Śnieżyce zasypią Polskę? Są pierwsze prognozy na zimę. Wiemy, gdzie śniegu może być najwięcej i co ze Świętami

2 godzin temu

Ciężkie mrozy, obfite opady śniegu i gigantyczne rachunki za ogrzewanie – taka była zima w poprzednim sezonie. Jak będzie teraz? Pierwsze poważniejsze prognozy na zimę 2026/2027 są już dostępne i zaczynają układać się w dość interesujący obraz. To ma być zupełnie inna zima niż ta, która ostatnio nawiedziła Polskę.

Fot. Alex Pedan / Shutterstock

IMGW pokazało już grudzień i styczeń. Te 2 miesiące wyglądają zupełnie inaczej

Da się już jednak wskazać regiony Polski, w których szanse na częste opady i utrzymującą się pokrywę śnieżną są wyraźnie większe, oraz miejsca, gdzie śnieg tradycyjnie ma najtrudniej. Największą niewiadomą pozostają Święta Bożego Narodzenia. Prognoza na konkretny okres 24-26 grudnia byłaby pod koniec września zwyczajnym zgadywaniem, ale prognoza całego grudnia oraz dane z ostatnich 30 lat dają pierwsze wskazówki. Dla znacznej części zachodniej Polski nie są one szczególnie optymistyczne dla miłośników białych Świąt.

Najnowsza eksperymentalna prognoza długoterminowa IMGW obejmuje już początek adekwatnej zimy. W grudniu 2026 roku w całej Polsce średnia temperatura ma znaleźć się powyżej normy z lat 1991-2020. Jednocześnie suma opadów powinna pozostać w normie. To nie jest układ szczególnie sprzyjający długotrwałemu zaleganiu śniegu na nizinach. Opadów nie powinno brakować, ale przy cieplejszym miesiącu większa ich część może występować w postaci deszczu albo gwałtownie topniejącego mokrego śniegu.

Styczeń 2027 roku wygląda inaczej. IMGW przewiduje wtedy temperaturę w normie na terenie całego kraju. Jednocześnie na północy Polski wraz z województwem kujawsko-pomorskim oraz na południu – od Opolszczyzny po Podkarpacie – suma opadów może być powyżej normy wieloletniej. Na pozostałym obszarze ma pozostać w normie. o ile zwiększone opady spotkają się w styczniu z odpowiednio niską temperaturą, właśnie te rejony mogą dostać więcej śniegu. Na razie IMGW nie może jednak powiedzieć, jaka część prognozowanej wody spadnie w postaci deszczu, a jaka w postaci śniegu.

To zresztą jedno z najważniejszych zastrzeżeń przy czytaniu prognoz sezonowych. IMGW wprost zaznacza, iż miesięczna prognoza opadów określa ich łączną sumę, a nie rodzaj. Prognoza „opady powyżej normy” w styczniu może oznaczać 2 potężne śnieżyce, serię niżów przynoszących deszcz albo mieszaninę obu tych scenariuszy. Dokładnego przebiegu pogody nie da się w tej chwili rozpisać na poszczególne dni.

Europa ma mieć zimę łagodną i wilgotną. To nie wyklucza jednak potężnych śnieżyc

Podobny sygnał pojawia się w najnowszych prognozach programu Copernicus przygotowywanych na podstawie kilku największych światowych systemów prognostycznych, w tym ECMWF. W aktualizacji z 10 września pierwsze wskazania dla europejskiej zimy mówią o temperaturach powyżej średniej praktycznie na całym kontynencie. Jednocześnie większość Europy ma otrzymać więcej opadów niż zwykle, z wyjątkiem części skrajnie północnych i południowych.

Na pierwszy rzut oka brzmi to dziwnie: więcej opadów, ale jednocześnie cieplejsza zima. Właśnie taki scenariusz jest jednak możliwy przy częstszym napływie wilgotnych mas powietrza znad Atlantyku. Na zachodzie i w centrum Europy może padać często, tylko iż na nizinach wielokrotnie będzie to deszcz. Śnieg miałby wtedy przewagę przede wszystkim podczas okresowych napływów chłodniejszego powietrza, na większych wysokościach oraz w północno-wschodniej części kontynentu.

