W ostatnich dniach na łamach KRKNews informowaliśmy o sporze zbiorowym, do którego doszło między związkami zawodowymi a Kolejami Małopolskimi. Nierozwiązany konflikt może zaowocować strajkiem pracowników, a tym samym paraliżem komunikacyjnym w całym województwie. O powody zaistniałej sytuacji, etap negocjacji i możliwe konsekwencje zapytaliśmy Daniela Biernacika, wiceprezydenta Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce.
Małgorzata Armada, KRKNews: Zacznijmy od początku: co się dzieje w Kolejach Małopolskich i na czym polega spór zbiorowy między dwiema organizacjami związkowymi – Związkiem Zawodowym Maszynistów Kolejowych w Polsce oraz Związkiem Zawodowym Kolejarzy i Pracowników Małopolski – a zarządem spółki?
Daniel Biernacik, wiceprezydenta Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce: – Wszystko zaczęło się w październiku 2025 r. Wówczas strona społeczna reprezentująca pracowników w spółce Koleje Małopolskie wyszła do pracodawcy, czyli do prezesa zarządu, z inicjatywą, aby – przed podjęciem jakichkolwiek procedur przewidzianą ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych – porozmawiać na temat wzrostu wynagrodzeń dla Pracowników Spółki Koleje Małopolskie. Aby również zabezpieczyć środki na podwyżki w budżecie samorządowym na przyszły rok. To była dobra wola z naszej strony, żeby tę sprawę rozwiązać przy stole negocjacyjnym. Naszym postulatem była podwyżka wynagrodzeń o 1000 zł do wynagrodzenia zasadniczego dla wszystkich pracownika pracującego w firmie Koleje Małopolskie.
Jaka była reakcja drugiej strony? Czy te pierwsze rozmowy przyniosły jakikolwiek efekt?
– Nie, chociaż trwały dłuższy czas, to nie przeniosły żadnego efektu. Stąd postanowiliśmy rozpocząć kolejny etap, czyli wejście w procedurę sporu zbiorowego, który został wszczęty pismem z dnia 23 grudnia 2025 r. Następnie doszło do kolejnego spotkania – już w ramach sporu. Oczywiście naszym postulatem był pierwotny postulat tysiąca złotych do wynagrodzenia zasadniczego dla wszystkich pracownika pracującego w spółce Koleje Małopolskie, czyli mowa o ponad 700 osobach zatrudnionych. Tymczasem propozycja pracodawcy była dużo niższa i absolutnie nie spełniała naszych oczekiwań.
Czy możemy powiedzieć, jaka była to propozycja?
– Pierwsza propozycja pracodawcy była na poziomie 550 zł brutto dla wszystkich pracownika z wyłączeniem pracowników pionu przewozów autobusowych. To wyłączenie pracodawca tłumaczył brakiem dofinansowania z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Natomiast my przy tych pierwszych rozmowach zdecydowanie obstawaliśmy przy swoim stanowisku. Oprócz konkretnej kwoty podwyżki domagaliśmy się podwyżek dla wszystkich Pracowników Spółki, więc spotkanie zakończyło się impasem. Kolejne spotkanie w ramach rokowań odbyło się 11 lutego i tym razem nasze stanowiska lekko się przybliżyły. Powiedzmy, iż pracodawca zrobił mały krok naprzód i tym razem zaproponował 600 zł brutto dla pracowników administracyjnych i 480 zł brutto dla pracowników operacyjnych. Kolejne 50 zł brutto Pracownicy mieliby otrzymać w czerwcu 2026 z wynagrodzeniem wypłaconym w lipcu 2026 roku. Ponadto zaoferował jednorazową premię w wysokości 1000 zł brutto płatną z wynagrodzeniem za luty. W tym wariancie propozycji podwyżkowej pracownicy z pionu przewozów autobusowych mieliby uzyskać wzrost wynagrodzeń w wysokości 300 zł brutto.
Mówimy jednak o znacznej różnicy w kwocie, której Państwo oczekiwali, a którą zaproponowała spółka – to kilkaset złotych.
– My w ramach rokowań dążyliśmy do porozumienia, więc na ostatnim spotkaniu zaproponowaliśmy podwyżkę 900 zł do wynagrodzenia zasadniczego dla wszystkich pracownika. Także możemy mówić o delikatnym zbliżeniem stanowisk. Natomiast rozbieżności są dalej bardzo duże. Także w kwestiach związanych z podziałem tych podwyżek na różne grupy zawodowe. Nie byliśmy więc ponownie w stanie znaleźć ostatecznego porozumienia. Stąd decyzja o tym, iż został sporządzony protokół rozbieżności, który oficjalnie zakończył tryb rokowań w ramach sporu zbiorowego i zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych przeszliśmy w etap mediacji. To ostatni etap przed strajkiem, który zgodnie z polską Konstytucją jest prawem każdego Pracownika.
