Smród, prusaki i strach o zdrowie. Mieszkańcy bloku komunalnego w Siedlcach załamują ręce

18 godzin temu

Dramat mieszkańców bloku komunalnego przy ul. Warszawskiej w Siedlcach. Jeden z najemców doprowadził swój lokal do takiego stanu, iż utrudnia życie pozostałym lokatorom. Mieszkanie jest zadłużone, a procedury eksmisyjne trwają.

Śmierdzi, wszędzie latają muchy, nie da się żyć – mówią sąsiadki.



Gehenna mieszkańców trwa latami. Pierwsze apele do władz miasta o rozwiązanie problemu były kilka lat temu, ale nie przyniosły efektu. Lokatorzy czują się lekceważeni.

Ratusz uspokaja

Urzędnicy tłumaczą, iż już niedługo problem się skończy.

Jest wskazane już pomieszczenie tymczasowe, komornik powinien wskazać datę faktycznej eksmisji. Czekamy na wskazanie faktycznej daty eksmisji i to już będzie ten ostatni etap, bo mamy za sobą już cały etap przygotowawczy. Komornik zwrócił się do nas o wskazanie lokalu tymczasowego – mówi kierownik referatu mieszkaniowego w siedleckim ratuszu Sławomir Piotrowski.

"Te procedury tyle trwają"

W tym roku urząd miasta wypowiedział 6 umów najmów i przeprowadził 4 eksmisje. Wiceprezydent Siedlec Dariusz Stopa tłumaczy, iż takie procedury realizowane są bardzo długo.

– My jako miasto musimy postępować zgodnie z prawem, zgodnie z przepisami. W związku z tym te procedury tyle czasu trwają. Takich przypadków, gdzie mamy procesy eksmisyjne rozpoczęte, mamy kilkanaście w ciągu roku – mówi.

Problematyczne mieszkanie jest zadłużone na ponad 190 tysięcy złotych. Najemca w tej chwili w nim nie mieszka, bo – jak tłumaczą jego sąsiedzi – przeniósł się nad siedlecki zalew i koczuje na ławkach.

Idź do oryginalnego materiału