdrowotne zgłosił Antonio Milić, a jego miejsce zajął Filip Skrzypczak.
Już w 4. minucie goście mogli objąć prowadzenie, jednak Jimenez nie trafił do pustej bramki z kilku metrów. To była najlepsza okazja Termaliki w pierwszej części gry.
VAR, słupek i napór Lecha
Lech gwałtownie odpowiedział. W 8. minucie Mikael Ishak świetnie rozegrał akcję z Pereirą, ten dośrodkował do Bengtssona, a po zamieszaniu do siatki trafił Walemark. Gol nie został jednak uznany. Sędzia dopatrzył się faulu, a decyzję podtrzymał po analizie VAR.









Gospodarze nie zwalniali. W 15. minucie Ishak trafił w słupek po dobrze rozegranym rzucie wolnym, a dobitkę Bengtssona w ostatniej chwili obronił bramkarz gości. Chwilę później z dystansu groźnie uderzał jeszcze Pablo Rodríguez.
Nokaut w pięć minut
Przełamanie przyszło w 34. minucie. Rzut wolny z około 25 metrów wykorzystał Filippo Bengtsson, który kapitalnym strzałem w okienko, jeszcze z pomocą poprzeczki, dał prowadzenie Lechowi.
Minutę później było już 2:0. Po strzale Ishaka bramkarz odbił piłkę, ale Bengtsson był na miejscu i dobił ją do siatki.









W 38. minucie gospodarze dołożyli trzeci cios. Szybka kontra, świetne podanie Rodrígueza i Ali Gholizadeh minął bramkarza, trafiając do pustej bramki. Trzy gole w zaledwie pięć minut całkowicie ustawiły mecz.
Do przerwy statystyki były miażdżące – 18 strzałów Lecha (8 celnych) przy zaledwie dwóch niecelnych próbach gości.
Chwila niepokoju i szybka odpowiedź
Po zmianie stron Lech przez cały czas kontrolował spotkanie, choć nie ustrzegł się błędu. W 65. minucie Isik wykorzystał zamieszanie w defensywie i zdobył bramkę na 3:1.
Goście poczuli swoją szansę i ruszyli do ataku. Chwilę później Kubica trafił w poprzeczkę, a po kolejnej akcji piłka znów znalazła się w siatce, jednak gol nie został uznany z powodu faulu i spalonego.
To był moment, w którym Termalica mogła wrócić do gry, ale Lech gwałtownie odzyskał kontrolę.
W 79. minucie sytuację gości dodatkowo skomplikowała druga żółta kartka dla Kubicy – od tego momentu grali w osłabieniu.











Kropka nad „i”
W 87. minucie wynik ustalił Ismaheel, który popisał się świetnym strzałem z dystansu. To jego pierwsze trafienie w tym sezonie Ekstraklasy.
Ostatecznie Lech Poznań wygrał 4:1 i po tym zwycięstwie wskoczył na pierwsze miejsce w tabeli.

19 godzin temu