Dlatego określenie „ciepła zima” nie oznacza 3 miesięcy bez mrozu i śniegu. Średnia sezonowa może znaleźć się wyraźnie powyżej normy choćby wtedy, gdy pomiędzy łagodnymi okresami pojawi się kilkudniowe uderzenie mrozu i bardzo silna śnieżyca. Do średniej wystarczy później dłuższy okres temperatur wynoszących 5-10 st. C i cały miesiąc ostatecznie okaże się ciepły. Z punktu widzenia kierowcy czy mieszkańca miasta jedna intensywna śnieżyca może natomiast wystarczyć, żeby przez 2 dni mówiła o niej cała Polska.

Nadchodząca zima będzie miała potężnego gracza. El Niño może być jednym z najsilniejszych od dziesięcioleci

Tegoroczna zima będzie dodatkowo obserwowana ze względu na sytuację na Pacyfiku. NOAA poinformowała 10 września, iż El Niño przez cały czas się wzmacnia, a prawdopodobieństwo osiągnięcia bardzo silnej fazy podczas jesieni i zimy 2026/2027 przekracza 90 proc. Według amerykańskich meteorologów istnieje choćby 75-procentowa szansa, iż w okresie październik-grudzień wskaźnik osiągnie wartości odpowiadające wydarzeniu ekstremalnie silnemu w porównaniu z obserwacjami od 1950 roku. Światowa Organizacja Meteorologiczna ocenia z kolei prawdopodobieństwo utrzymania El Niño aż do lutego 2027 roku na niemal 100 proc.

Nie wolno jednak zrobić prostego równania „silne El Niño = konkretna pogoda w Polsce”. Wpływ tego zjawiska na Amerykę Północną, Australię czy część tropików jest znacznie bardziej przewidywalny niż na Europę Środkową. U nas ogromne znaczenie będą miały między innymi położenie prądu strumieniowego, układy wysokiego i niskiego ciśnienia nad Atlantykiem, blokady nad Skandynawią oraz zachowanie wiru polarnego. Bardzo silne El Niño jest więc jednym z elementów układanki, ale nie daje odpowiedzi, czy w Warszawie 25 grudnia będzie 8 st. C i deszcz, czy -5 st. C i śnieg.

Gdzie może być najwięcej śniegu? Statystyki pokazują Polskę podzieloną niemal na pół

Jeżeli prognozy sezonowe nie potrafią jeszcze powiedzieć, ile centymetrów śniegu spadnie w konkretnym województwie, można zestawić je z bardzo twardymi danymi IMGW z lat 1991-2020. Różnice są ogromne. W Zakopanem w grudniu pokrywa śnieżna występowała średnio przez 28,2 dnia. W Suwałkach było to 15,6 dnia, w Kętrzynie 13,9, w Krakowie 11,9, a w Warszawie 9,2 dnia. Nie oznacza to oczywiście, iż śnieg padał przez tyle dni – wskaźnik mówi o liczbie dni, w których na ziemi leżała pokrywa śnieżna.

Zupełnie inaczej wygląda zachód kraju. W Szczecinie grudniowa średnia wynosi zaledwie 4,7 dnia z pokrywą śnieżną, w Świnoujściu 5,2 dnia, a we Wrocławiu 6,4 dnia. To niemal 3-krotna różnica między Szczecinem a Suwałkami i ponad 6-krotna między Szczecinem a Zakopanem. o ile więc mielibyśmy dzisiaj wskazać miejsca mające naturalnie największe szanse na śnieżną zimę, pierwszeństwo przez cały czas mają góry, tereny podgórskie oraz północny wschód. Najtrudniej o trwałą pokrywę na zachodzie i w łagodniejszych regionach znajdujących się pod większym wpływem powietrza oceanicznego.

