Skandal! Dziki rozkopują cmentarz. Mieszkańcy żądają od władz miasta i administratora natychmiastowej reakcji

20 godzin temu
Zryte alejki, rozkopana ziemia wokół grobów i dziki biegające między mogiłami. Mieszkańcy Starachowic są wściekli, zbulwersowani i załamani tym, co dzieje się na cmentarzu komunalnym przy ulicy Polnej. Problem zgłaszany jest od kilku lat, ale wciąż nie został rozwiązany. Teraz, przed 1 listopada, ludzie mają już dość. Żądają natychmiastowych działań władz miasta i administratora nekropolii. Niektórzy muszą na własny koszt naprawiać zniszczenia. - To jest skandal! Jak długo jeszcze będziemy musieli to oglądać? - pytają rozgoryczeni czytelnicy, którzy kontaktują się z naszą redakcją.

Zbliża się 1 listopada, a na cmentarzu przy ulicy Polnej coraz częściej pojawiają się osoby porządkujące groby bliskich. Zamiast spokojnie przygotowywać mogiły na Wszystkich Świętych, muszą oglądać i naprawiać zniszczenia. Dziki ryją alejki, rozkopują ziemię w sąsiedztwie grobów, a ślady ich działalności widoczne są już praktycznie na całym cmentarzu. Niektórzy mieszkańcy widzieli choćby zwierzęta biegające po mogiłach.

Dla rodzin oznacza to nie tylko przykry widok, ale także dodatkowe wydatki. Naprawa uszkodzonych obrzeży, poprawianie ziemi, porządkowanie otoczenia grobów, to prace, które trzeba wykonywać na własny koszt. Mieszkańcy są oburzeni, iż muszą ponosić konsekwencje problemu, z którym od dawna nie radzą sobie odpowiedzialne za cmentarz instytucje.

- Człowiek przychodzi na cmentarz, żeby zadbać o grób bliskich, a
Idź do oryginalnego materiału