Spór zbiorowy w Kolejach Małopolskich. Związki żądają podwyżek. Czy będzie strajk?

1 godzina temu

W Kolejach Małopolskich trwa spór zbiorowy pomiędzy zakładowymi organizacjami związkowymi a pracodawcą. Związki domagają się wzrostu wynagrodzeń dla wszystkich pracowników spółki – żądanie zgłoszono pismem z 23 grudnia 2025 r. W przypadku braku porozumienia zapowiadają wejście w kolejne etapy spotu ze strajkiem włącznie.

Żądania i podstawa sporu

W Kolejach Małopolskich sp. z o.o. formalnie trwa spór zbiorowy pomiędzy zakładowymi organizacjami związkowymi a zarządem spółki. Związki – Związek Zawodowy Kolejarzy i Pracowników Małopolski oraz Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych w Polsce – domagają się podwyżek wynagrodzeń i wskazują, iż brak porozumienia może doprowadzić do dalszej eskalacji, włącznie z działaniami strajkowymi.

Zgodnie z komunikatem związkowym, przedmiotem sporu są warunki pracy, w szczególności wzrost wynagrodzeń dla wszystkich pracowników spółki – żądanie zostało zgłoszone pismem z 23 grudnia 2025 r. Pracownicy wnioskują podwyżkę o 1000 zł miesięcznie od 1 stycznia 2026 r. oraz ogólną poprawe warunków pracy.

Związki: „odpowiedź była ogólnikowa, nie było rokowań”

W piśmie do redakcji ws. sporu zbiorowego pracownicy podkreślają, iż odpowiedź zarządu z 8 stycznia 2026 r. nie zawierała – w ich ocenie – merytorycznego stanowiska negocjacyjnego ani propozycji wzrostu wynagrodzeń i nie stanowiła realizacji obowiązku prowadzenia rokowań w rozumieniu ustawy. Organizacje związkowe zaznaczają też, iż spór zbiorowy – wobec braku uwzględnienia postulatów i niepodjęcia rokowań w ustawowym trybie – powstał z dniem doręczenia żądań z 23 grudnia 2025 r.

Związki wezwały zarząd do niezwłocznego podjęcia rokowań i wyznaczyły termin do 20 stycznia 2026 r. W piśmie podkreślono, iż jeżeli rokowania nie zostaną podjęte lub zakończą się bezskutecznie, uruchomione zostaną kolejne czynności ustawowe – w pierwszej kolejności protokół rozbieżności i mediacje.

Zarząd: „musimy walczyć o wskaźnik finansowy, szanując stronę społeczną”

Swoje stanowisko przedstawiło także kierownictwo spółki. Prezes Kolei Małopolskich Radosław Włoszek w rozmowie z Radiem Kraków podkreślał, iż spółka prowadzi negocjacje w ramach prawa, ale jednocześnie odpowiada za stabilność finansową przewoźnika:

– Naszym obowiązkiem jako przewoźnika jest walczyć o odpowiedni wskaźnik finansowy, szanując stronę społeczną. Każda strona negocjuje – w ramach przewidzianych ustawą – o określoną ewentualną stawkę podwyżki. Koleje Małopolskie mają określoną politykę i wyzwania, które muszą zrealizować, jednocześnie szanując pracowników i to się dzieje. Naturalnym elementem negocjacji między stroną społeczną a zarządem jest to, iż przybierają one różne formy. Etap sporu zbiorowego, w którym dzisiaj jesteśmy, nie dotyczy tylko nas, ale również innych spółek w kraju. Działamy w ramach przepisów – zaznaczył prezes.

Co to może oznaczać dla pasażerów

Na dziś nie ma publicznie wskazanej daty ewentualnej akcji strajkowej. Jednak formalny spór zbiorowy oznacza, iż jeżeli rozmowy nie przyniosą przełomu, konflikt może eskalować zgodnie z procedurą ustawową. A to szczególnie wrażliwy moment dla regionu: pociągi dojazdowe do Krakowa pracują na granicy przepustowości na co skarżą się pasażerowie, zwłaszcza na najbardziej obciążonych trasach wlotowych do miasta, m.in. z kierunku Oświęcimia i Wieliczki.

Jak widać, sytuacja staje się bardzo poważna. Nałożyły się na siebie dwa kryzysy: z jednej strony przeciążone od początku roku pociągi aglomeracyjne, do których masowo przesiedli się mieszkańcy miejscowości podkrakowskich po wejściu w życie SCT, z drugiej – spór zbiorowy, który może eskalować kolejnymi krokami ustawowymi. W praktyce to mieszanka prowadząca do destabilizacji transportu w całej aglomeracji, a w skrajnym scenariuszu – do paraliżu dojazdów do Krakowa i uderzenia w rynek pracy, szkoły, usługi oraz funkcjonowanie firm w regionie. Otwarte pozostaje pytanie, jak długo władze Kolei Małopolskich będą utrzymywać „dobry humor” i spokój w komunikacji, jeżeli presja społeczna będzie rosnąć, a system dojazdów coraz wyraźniej zacznie działać na granicy wydolności.

(PB)

Idź do oryginalnego materiału