Sokolim głosem. Mateusz Gawlik: „Chcę pomóc drużynie swoim doświadczeniem”
Po wielu latach spędzonych w KKS-e Kalisz obrońca Mateusz Gawlik zmienił barwy klubowe i dołączył do Sokoła Kleczew. Legenda klubu z ul. Łódzkiej opowiada nam o kulisach transferu, wspomnieniach z Kalisza i celach na najbliższe miesiące.
Dariusz Walory: Po ponad 12 latach w KKS-e zdecydowałeś się na zmianę klubu. Jak do tego doszło?
Mateusz Gawlik: W trakcie okresu przygotowawczego poczułem, iż jestem odsuwany na boczny tor i nie gram na swojej pozycji. To spowodowało, iż potrzebowałem nowego impulsu. Po sparingu z Sokołem pojawiło się zapytanie o moją sytuację i czy nie chciałbym grać w Kleczewie. Rozmowa była szczera i rzeczowa. Dowiedziałem się, jaka jest wizja i jaka rola jest dla mnie przewidziana. Uznałem, iż to bardzo dobra opcja. W Kaliszu spędziłem kawał życia, zarówno sportowego, jak i prywatnego. Przeszedłem z tym klubem wiele etapów: awanse, trudniejsze momenty, mecze pucharowe, barażowe i derby. Decyzja o przejściu do Sokoła nie była łatwa, ale życie toczy się dalej.
D.W.: Kontrakt obowiązuje do końca sezonu?
M.G.: Tak, z opcją przedłużenia o kolejny rok. Wszystko zweryfikuje boisko, a ja wierzę, iż Sokół się utrzyma i iż będziemy mogli spokojnie rozmawiać o przyszłości.
D.W.: Znałeś wcześniej trenera Sokoła, Tomasza Pozorskiego?
M.G.: Nie, natomiast kojarzyłem kim jest i wiedziałem, iż w III lidze notuje z Sokołem bardzo dobre wyniki.
D.W.: W Kaliszu przeżyłeś mnóstwo ważnych momentów. Który mecz najbardziej zapadł Ci w pamięć?
M.G.: Na pewno pucharowy z Widzewem. To był niesamowity wieczór. Prowadziliśmy 3:0, później rywale doprowadzili do remisu i dogrywki. Strzeliłem w niej dwa gole z rzutów karnych, ale w drugiej minucie doliczonego czasu Łukasz Zjawiński znów dał gościom remis.
D.W.: Bohaterem był jednak ktoś inny. Bo np. wspomniany przez Ciebie Zjawiński w serii rzutów karnych się pomylił, ale Ty już nie. Ten szalony mecz zakończyłeś w najlepszy możliwy sposób – pokonując Henricha Ravasa i dając KKS-owi awans do kolejnej rundy.
M.G.: Temu wszystkiemu towarzyszyły niesamowite emocje. To spotkanie zostanie w moim sercu na zawsze. Myślę, iż dla kibiców w Kaliszu to też jeden z najbardziej pamiętnych meczów w historii. Potem wyeliminowaliśmy jeszcze Olimpię Elbląg, po kolejnym thrillerze – Górnika Zabrze, a w ćwierćfinale Śląsk Wrocław, z którym także trafiłem do siatki. W spotkaniu o przepustkę do decydującego starcia na Stadionie Narodowym zatrzymała nas dopiero Legia Warszawa.
D.W.: Jak wspominasz współpracę z Bartoszem Kielibą, który z Wartą Poznań przeszedł drogę z III ligi do Ekstraklasy?
M.G.: To zawodnik z dużym doświadczeniem, solidny, bardzo świadomy taktycznie. Grając obok niego, można było czuć spokój – wiedziałeś, iż jest odpowiednio ustawiony i podejmuje adekwatne decyzje. Jak na II-ligowe warunki stworzyliśmy niezły duet. Dla mnie to był wartościowy czas i sporo się od niego nauczyłem.
D.W.: Co możesz powiedzieć o derbowych meczach z Górnikiem Konin i Ostrovią Ostrów Wielkopolski? Dało się odczuć, iż to coś więcej niż zwykłe ligowe granie?
M.G.: Tak, i choć nie są to derby na skalę ogólnopolską, to na pewno w regionie mają swoją rangę. Kibice KKS-u za fanami z Konina i Ostrowa Wlkp., delikatnie mówiąc, nie przepadają i zawsze żyją tymi spotkaniami. Emocji jest zdecydowanie więcej, mobilizacja także jest na najwyższym poziomie. Nikt nie chce przegrać. Takie mecze zawsze smakują inaczej.
D.W.: Do Sokoła przychodzisz jako jeden z najbardziej doświadczonych zawodników w szatni. Co uważasz za swoje największe atuty?
M.G.: Na pewno doświadczenie, wysoki poziom mentalny i boiskowe wyrachowanie. Rozegrałem około 300 spotkań na poziomie centralnym, więc nauczyłem się zarządzać meczem. Wiem, kiedy trzeba uspokoić grę, kiedy przytrzymać piłkę, a kiedy zaryzykować. Chciałbym też dla Sokoła zdobyć gola, np. ze stałego fragmentu gry. Mimo iż mam 34 lata, ciągle się uczę.
D.W.: Nasza młodzież będzie miała kolejnego mentora, którego będzie mogła zapytać o radę.
M.G.: W Sokole jest mnóstwo młodych zawodników, którzy przekonali się, czym jest gra na tym poziomie i co z tego wynika. Świetny przykład dał Oskar Kubiak, o którym do niedawna nikt nie słyszał, a teraz mówi o nim cała Polska. To dowód na to, iż nie można się poddawać i trzeba walczyć o swoje marzenia. Poza tym trzeba też pochwalić trenera bramkarzy w Sokole, który bardzo rozwinął Karola Szymkowiaka. Konrad Winiarski wykonuje kawał dobrej roboty. Jest niesamowicie zaangażowany i bardzo szanuję etos jego pracy.
D.W.: Wiemy, iż mecz z Rekordem się odbędzie. Co na koniec chciałbyś przekazać naszym kibicom?
M.G.: Zapraszam wszystkich na stadion przy Alei 600-lecia. Wasze wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Zrobimy wszystko, żebyście byli z nas dumni.


















