Dramat mieszkańców bloku komunalnego przy ul. Warszawskiej w Siedlcach. Jeden z najemców doprowadził swój lokal do takiego stanu, iż utrudnia życie pozostałym lokatorom. Mieszkanie jest zadłużone, a procedury eksmisyjne trwają.
– Śmierdzi, wszędzie latają muchy, nie da się żyć – mówią sąsiadki.
Gehenna mieszkańców trwa latami. Pierwsze apele do władz miasta o rozwiązanie problemu były kilka lat temu, ale nie przyniosły efektu. Lokatorzy czują się lekceważeni.
Ratusz uspokaja
Urzędnicy tłumaczą, iż już niedługo problem się skończy.
– Jest wskazane już pomieszczenie tymczasowe, komornik powinien wskazać datę faktycznej eksmisji. Czekamy na wskazanie faktycznej daty eksmisji i to już będzie ten ostatni etap, bo mamy za sobą już cały etap przygotowawczy. Komornik zwrócił się do nas o wskazanie lokalu tymczasowego – mówi kierownik referatu mieszkaniowego w siedleckim ratuszu Sławomir Piotrowski.
"Te procedury tyle trwają"
W tym roku urząd miasta wypowiedział 6 umów najmów i przeprowadził 4 eksmisje. Wiceprezydent Siedlec Dariusz Stopa tłumaczy, iż takie procedury realizowane są bardzo długo.
– My jako miasto musimy postępować zgodnie z prawem, zgodnie z przepisami. W związku z tym te procedury tyle czasu trwają. Takich przypadków, gdzie mamy procesy eksmisyjne rozpoczęte, mamy kilkanaście w ciągu roku – mówi.
Problematyczne mieszkanie jest zadłużone na ponad 190 tysięcy złotych. Najemca w tej chwili w nim nie mieszka, bo – jak tłumaczą jego sąsiedzi – przeniósł się nad siedlecki zalew i koczuje na ławkach.

18 godzin temu