Warszawa jest dokładnie pomiędzy. Śnieg w grudniu jest normalny, ale daleko mu do pewności

Warszawa jest ciekawym przykładem, bo znajduje się pomiędzy najbardziej śnieżnym północnym wschodem a łagodniejszym zachodem. Norma klimatyczna IMGW pokazuje 9,2 dnia z pokrywą śnieżną w grudniu, następnie 14,7 dnia w styczniu i 13,8 dnia w lutym. Statystycznie oznacza to, iż zimowy krajobraz w stolicy nie jest żadną anomalią, ale jednocześnie przez większość grudnia ziemia pozostaje bez śniegu.

Nie wystarczy więc powiedzieć, iż „w grudniu w Warszawie pada śnieg”. najważniejszy jest dokładny moment napływu zimnego powietrza. W ubiegłych latach nieraz zdarzało się, iż miasto było białe na kilka dni przed Świętami, po czym przyszła odwilż i 24 grudnia po śniegu praktycznie nie było śladu. Równie dobrze może wydarzyć się odwrotnie – miesiąc będzie ciepły, a krótki epizod zimowy wypadnie akurat między Wigilią a drugim dniem Świąt.

A więc będą białe Święta? Na razie prognozy dają tylko jedną wskazówkę

Pod koniec września nie istnieje wiarygodna prognoza pogody na 24-26 grudnia. Każda mapa pokazująca dziś temperaturę czy centymetry śniegu dokładnie w Wigilię powinna być traktowana jako eksperymentalna symulacja, a nie prognoza, na podstawie której można cokolwiek planować. Sezonowe modele pozwalają natomiast ocenić tło, w którym Święta będą się odbywały. I tutaj pierwsza wskazówka nie sprzyja scenariuszowi z białą Polską od Szczecina po Rzeszów: grudzień ma być cieplejszy od normy.

Nie oznacza to jednak, iż białe Święta są wykluczone. IMGW analizowało historyczne dane od 1950 roku i wykazało bardzo wyraźne różnice regionalne. Na zachodzie Polski i nad morzem białe Święta występowały wyraźnie rzadziej, natomiast na północnym wschodzie znacznie częściej. Białystok wypadał zdecydowanie korzystniej od Wrocławia, Poznania, Szczecina czy Łeby. W górach prawdopodobieństwo śnieżnego krajobrazu pozostaje oczywiście jeszcze większe.

Żeby cała lub znaczna część Polski dostała białą Gwiazdkę, potrzebny będzie odpowiedni układ baryczny dokładnie pod koniec grudnia. IMGW zwraca uwagę, iż w wielu historycznych przypadkach intensywne opady śniegu były związane z niżami powstającymi nad rejonem Morza Śródziemnego i przesuwającymi się na północny wschód. Taki układ może dostarczyć ogromne ilości wilgoci, a jednocześnie ściągnąć do Polski chłodne powietrze. Wtedy w ciągu kilkunastu godzin może spaść więcej śniegu niż podczas wielu wcześniejszych tygodni.

Cieplejszy grudzień może skończyć się śnieżycą. Średnia miesięczna tego nie pokaże

To właśnie największa pułapka przy długoterminowych prognozach. o ile grudzień zostanie sklasyfikowany jako miesiąc z temperaturą powyżej normy, nie oznacza to braku zimowych epizodów. Wyobraźmy sobie 20 dni z temperaturą od 5 do 10 st. C oraz tydzień z mrozem i potężnymi opadami śniegu. Średnia całego miesiąca może przez cały czas wyjść dodatnia i znaleźć się powyżej normy, mimo iż mieszkańcy zapamiętają grudzień przede wszystkim z powodu śnieżycy.

Tak samo działa prognoza opadów. „W normie” nie znaczy, iż będzie padało regularnie i spokojnie. Cała miesięczna suma może spaść podczas kilku intensywnych niżów. Dlatego na dzisiejszym etapie można mówić o cieplejszym tle grudnia, ale nie można skreślić gwałtownego ataku zimy. Dopiero prognozy obejmujące kilkanaście, a przede wszystkim kilka dni przed konkretnym terminem pokażą, czy nad Polską rzeczywiście pojawi się układ zdolny przynieść śnieżycę.

