Oto historia którą opowiadali sobie dwaj panowie na zakupach w polskim sklepie w Mississadze.
Historia wydarzyła się w jednym z ontaryjskich moteli.
Przyszedł facet z dziewczyną, wynajęli pokój w motelu. W nocy facet umarł. Dziewczyna w panice zadzwoniła po policję. Przyjechał patrol, wszystko dokładnie sprawdzili – żadnych śladów przemocy, żadnych podejrzanych okoliczności. Po prostu zmarł. Ciało zabrali, a właściciel motelu posprzątał pokój i poszło dalej.
Kilka dni później przychodzi nowy gość i chce wynająć akurat ten pokój. Właściciel zdziwił się, iż ktoś życzy sobe specyfiucznie tego pokoju ale dał człowiekowi klucz.
A później dzieje się jeszcze dziwniejsza rzecz – gość po chwili wraca i mówi: „Nie, dziękuję. Ja tam nie będę spał. Tam ktoś niedawno umarł.” Właściciel tylko wzruszył ramionami i dał mu inny pokój. Nie zapytał po czym poznać iż w tym pokoju ktoś umarł.
Mija trochę czasu i zjawia się młode małżeństwo. Trafił im się ten feralny pokój. Wizyta małżeństwa przebiega bez niespodzianek – biorą właśnie pokój, nocują i wyjeżdżają.
Jednak rok później wracają do motelu i pytają o… dokładnie ten sam pokój. Właściciel zdziwiony pyta: „Dlaczego akurat ten?”
A oni na to:
„Bo moja żona przez pięć lat nie mogła zajść w ciążę. Po tej jednej nocy w tym pokoju zaszła w ciążę. Teraz chcemy drugie dziecko, więc musimy znowu spać dokładnie tam.”
I tak pokój, w którym ktoś umarł, stał się najszczęśliwszym pokojem w całym motelu.
Michał Bogusławski










