KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – Podlasie Biała Podlaska 2:1 (0:0)Bramki: Lis 67, Majewski 84 – Mróz 64. KSZO: Klebaniuk – Lis, Walenciak, Łazarz, Zięba (82 Goc), Czajkowski, D. Lisowski (75 P. Lisowski), Horzhuj, Korczek (56 Belych), Lepiarz (56 Majewski), Górski (56 Ali).Podlasie: Jeż – Orzechowski, Nojszewski, Dmitruk, Kopytov (81 Mikołajewski), Grochowski (74 Dobruk), Maluga, Kosieradzki, Mróz, Andrzejuk (70 Jakóbczyk), Konaszewski. Żółte kartki: Łazarz, Walencik, Czajkowski – Kopytov, Mróz,
Kosieradzki.Czerwona karta: Łazarz 51’ (druga żółta) W Wielki Piątek bialskopodlaskie Podlasie zagościło w Ostrowcu Świętokrzyskim, by zmierzyć się z wiceliderem III ligi grupy IV – KSZO 1929. W ekipie gospodarzy aż roiło się od osób związanych z Białą Podlaską. Dyrektorem sportowym jest Kamil Bartoszuk, trenerem – Artur Renkowski, w bramce występuje Bartosz Klebaniuk (tego dnia obchodził urodziny), w pomocy grał Maksym Horzhuj, a w ataku – Damian Lepiarz. Można powiedzieć – bialska
kolonia.Pierwsza groźna akcja miała miejsce już w 4. minucie. Piłkę do Dawida Lisowskiego zagrał Lepiarz. Lisowski uderzył z woleja z lewej strony, jednak piłka przeleciała nad bramką Oskara Jeża. Po chwili gospodarze twierdzili, iż jeden z zawodników Podlasia zagrał ręką w polu karnym, ale sędzia miał inne zdanie. W 8. minucie po rzucie wolnym piłkę głową wysoko ponad bramką gości skierował Lepiarz.W 17. minucie pierwszą groźną akcję przeprowadzili bialczanie. Najpierw strzał Dominika Malugi zablokował Piotr Łazarz, a wrzutkę w pole karne bez problemu złapał bramkarz gospodarzy. W 24. minucie Jarosław Kosieradzki z około trzydziestu metrów próbował zaskoczyć źle ustawionego w bramce Klebaniuka, jednak posłał piłkę wysoko nad bramką. Pięć minut później najlepszy strzelec Podlasia wyprowadził kontrę i oddał strzał, ale na miejscu był bramkarz KSZO, który zażegnał niebezpieczeństwo. Po chwili na bramkę gości strzelał Horzhuj, ale piłkę bez problemów złapał Jeż.W 38. minucie zagotowało się pod bramką KSZO. Piłkę z rzutu wolnego wstrzelił na piąty metr Dmytro Kopytov. W ogromnym zamieszaniu futbolówkę ostatecznie złapał Klebaniuk. W doliczonym czasie gry Lisowski z pięciu metrów nie trafił w bramkę, marnując najlepszą okazję na gola, jaką obie drużyny wypracowały sobie w pierwszej poł
owie.Pierwsze czterdzieści pięć minut nie mogło zachwycić – dużo bezpiecznej gry. Podlasie schowane za podwójną gardą skutecznie kontrolowało ofensywne poczynania gospodarzy, starając się wyprowadzać kontry. Te jednak nie stanowiły większego zagrożenia dla
miejscowych.Druga połowa rozpoczęła się od dogodnej sytuacji dla KSZO, ale Jeż pewną interwencją wyjaśnił ją na korzyść gości. W odpowiedzi z około dwudziestu metrów strzelał mocno, ale niecelnie Jan Mróz. W 51. minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Łazarz i musiał opuścić boisko. Osiem minut później z rzutu wolnego z około dwudziestu pięciu metrów strzelał Kosieradzki, a Klebaniuk efektownie sparował piłkę na rzut roż
ny.Po chwili było gorąco po drugiej stronie boiska – jeden z miejscowych zawodników zagrał piłkę głową w kierunku bramki Podlasia, ale przeleciała ona obok słupka. W ostatnich dziewięciu meczach pomiędzy tymi ekipami pierwsi bramkę zawsze zdobywali białczanie. Nie inaczej było tym razem. W 64. minucie, z poza szesnastki, uderzył Kosieradzki, a Klebaniuk wybił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Mróz, który głową skierował ją obok bezradnego bramkarza
gospodarzy.Po chwili mogło być 2:0 – z lewej strony piłkę dograł Kopytov, głową zagrał Maluga, ale piłka odbiła się od obrońcy i wyszła na rzut rożny. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W 67. minucie do zgranej przez Horzhuj piłki dopadł Jarosław Lis i wyrównał wynik
meczu.KSZO poczuło szansę na wygraną i mimo gry w dziesiątkę mocno przycisnęło Podlasie. W 74. minucie z rzutu wolnego uderzył nad bramką Kosieradzki – niecelnie . W 84. minucie w zamieszaniu pod bramką Podlasia Mateusz Majewski zachował najwięcej zimnej krwi i wbił piłkę do siatki po dograniu od Horzhuja.W 89. minucie Marcelowi Dobrukowi zabrakło centymetrów, by głową skierować piłkę w kierunku bramki gospodarzy. Sędzia doliczył sześć minut do regulaminowego czasu gry. Podlasie za wszelką cenę próbowało doprowadzić do remisu, miało przewagę i przebywało głównie pod bramką KSZO. W czwartej minucie doliczonego czasu gospodarze wyrwali się z kontrą – dwójką akcję przeprowadzili Jewgienij Belych i Farid Ali przeciwko jednemu obrońcy Podlasia, ale ten pierwszy zakończył ją niecelnym strzał
em.Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Podlasie niestety nie wykorzystało znakomitej okazji na zdobycie punktów w „jaskini lwa”. Wydawało się, iż nie tylko remis, ale i wygrana była w zasięgu. KSZO wykazało się jednak większą determinacją i mimo gry w dziesiątkę oraz przegrywania, ostatecznie przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę.