Ponad dwukilometrowy odcinek powiatowej drogi w kierunku kopalni i elektrowni Bełchatów wreszcie doczekał się remontu. Prace rozpoczęte w 2024 roku oficjalnie zakończyły się w grudniu ubiegłego roku. Kierowcy po wielu latach oczekiwań wreszcie mogli przejechać się wyremontowaną jezdnią. euforia trwała krótko do czasu, gdy... przyszły pierwsze mrozy. Na początkowo gładkiej nawierzchni pojawiły się… wybrzuszenia i nierówności, a jazda przypominała bardziej podróż po wertepach niż po dopiero co oddanej do użytku wyremontowanej trasie. Niektórzy z kierowców żartowali, iż na drodze powstały „progi zwalniające”. Suchej nitki nie pozostawiono na wykonawcy robót, wypominając powolne tempo prac.
- To jest nie do uwierzenia, iż kilka tygodni po oddaniu drogi do użytku ona ponownie nadaje się do remontu – mówi jeden z mieszkańców Bełchatowa, który dojeżdża codziennie do pracy w kopalni. – No na tych wybojach trzęsie i jest to odczuwalne, co poszło nie tak z tym remontem? – pyta.
Głos w sprawie remontu postanowił zabrać starosta bełchatowski Jacek Zatorski, który przypomniał, iż inwestycja została rozpoczęta jeszcze za poprzedniego zarządu w formule „zaprojektuj i wybuduj”. Wykonawca została wyłoniony w przetargu i została podpisana umowa.
- Zastaliśmy temat gotowy, zadanie realizowała firma uznana na rynku drogowym, ale moim zdaniem był zbyt długi termin realizacji. Widzieliśmy, iż prace nie przebiegały w takim tempie, jakbyśmy sobie tego życzyli – mówi Jacek Zatorski. - Dzisiaj po oddaniu drogi do użytku okazuje się, iż nawierzchnia zaczyna się fałdować i wybrzuszać w niektórych miejscach. Wezwaliśmy firmę do złożenia wyjaśnień i będziemy oczekiwać konkretnych rozwiązań, które firma ma nam zaproponować.
Starosta zaznacza, iż na inwestycja ma 10-letnią gwarancję, w ramach której urząd będzie chciał egzekwować od firmy naprawę drogi. Jak mówi, nie wyobraża sobie sytuacji, iż nawierzchnia zostanie naprawiona punktowo i „połatana” w miejscach, gdzie są wybrzuszenia.
- Nawierzchnia ma być jednolita i tego będziemy wymagać od wykonawcy, żeby nakładka była położona na całej długości tego odcinka, który był remontowany – mówi Jacek Zatorski.
Kiedy może rozpocząć się naprawa?
Arkadiusz Myśliński, dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Bełchatowie zapewnia, iż podczas odbioru drogi nie było żadnych zastrzeżeń i problemów. Te pojawiły się wraz z pierwszymi mrozami.
- Okazało się, iż w miejscach wykonania przełomów powstały wysadziny, podniosło nawierzchnię. Firma została poinformowana i wezwana do przygotowania planu naprawczego, w tej chwili realizowane są analizy, dlaczego tak się stało i jakie kroki należy podjąć. Problem występuje praktycznie na całym odcinku drogi – mówi Arkadiusz Myśliński.
Zapytany, kiedy prace naprawcze mogą się rozpocząć, zaznaczył, iż trzeba poczekać na poprawę pogody. Wówczas będzie można zobaczyć, jak nawierzchnia i podbudowa będą się zachowywały w momencie, kiedy mrozy się skończą, bo warunki pogodowe w tej chwili nie pozwalają, aby naprawa była skuteczna.
- Musimy zobaczyć, co się stanie, kiedy mrozy odpuszczą. Czy ta nawierzchnia będzie jeszcze pracować, wróci do poprzedniego stanu, czy pogłębią się te wybrzuszenia, czy może będziemy mieć zapadliska. Będziemy to obserwować. W momencie, kiedy sytuacja pogodowa się ustabilizuje, będziemy z firmą rozmawiać, jak ten problem rozwiązać – zapewnia dyrektor PZD.
Starostwo pójdzie do sądu?
Starosta Zatorski przyznaje, iż w tej chwili czekają na reakcję firmy i odpowiedź, co według nich się wydarzyło i jakie mają propozycje rozwiązania problemu. Nie wyklucza, iż starostwo może pójść do sądu.
- Dopiero wtedy będziemy podejmować decyzję, czy zlecać zewnętrzną ekspertyzę. Nie wykluczamy, iż sprawa skończy się w sądzie – mówi Jacek Zatorski.
Pytany o to, czy bełchatowskie starostwo będzie domagało się odszkodowania, zaznaczył, iż urząd chciałby przede wszystkim wyegzekwować adekwatne wykonanie inwestycji.
- Nie znam dokładnie szczegółów umowy, ale nie sądzę, aby odszkodowanie wchodziło w grę. Trzeba wyegzekwować adekwatne wykonanie inwestycji, tak aby gwarancja obowiązywała od tego momentu, w którym inwestycja zostanie zakończona i przywrócona do stanu poprawnego – zakończył Jacek Zatorski.
Przypomnijmy, iż remont jezdni w kierunku kopalni i elektrowni to pierwszy etap przebudowy drogi powiatowej i swoim zakresem objął odcinek 2,6 km, od skrzyżowania z drogą wojewódzką do miejscowości Rząsawa. Koszt przebudowy wyniósł 14,7 mln zł. Prace na drodze rozpoczęły się jesienią 2024 roku, a zakończyły w grudniu ub. roku.












