Śmierć i wirus na pokładzie. Polski kapitan przerywa milczenie po dramatycznym rejsie

3 godzin temu

Na pokładzie wycieczkowca MV Hondius rozegrały się sceny, które trudno zapomnieć. Wykrycie ogniska hantawirusa, śmierć pasażerów i tygodnie napięcia – to wszystko doprowadziło do sytuacji, w której głos zabrał kapitan jednostki.

Jan Dobrogowski, polski kapitan wycieczkowca MV Hondius Fot. Media Społecznościowe

Kapitan: „Moja misja nie kończy się”

Polski kapitan Jan Dobrogowski opublikował krótkie nagranie, w którym odniósł się do wydarzeń z ostatnich tygodni. Jak przyznał, sytuacja była wyjątkowo trudna.

„Kilka ostatnich tygodni było niezwykle ciężkich, ale moja misja nie kończy się wraz z przybyciem na Wyspy Kanaryjskie” – powiedział.

Podkreślił, iż jego obowiązki nie kończą się wraz z dopłynięciem do portu. przez cały czas odpowiada za bezpieczeństwo załogi i pasażerów oraz dalszy przebieg rejsu.

Podziękowania i dramatyczne kulisy

W swoim wystąpieniu kapitan zwrócił się bezpośrednio do osób przebywających na statku. Podziękował im za zachowanie w obliczu zagrożenia.

Mówił o „cierpliwości, sile, odwadze i dyscyplinie”, które – jak zaznaczył – pozwoliły przetrwać najtrudniejsze chwile.

Jednocześnie odniósł się do tragedii, która wydarzyła się na pokładzie. Zmarły trzy osoby, co nadało całej sytuacji jeszcze bardziej dramatyczny wymiar.

„W takich sytuacjach każdy obraz i każde słowo mogą być wyjęte z kontekstu, co może być szczególnie bolesne dla ludzi, którzy mierzą się z żałobą, niepokojem i niepewnością” – podkreślił.

Statek ruszył dalej mimo tragedii

Po ewakuacji pasażerów i uzupełnieniu zapasów jednostka opuściła Wyspy Kanaryjskie. Na pokładzie pozostała około 30-osobowa załoga.

Statek płynie w tej chwili w kierunku Rotterdamu, gdzie ma dotrzeć w ciągu kilku dni.

Groźny wirus i globalne obawy

Hantawirus, który pojawił się na statku, jest uznawany za niebezpieczny dla ludzi. Przenoszą go głównie gryzonie. W niektórych przypadkach może prowadzić do ciężkich powikłań.

Jak informowała Światowa Organizacja Zdrowia, trzy osoby zmarły w wyniku zakażenia.

Co dalej

Choć najtrudniejszy etap rejsu wydaje się za statkiem, sytuacja wciąż budzi niepokój. Wydarzenia z MV Hondius pokazują, jak gwałtownie może dojść do kryzysu choćby w kontrolowanych warunkach.

A słowa kapitana jasno pokazują jedno – ta historia jeszcze się nie zakończyła.

Idź do oryginalnego materiału