Osiedle Pustachowa w Gnieźnie ma problem – i to taki, który z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej widoczny. Chodzi o staw, który jeszcze kilka lat temu był ozdobą okolicy, dziś natomiast przypomina zaniedbany zbiornik pełen zielonego nalotu, zakwitów glonów i znikomej ilości wody. Radny Arkadiusz Masłowski ponownie interweniuje w Urzędzie Miasta. Otrzymał kolejną odpowiedź – miasto wskazuje na suszę hydrologiczną, brak opadów i wysokie temperatury. Radny nie neguje tych przyczyn, ale zwraca uwagę, iż mimo diagnoz i wyjaśnień, brakuje konkretnych działań.
Zielonego nalotu jest coraz więcej, wody coraz mniej, a prawdziwe upały dopiero przed nami – pisze Masłowski.
I dodaje, iż mieszkańcy nie pytają już o analizy – pytają, czy ktoś w końcu zamierza coś zrobić.
Staw na osiedlu Pustachowa to nie jest przypadkowe rozlewisko czy zapomniany rów melioracyjny. To część osiedla – miejsce spacerów mieszkańców, siedlisko ptactwa, a dla wielu dzieci i dorosłych – naturalny punkt orientacyjny i element zielonej przestrzeni. Niestety, jego stan od dłuższego czasu budzi niepokój.
Zbiornik jest zarośnięty, woda jest go znacznie mniej niż jeszcze kilka lat temu, a powierzchnię pokrywa zielony nalot – sinice i glony, które nie tylko szpecą krajobraz, ale też mogą być niebezpieczne dla zdrowia (niektóre gatunki sinic produkują toksyny). Psy piją tam wodę, dzieci podchodzą do brzegu. Dla mieszkańców to nie tylko kwestia estetyki, ale bezpieczeństwa.
Miasto wskazuje na suszę, radny pyta o działanie
W odpowiedzi na interwencję radnego, Urząd Miasta wskazuje m.in. na suszę hydrologiczną, brak opadów oraz wysokie temperatury. To fakty – w ostatnich latach poziom wód w wielu zbiornikach w Wielkopolsce znacznie się obniżył. Problem w tym, iż na Pustachowie sytuacja stale się pogarsza, a prawdziwe, letnie upały dopiero przed nami. Gdy przyjdą, poziom wody może spaść jeszcze bardziej, a zakwity glonów mogą się nasilić.
Radny Masłowski nie neguje diagnoz, ale zwraca uwagę na co innego.
O ile diagnozy i wyjaśnienia już są, o tyle przez cały czas brakuje konkretnych działań, które mogłyby zatrzymać dalszą degradację tego miejsca – pisze.
W odpowiedzi z urzędu pojawiła się też informacja, iż ewentualne działania rewitalizacyjne będą uzależnione od środków finansowych lub możliwości pozyskania dofinansowania. To dla mieszkańców – jak mówi radny – mało pocieszające. Bo oni od dawna nie pytają już tylko o analizy i przyczyny, ale po prostu: czy ktoś w końcu zamierza coś zrobić?
„Niedasizm” po gnieźnieńsku
Radny nie kryje ironii. W swoim wpisie używa sformułowania „dobrze znany gnieźnieński niedasizm”. To określenie na zjawisko, które mieszkańcy Pierwszej Stolicy Polski znają aż za dobrze – sytuacje, gdy problem jest diagnozowany, opisywany, tłumaczony, ale brakuje realnych działań, które mogłyby go rozwiązać.
Można odnieść wrażenie, iż nad stawem na Pustachowie wciąż unosi się nie tylko zielony nalot, ale też dobrze znany gnieźnieński niedasizm – konstatuje Masłowski.
Staw na Pustachowie – co można zrobić?
Rewitalizacja stawu to nie tylko przywrócenie estetyki, ale też poprawa bezpieczeństwa i warunków życia mieszkańców. W grę wchodzą różne działania:
-
oczyszczenie zbiornika z mułu i glonów,
-
napowietrzanie wody (np. dzięki aeratorów),
-
odtworzenie lub wzmocnienie linii brzegowej,
-
nasadzenia roślinności oczyszczającej (np. trzciny, pałki wodnej),
-
ewentualne pogłębienie stawu (jeśli pozwalają na to warunki hydrologiczne).
Każde z tych działań kosztuje. Bez zaangażowania miasta i pozyskania środków (zewnętrznych lub z budżetu) staw będzie dalej zamierał.

1 dzień temu

![Pogoda dla Torunia [22.05.2026]](https://tylkotorun.pl/wp-content/uploads/2022/06/pogoda-dla-torunia_banner.jpg)





