Spotkanie w Krakowie przyniosło sporo zwrotów akcji, choć ostatecznie zakończyło się zgodnie z układem tabeli. Wisła Kraków pokonała Górnik Łęczna 3:2, mimo iż dwukrotnie musiała odrabiać straty.
Pierwsza połowa była dynamiczna i obfitowała w błędy defensywne obu stron. Goście potrafili gwałtownie wykorzystać luki w ustawieniu rywali — przy pierwszym trafieniu wystarczyła krótka, dwupodaniowa akcja zakończona skutecznym wykończeniem Branislava Spacila. Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa i efektowna – wyrównanie padło po dalekim strzale Frederico Duarte, który zaskoczył bramkarza.
Górnik ponownie objął prowadzenie po kolejnych problemach Wisły w defensywie, zwłaszcza przy stałych fragmentach i dośrodkowaniach. Tym razem skuteczny okazał się Mateusz Hołownia. Mimo tego, końcówka pierwszej części należała już do gospodarzy. Najpierw do wyrównania doprowadził Marko Bozić, a tuż przed przerwą prowadzenie Wiśle zapewnił Julius Ertlthaler precyzyjnym strzałem.
Po zmianie stron tempo meczu wyraźnie spadło. Trener Górnika zdecydował się na szybkie roszady, jednak nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Wisła częściej utrzymywała się przy piłce, ale nie potrafiła stworzyć wielu klarownych okazji, by zamknąć spotkanie. Z kolei goście nie byli już tak groźni w kontratakach jak wcześniej.
Końcówka była nerwowa, choć sytuacji podbramkowych było niewiele. Zwycięstwo pozwoliło krakowianom utrzymać wyraźną przewagę nad rywalami w walce o awans, natomiast Górnik, mimo momentów dobrej gry, przez cały czas pozostaje w trudnym położeniu w dolnej części tabeli.

2 godzin temu













