Powiat, Który Się StarzejePowiat włodawski nie jest już tym samym miejscem co trzy dekady temu. W 1995 roku mieszkało tu 43 289 osób. W 2025 roku już tylko 34 506. Po drodze ten spadek był systematyczny: 41 206 mieszkańców w 2000 roku, 39 457 w 2014, 38 668 w 2018 i 36 662 w
2020.Ale sama liczba mieszkańców nie mówi wszystkiego. Najważniejsze jest to, kto w tym powiecie zostaje. W 1995 roku osób w wieku 65+ było 5 553. Dziś jest ich 8 044. Czyli region stracił prawie dziewięć tysięcy mieszkańców, a jednocześnie przybyło mu blisko dwa i pół tysiąca senioró
w.Zmieniły się też proporcje. W 1995 roku osoby 65+ stanowiły 12,8 proc. mieszkańców powiatu. W 2025 roku już 23,3 proc. Mówiąc prościej: seniorzy nie są już jedną z wielu grup społecznych. Są niemal jedną czwartą lokalnej wspólnoty.W tym samym czasie ubywa tych, na których opiera się praca, podatki, usługi i codzienna opieka. Liczba mieszkańców w wieku produkcyjnym spadła z 23 425 do 19 664. Jeszcze mocniej skurczyła się grupa najmłodszych: z 13 229 osób w wieku przedprodukcyjnym do 5
617.To już nie jest tylko problem demografii. To zmiana całej struktury społecznej. Dlatego pytanie nie brzmi wyłącznie: jak zatrzymać młodych? Równie ważne jest drugie: jak zadbać o tych, którzy zostali?Jak dbamy o tych, którzy zostaliCo można z tym zrobić? Najprościej: tworzyć miejsca, do których senior może przyjść nie tylko po pomoc, ale też po kontakt z ludźmi. Dzienny dom, klub seniora, zajęcia, wycieczka, wspólny obiad. Brzmi zwyczajnie, ale dla wielu osób może być powodem, żeby wyjść z domu, spotkać innych i łatwiej przejść przez kolejny tydzień.Tyle iż choćby najlepsza idea nie działa sama z siebie. Ktoś musi znaleźć lokal, zatrudnić ludzi, zorganizować zajęcia, dowóz, posiłki i zapłacić rachunki. Gdy spojrzymy na nasz region, widać trzy główne sposoby finansowania takich inicjatyw: samorządowy, hybrydowy oraz oparty na udziale prywatnego mecenasa.Włodawa: model samorządowyWe Włodawie działa Dzienny Dom Seniora: 30 miejsc dla osób 60+. To nie klubik od święta, tylko dzienna placówka z posiłkiem, zajęciami, opieką, kinezyterapią, terapią zajęciową, kulturą i rehabilitacją. Na wyposażenie poszło 146 tys. zł dotacji, potem 108 tys. zł na funkcjonowanie, w 2024 roku ponad 123 tys. zł, a w tle pojawiła się wizja większego projektu unijnego wartego ponad 2,1 mln zł.Jest też miejski Klub „Senior+” przy MOPS: 14 miejsc, zajęcia aktywizujące, integracyjne, edukacyjne i terapeutyczne. Do tego „Złota Jesień” przy Włodawskim Domu Kultury: około 127 aktywnych członków, śpiew, muzyka, występy, prawie pół wieku tradycji. Trzy różne twarze starości: opieka, aktywizacja i kultura.A teraz zimny
prysznic.Powiat włodawski ma ich około 8 tys. mieszkańców w wieku 65+. Formalnych miejsc opiekuńczo-klubowych jest niewiele: 30 w powiatowym Dziennym Domu i 14 w miejskim Klubie „Senior+”. choćby jeżeli doliczyć „Złotą Jesień”, przez cały czas mówimy o wyspach na morzu
potrzeb.Model hybrydowy: samorząd plus dotacjeDrugi model widać tam, gdzie samorząd wspiera się programami zewnętrznymi: rządowymi, unijnymi albo partnerskimi. W Lisznej, w gminie Sławatycze, działa Klub „Senior+” na 35 miejsc. Przy niespełna pięciuset mieszkańcach 65+ to nie jest dekoracja do strategii, tylko realna usługa: zajęcia, ruch, kultura i mniej samotnych
