Skrzydłowi Górnika Zabrze na językach kibiców. "Doskonale sytuację tych chłopaków rozumiem i wiem co czują"

roosevelta81.pl 2 dni temu

Roberto Massimo i Yvan Ikia Dimi to dwaj ofensywni piłkarze Górnika Zabrze, po których kibice drużyny z Roosevelta spodziewali się znacznie więcej niż w tej chwili pokazują. Skrzydłowi Trójkolorowych zawodzą na całej linii, ale trener Michal Gasparik wciąż ma do nich zaufanie i wierzy, iż niedługo pokażą pełnię swoich możliwości.

Sztab szkoleniowy Górnika w dalszym ciągu szuka optymalnego zestawienia skrzydeł zabrzańskiej drużyny. W ostatnich meczach spośród piłkarzy grających na boku pomocy pewny gry mógł być tylko Maksym Chłań. Na drugiej stronie rotowali Yvan Ikia Dimi czy Ondrej Zmrzly, a na kolejną szansę wciąż czeka Roberto Massimo.

Ten ostatni stanowi w tym sezonie bodajże największe rozczarowanie dla kibiców górniczej jedenastki. Wszak mówimy o zawodniku, który w poprzednich latach regularnie biegał po boiskach 1. i 2. Bundesligi. Wielu fanów zarzuca byłemu zawodnikowi Greuther Furth totalny brak determinacji i waleczności na boisku, z czym nie zgadza się trener Trójkolorowych. - Massimo trenuje mocno, na pewno nie brakuje mu zaangażowania. o prostu ma taki charakter i sposób bycia, iż ktoś patrzący z boku może powiedzieć: "brakuje mu serca na boisku" - przyznaje Michal Gasparik, trener Górnika.

Drugim z graczy, który swoją często chaotyczną grą podpadł kibicom zabrzańskiej drużyny jest Dimi, który poza asystą w meczu 1/4 finału STS Pucharu Polski z Lechem Poznań (1:0) nie wniósł na razie zbyt wiele jakości w poczynania ofensywne Górnika. - Dimi pozostało w procesie adaptacji. Próbujemy znaleźć dla niego optymalne miejsce w naszej taktyce, ostatnio przymierzamy go na "9" i wygląda tam nieźle. Bardzo dobrze pracuje na treningach. Widzę i wierzę w jego potencjał. On, podobnie jak Massimo, potrzebuje czasu. To inna, wymagająca liga - przekonuje słowacki szkoleniowiec drużyny z Roosevelta.

Podczas przerwy reprezentacyjnej Górnik Zabrze rozegrał mecz kontrolny z Górnikiem II Zabrze, a Massimo i Dimi zagrali w tym meczu od pierwszego gwizdka sędziego. Francuski skrzydłowy zresztą strzelił w tym sparingu dwie bramki dla Trójkolorowych.

Gasparik do sytuacji, w jakiej znajdują się dwaj jego podopieczni podchodzi z dużą empatią i zrozumieniem. - Ja akurat akurat doskonale sytuację tych chłopaków rozumiem i wiem co czują. Jako piłkarz też miałem z problem z adaptacją u trenera Nawałki. To wszystko to proces. Wierzę, iż niedługo Massimo i Dimi pokażą na co ich stać. Dajmy czas i zaufanie tym chłopakom, a na pewno się odwdzięczą - puentuje trener drużyny 14-krotnych mistrzów Polski.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału