
Szybkie tempo, seria nieporozumień, błyskotliwe dialogi i bohaterowie przekonani, iż doskonale wiedzą, co dzieje się wokół nich. Wtorkowy wieczór 30. Jesiennego Festiwalu Teatralnego należał do komedii „Niezły Burdel” Lili Bur w reżyserii Sambora Czarnoty. Publiczność dostała solidną porcję humoru, ale pod komediową warstwą znalazło się także miejsce na prostą i bardzo aktualną refleksję – jak łatwo oceniamy innych, znając zaledwie fragment ich historii.
Na scenie spotkały się cztery postacie: majster, jego młody uczeń, ojciec i córka. Wystarczył jeden adres, kilka zasłyszanych słów i odrobina wyobraźni, aby rozpoczęła się lawina pomyłek.
Bohaterowie obserwują, podsłuchują, interpretują i tworzą własne wersje wydarzeń. Każdy jest przekonany, iż prawidłowo odczytuje sytuację. Problem w tym, iż rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Jeden adres i coraz większy chaos
Na tym mechanizmie zbudowana została komediowa siła „Niezłego Burdelu”. Kolejne nieporozumienia nakładają się na siebie, a pozornie niewinne domysły prowadzą do coraz bardziej absurdalnych sytuacji.
Reżyser Sambor Czarnota postawił na dynamiczną akcję, wyraziste charaktery i aktorską energię. Spektakl gwałtownie nabiera tempa i nie zwalnia, prowadząc widzów przez kolejne pomyłki aż do momentu, gdy misternie zbudowane przez bohaterów wersje wydarzeń zaczynają zderzać się z prawdą.
Maria Dejmek, Karol Dziuba, Paweł Burczyk i Arkadiusz Smoleński na scenie
W spektaklu wystąpili Maria Dejmek, Karol Dziuba, Paweł Burczyk i Arkadiusz Smoleński. Czwórka aktorów stworzyła zgrany zespół, w którym szczególnie istotne były wzajemne reakcje, tempo dialogów i precyzyjne budowanie kolejnych komediowych sytuacji.
Każdy z bohaterów patrzy na wydarzenia z własnej perspektywy i właśnie zderzenie tych różnych punktów widzenia napędza akcję.
Publiczność żywo reagowała na wydarzenia rozgrywające się na scenie. Salwy śmiechu wielokrotnie towarzyszyły kolejnym nieporozumieniom, a finał przyniósł aktorom długie i gorące brawa.
Nie wszystko jest takie, jakim się wydaje
„Niezły Burdel” działa jednak nie tylko jako komedia pomyłek. Pod warstwą humoru pojawia się obserwacja dotycząca codziennych relacji. Wystarczy fragment rozmowy, niedopowiedzenie czy informacja wyrwana z kontekstu, aby zbudować własną historię i uznać ją za prawdziwą.
Spektakl pokazuje, jak łatwo przypuszczenia mogą zamienić się w „fakty”, jeżeli zabraknie rozmowy i próby poznania całej sytuacji. Bohaterowie przekonują się o tym w wyjątkowo zabawny sposób, ale mechanizm ich zachowania pozostaje widzom dobrze znany z codzienności.
To właśnie sprawia, iż humor przedstawienia ma drugie dno. Można śmiać się z bohaterów, a jednocześnie zastanowić, ile razy sami wyciągamy wnioski zbyt szybko.
Od „Żaru” do „Niezłego Burdelu”
Jubileuszowa, 30. edycja Jesiennego Festiwalu Teatralnego pokazuje swoje różne oblicza. Po pełnym napięcia i emocji „Żarze” przyszedł czas na przedstawienie zdecydowanie lżejsze, oparte na komediowym rytmie i serii nieporozumień.
Wtorkowy wieczór pozwolił publiczności przede wszystkim dobrze się bawić, ale jednocześnie przypomniał, iż teatr może mówić o naszych słabościach bez wielkich deklaracji i dramatycznych gestów.
„Niezły Burdel” zostawił widzów z prostym przesłaniem: pozory potrafią bardzo skutecznie oszukiwać, a zanim ocenimy drugiego człowieka, warto poznać całą historię.
30. Jesienny Festiwal Teatralny trwa, a przed publicznością kolejne spotkania ze sceną i kolejne teatralne emocje.
Fot. Jerzy Cebula


1 godzina temu







![„Jesień w skansenie”, czyli barwna i… pracowita pora roku. Sierpeckie muzeum zaprasza [PROGRAM]](https://dziennikplocki.pl/wp-content/uploads/2026/09/ww-4.jpg)








