Słupki niezgody przy kieleckich ulicach

1 godzina temu
Zdjęcie: Słupki niezgody przy kieleckich ulicach


Kieleccy radni zwracają uwagę na rosnącą liczbę likwidowanych miejsc postojowych w mieście. Słupki blokujące wjazd zamontowano w ostatnim czasie m.in. przy ul. Piekoszowskiej, u zbiegu z Grochową i Mielczarskiego.

Jak informuje Tomasz Zboch, dyrektor Biura Mobilności w Urzędzie Miasta Kielce, decyzja w tej sprawi została podjęta po zgłoszeniu od Straży Miejskiej. Wskazuje, iż zatokę wybudowano jeszcze za czasów prezydentury Wojciecha Lubawskiego wbrew obowiązującym przepisom drogowym.

– Zatoka utwardzona ażurami dawała możliwość zaparkowania samochodów centralnie na tarczy skrzyżowania z ulicą Grochową i w odległości mniejszej niż 10 m od przejścia dla pieszych przez ulicę Piekoszowską, czyli z punktu widzenia prawa o ruchu drogowym nie mogliśmy inaczej zadziałać. Te słupki zostały zaprojektowane pod koniec ubiegłego roku i zamontowane teraz przez Miejski Zarząd Dróg – opisuje Tomasz Zboch.

Tłumaczenia urzędników nie przekonują radnego Marcina Stępniewskiego. Przewodniczący klubu Prawo i Sprawiedliwość uważa, iż miasto nie powinno odpowiadać na każde takie zgłoszenie.

– Mieszkańcy Malikowa przychodzą do mnie z prośbą o utworzenie chodnika łączącego Ślichowice z Malikowem i nie ma na to pieniędzy w budżecie. Wystarczy odpowiedzieć na taki wniosek jednego, drugiego czy trzeciego mieszkańca, któremu przeszkadzają miejsca parkingowe, samochody czy funkcjonowanie lokalnych biznesów, iż nie mamy na to zabezpieczonych środków i tych słupków po prostu nie montować – mówi Marcin Stępniewski.

Radny uważa też, iż negatywne skutki montażu słupków uniemożliwiających parkowanie często przewyższają te pozytywne. Przekonuje, iż doprowadzają m.in. do upadku lokalnego biznesu.

– Zamiast pomagać, te słupki utrudniają życie mieszkańcom. Wręcz prowadzą do likwidacji niektórych przedsiębiorstw. Jeden z mieszkańców, prowadził zakład zajmujący się szkłem przy ul. Turystycznej, niestety musiał zrezygnować z jego prowadzenia właśnie w wyniku tego, iż w ostatnich kilku latach zostały tam postawione słupki drogowe – twierdzi Marcin Stępniewski.

Właściciel zakładu tłumaczył w mediach społecznościowych, iż zdecydował się na ten krok właśnie ze względu na utrudnienia w dojeździe i dostawach.

Inaczej sprawę postrzega ratusz. Dyrektor Tomasz Zboch wskazuje, iż zadaniem miasta jest zapewnienie bezpieczeństwo wszystkim uczestnikom ruchu. Informuje również, iż słupki przy ul. Turystycznej zamontowane zostały ponad cztery lata temu.

– Te słupki stoją na przejściu dla pieszych, centralnie na skrzyżowaniu. Wcześniej pojazdy jeździły tam po przejściu dla pieszych, przejeździe dla rowerów. Poruszały się w tej newralgicznej, pieszej strefie. Ograniczały też widoczność innym kierowcom samochodów. To są skrajnie niebezpieczne sytuacje – odpowiada dyrektor Biura Mobilności.

Koszt zakupu i montażu jednego słupka szacowany jest na ok. 300 zł.



Idź do oryginalnego materiału