dni.Podobnie w Międzylesiu, w gminie Tuczna. Klub otwarto w 2024 roku dla 15 osób, z zajęciami cztery razy w tygodniu, dojazdem, terapią, rehabilitacją i wyjazdami. Przy gminie, w której seniorzy stanowią niemal jedną czwartą mieszkańców, to wciąż za mało, ale kierunek jest
adekwatny.Dalej na północ, w Międzyrzecu Podlaskim i okolicy, widać model sieciowy. Gmina wiejska Międzyrzec Podlaski uruchomiła projekt „Wspólnie tworzymy Kluby Seniora” wart prawie 5 mln zł, z czego ponad 4 mln zł pochodziło ze środków zewnętrznych. To już nie jeden punkt na mapie, ale cała siatka aktywności: Rzeczyca, Tłuściec, Kożuszki, Bereza, Zaścianki, Koszeliki i okolice.I nie chodzi tylko o zabijanie czasu. Są rękodzieło, komputer, śpiew, teatr, ćwiczenia pamięci, pierwsza pomoc, zdrowy kręgosłup, porady prawnika i psychologa, wycieczki, biblioterapia, bale, spotkania. Seniorzy dostają rozkład jazdy, a nie miejsce na bocznym torze.Mecenat: gdy prywatne pieniądze zwiększają skalęTrzeci model pojawia się tam, gdzie do samorządowej i projektowej rzeczywistości dochodzi prywatny mecenas. Mówimy o sytuacji, w której prywatne wsparcie staje się ważnym źródłem finansowania i pozwala robić więcej, szerzej i szybciej.W Międzyrzecu Podlaskim Fundacja Wipasz „Pomocna Dłoń” wsparła projekt „Senior w potrzebie”. W 2024 roku mowa była o 100 tys. zł, a w kolejnej edycji o 150 tys. zł. To pieniądze na zajęcia rekreacyjne, edukacyjne, artystyczne, spotkania, wycieczki, kino, koncerty, gotowanie, rękodzieło, śpiew i
taniec.Jeszcze mocniej widać to przy Kodniu i Drelowie. To już południowe Podlasie i nadbużańskie pogranicze, około godziny drogi od Włodawy, ale dla kontekstu warto o nim wspomnieć. W Kodniu, Kostomłotach II i Dobromyślu kluby seniora działały dzięki środkom unijnym. Później pojawił się mocny mecenat Fundacji Wipasz. Program „Senior w potrzebie” dla Kodnia został dofinansowany kwotą 250 tys. zł. Seniorzy mają zajęcia kulinarne, artystyczne, sportowe, ogrodnicze, rękodzieło, śpiew, taniec, teatr, nordic walking, kino, basen, porady prawne, pierwszą pomoc i spotkania okolicznościowe.W Drelowie klub „W seniorach siła” działa w kilku miejscowościach: Drelów, Dołha, Szóstka, Witoroż, Żerocin. W programie są haft, szydełkowanie, malowanie, aranżacje kwiatowe, taniec, muzyka, komputer, gry, nordic walking, ćwiczenia z fizjoterapeutą, wycieczki i zabawy. Fundacja Wipasz również wsparła tę działalność kwotą 250 tys. zł.Starość Nie PoczekaNa ziemi włodawskiej widać publiczny fundament, ale też dużą lukę między potrzebą a liczbą miejsc. W Międzyrzecu widać myślenie sieciowe. W Kodniu i Drelowie widać, jak bardzo zmienia się skala działania, gdy obok samorządu pojawia się prywatny
mecenas.Można oczywiście dalej udawać, iż polityka senioralna to miłe zdjęcia z Dnia Babci. Skoro seniorów jest coraz więcej, a osób w wieku produkcyjnym coraz mniej, to pytanie o kluby seniora, dzienne domy i lokalne programy nie jest dodatkiem do polityki społ
ecznej.Bo starość nie poczeka. Ani na lepszy budżet, ani na spokojniejsze czasy, ani na wygodniejszy moment. jeżeli nie chcemy, żeby była samotnością, trzeba regularnie otwierać drzwi: w samorządzie, w projektach, w partnerstwach i tam, gdzie prywatny mecenas może pomóc lokalnej wspólnocie zrobić wię
cej.Jasiek Mela na radzyńskim Skwerze Podróżników (ZDJĘCIA)Śladami wielkich artystówPrzed nami konferencja „Nasza Wielokulturowa”