Stary pielgrzym. Felieton pielgrzymkowy

6 dni temu

Od razu się tłumaczę, iż tytuł jest lekko prowokacyjny. Zwłaszcza jeżeli spojrzy się na zdjęcie dołączone do tego tekstu. Na zdjęciu widzimy przecież dwie młode, uśmiechnięte siostry zakonne. Nie mają nic wspólnego ze starością. Jednak to właśnie te siostry stały się przyczynkiem do napisania tych kilku zdań. Ale o tym za chwilę…

50. Piesza Opolska Pielgrzymka ma swoich „weteranów”. Nie brakuje osób, które uczestniczą w niej niemal od samego początku. Znajdziemy na trasie tych, którzy nim ta powstała, pielgrzymowali, choćby z Warszawy. W porównaniu do nich nie mam prawa nazywać siebie choćby doświadczonym pielgrzymem. Chociaż w ten czy inny sposób z pielgrzymką jestem związany od dobrych 22 lat (to ponad połowa mojego życia), wciąż jestem i czuję się (poza pewnymi momentami) człowiekiem młodym.

Tym bardziej młode są wspomniane już siostry zakonne – s. Zygmunta i s. Laura. Gdzie więc owa starość, która przykuwa dziś moją (może okaże się i Twoją) uwagę?
Siostry Zygmuntę i Laurę poznałem kilka dobrych lat temu. Gdy posługiwałem w pierwszej swojej parafii w Kluczborku, były w zakonnym nowicjacie. Były świeżo po przyjęciu zakonnego habitu i w czasie mojej posługi złożyły pierwsze zakonne śluby.

Dziś spotkaliśmy się po latach, uściskaliśmy się serdecznie i wymieniliśmy kilka zdań oraz uśmiechów. Wtedy przyszła mi do głowy myśl, iż pielgrzymka, która stała się okazją do naszego spotkania, jest przestrzenią starości w wierze, a pewnie lepiej powiedzieć doświadczenia w niej. Przez to doświadczenie rozumiem rozwój, zmianę, dojrzewanie. Zmieniamy się. Po raz pierwszy na pielgrzymce byłem jako młody chłopak, który nie mógł znaleźć noclegu, bo wielu bało się przyjąć na nocleg grupkę nastolatków (w takiej ekipie zaczynałem). Potem zmieniały się pielgrzymkowe role: kleryk-porządkowy, kleryk-liturgiczny, ksiądz przewodnik, ksiądz-reporter…

Zmieniał się wiek, zmieniała się funkcja. Nie zmieniało się jednak to, iż pielgrzymka wciąż pozostaje bardzo ważnym elementem rocznego kalendarza, ale i (w sumie na pierwszym miejscu) dojrzewania w wierze.

Gdy wróciłem dziś do siebie i gdy piszę to słowa, to przypomina mi się widok małych chłopców, którzy przez te lata dzielnie towarzyszyli swoim ojcom, którzy pełnili (i pełnią) służbę porządkowych, a dziś owi chłopcy sami stają na skrzyżowaniach czy przejazdach kolejowych w pomarańczowej kamizelce i kierują ruchem, dbając o bezpieczeństwo w drodze. Myślę o dzieciach, które pamiętam jeszcze z wózków pchanych przez mamy i innych uczynnych pątników, a które dziś same dzielnie drepczą, pokonując kolejne kilometry.

Wspominam ks. Marcina Ogioldę, który na mojej pierwszej pielgrzymce słusznie „ochrzanił” mnie za to, iż podczas czytania na Mszy Świętej leżałem, a dziś razem spotykamy się na trasie, przy gościnnych stołach plebanijnych i w tak wielu różnych miejscach.

Zestarzałem się na swój sposób w tą pielgrzymką… i chętnie będę starzeć się dalej!

Opole – Zborowskie, 21.08.2026
ks. Łukasz Waligóra

Idź do oryginalnego materiału