Najciekawszy może okazać się styczeń. W kilku częściach kraju pojawia się sygnał większej ilości opadów

Jeżeli ktoś czeka na prawdziwą zimę, znacznie ciekawiej od grudnia wygląda dziś styczeń 2027 roku. Temperatury mają wtedy wrócić w granice normy, a na północy oraz południu Polski opadów może być więcej niż zwykle. Te 2 warunki dają znacznie lepsze podstawy do wystąpienia śniegu niż połączenie ciepłego grudnia z przeciętną ilością opadów.

Szczególnie interesująco wygląda pas południowy od Opolszczyzny przez południowe województwa po Podkarpacie. Niższa temperatura wynikająca z wysokości nad poziomem morza oznacza, iż większa część zimowych opadów ma tam szansę przechodzić w śnieg. Drugi rejon to północ kraju, gdzie IMGW również sygnalizuje opady powyżej normy. Północny wschód ma dodatkowo klimat sprzyjający utrzymywaniu się pokrywy śnieżnej. Na dziś są to jednak obszary o zwiększonym potencjale, a nie prognoza konkretnych śnieżyc.

Najmniej śniegu przez cały czas należy oczekiwać na zachodzie, ale jedna zmiana może odwrócić cały scenariusz

Jeżeli tegoroczna zima będzie zgodna zarówno z wieloletnią klimatologią, jak i obecnym sygnałem łagodnej europejskiej zimy, najbardziej narażone na częste odwilże będą nizinne obszary zachodniej Polski. Szczecin, część Pomorza Zachodniego, zachodnia Wielkopolska czy Dolny Śląsk znacznie częściej dostają zimą wilgotne i łagodniejsze powietrze z Atlantyku niż Suwalszczyzna czy Podlasie. Tam śnieg może padać, ale częściej będzie przechodził w deszcz i szybciej znikał.

Wszystko może się jednak zmienić, gdy nad północą lub północnym wschodem Europy powstanie silny wyż blokujący napływ powietrza oceanicznego. Wtedy Polska może znaleźć się w strumieniu zimnego powietrza ze wschodu lub północy i w ciągu kilku dni przejść od temperatur zdecydowanie dodatnich do całodobowego mrozu. Takich blokad nie da się wiarygodnie przewidzieć na 3 miesiące do przodu. To właśnie dlatego prognoza całej zimy nigdy nie odpowie na pytanie, czy konkretny tydzień przyniesie śnieżyce.

Pierwszy obraz zimy już mamy. Na odpowiedź o Świętach trzeba jeszcze poczekać

Na koniec września najbardziej uczciwy scenariusz wygląda więc następująco: grudzień zapowiada się w Polsce cieplej od normy, styczeń bardziej klasycznie zimowo, a w części północnej i południowej kraju początek 2027 roku może być bardziej wilgotny niż zwykle. Na tle całej Europy modele również preferują zimę łagodną, ale stosunkowo mokrą. Nie jest to prognoza wielomiesięcznej śnieżnej zimy „jak dawniej”, ale absolutnie nie wyklucza kilku bardzo mocnych epizodów śnieżnych.

Największe szanse na częstą pokrywę śnieżną tradycyjnie mają Tatry i inne regiony górskie oraz północny wschód kraju. Najmniej pewny śnieg pozostaje na zachodzie i północnym zachodzie. Warszawa znajduje się pośrodku – zimowy epizod jest w grudniu czymś całkowicie normalnym, ale równie normalna jest późniejsza odwilż. Czy 24 grudnia Polska będzie biała, będzie można sensownie oceniać dopiero znacznie bliżej Świąt. Dzisiejsze modele dają tło na całą zimę, ale jeszcze nie pogodę na wigilijny wieczór.

Idź do oryginalnego materiału