Jak ocenia Pan podejście Kolei Małopolskich do Waszego sporu, a w tej chwili mediacji? Czy jest dobra wola ze strony spółki, żeby rozwiązać sprawę?
– jeżeli chodzi o tę dobrą wolę, to muszę wspomnieć o protokole rozbieżności, który zakończył etap rokowań w ramach sporu zbiorowego. W pierwszej wersji on daleko odbiegał od formy ogólnie przyjętej dla tego typu dokumentu, ale trzeba zaznaczyć, iż to pierwszy spór zbiorowy w spółce od czasu jej powstania, czyli od 11 lat. Koleje Małopolskie nigdy w historii nie konfliktu na tle płacowym. Poprosiliśmy więc o sporządzenie kolejnego protokołu rozbieżności, już uwzględniającego nasze konkretne uwagi, stanowiska oraz oczekiwania. Natomiast pracodawca nie przychylił się w całości do naszej prośby, pomimo wprowadzonych poprawek, nie wszystkie zapisy były zgodne z przebiegiem oraz charakterem prowadzonych rokowań. Stąd nasza decyzja o niepodpisaniu Protokołu rozbieżności przygotowanego przez Pracodawcę. Problem z protokołem rozbieżności absolutnie nie hamuje jednak całej procedury, pomimo różnych stanowisk weszliśmy w etap mediacji.
W kontekście „dobrej woli” Pracodawcy musimy również wspomnieć, iż nie są to łatwe rozmowy. W trakcie negocjacji płacowych przywoływane są kwestie, które de facto nie powinny mieć miejsca podczas tych rokowań. Doszło też do próby wyeliminowania niektórych członków zespołu negocjacyjnego. Było to oczywiście działania niezgodne z prawem oraz niezgodne ze statutami związków zawodowych reprezentujących Pracowników. Te regulacje wprost bowiem określają, jaka reprezentacja związków zawodowych jest umocowana prawnie, która może podpisywać porozumienia, która może reprezentować pracowników, również na etapie sporu zbiorowego przed pracodawcą. Były również próby nakłonienia Strony Społecznej do podpisywania klauzul poufności pod rygorem kar finansowych, które w zasadzie Pracodawca mógłby egzekwować według własnego uznania. Przypominaliśmy Pracodawcy o tym, iż spółka Koleje Małopolskie jest spółką samorządową, a zarazem publiczną i działa w sposób transparentny przed nie tylko przed organami i nadzoru, ale także przed pracownikami i obywatelami.
Czy mieszkańcy Małopolski powinni czuć się już na tym etapie zaniepokojeni Waszym konfliktem?
– Na pewno ten etap, w którym się znaleźliśmy, jest realnym zagrożeniem uruchomienia procedury strajkowej. Przypomnę, iż w ramach mediacji, gdy strona społeczna uzna, iż mediacje nie zmierzają do zbliżenia stanowisk, związki zawodowe mogą ogłosić dwugodzinny strajk ostrzegawczy, który może polegać na całkowitym powstrzymaniu się od pracy pracowników w Kolejach Małopolskich. Nie mówię, iż to nastąpi od razu, natomiast wszystko zależy od tego, w jakim klimacie te rozmowy będą się toczyć i jak blisko porozumienia możemy się znaleźć. Natomiast drugim etapem, który następuje w momencie, kiedy mediacje zakończą się fiaskiem, związki zawodowe ogłoszą referendum strajkowe, które w konsekwencji może doprowadzić do strajku.
Podkreślam jedną rzecz: Ci pracownicy chcą walczyć o swoje wynagrodzenia, o swoje miejsce pracy. Pierwszy raz czują na plecach taką niechęć i brak dobrej woli rozwiązania tego konfliktu płacowego, więc naszą rolą jest też posłuchać ich głosu. Tu nie chodzi tylko o uzyskanie podwyżek, ale też o godne warunki pracy. Wielu z nich jest w tej spółce od samego początku, to oni ją tworzyli. Chcę również podziękować wszystkim Pracownikom spółki Koleje Małopolskie, którzy tak licznie stawili się przed siedzibą spółki w dniu negocjacji płacowych. To są naprawdę odważni ludzie, którzy nie bali się wyrazić swojego zdania i swoich oczekiwań względem Pracodawcy. Dlatego, jeżeli dojdzie do działań strajkowych, proszę mieszkańców i pasażerów o wyrozumiałość. Pracownicy Kolei Małopolskich robią wszystko, aby Państwo na co dzień mogli bezpiecznie dotrzeć do pracy, do domu, do swoich rodzin. Ich doświadczenie i pełne oddanie swoim obowiązkom, często związanych z bezpieczeństwem w ruchu kolejowym wymagają największego skupienia i koncentracji. Aby to mogli robić w sposób bezpieczny, muszą mieć spokojną głowę, nie mogą się martwić o podstawowe potrzeby, o to czy będzie stać ich na opłacenie czynszu czy kredytu.

2 godzin temu










