Straż miejska wzięła się za źle zaparkowane hulajnogi. Przeczytaliśmy regulamin i... leniom grożą kary

1 godzina temu

W Płocku przybywa ścieżek rowerowych i rowerzystów. W pogodne dni na drogach w Płocku jeżdżą setki rowerzystów, zarówno swoimi jednośladami, jak i tymi miejskimi. Od kilku lat na rynku są też hulajnogi elektryczne i ten środek transportu zyskuje na popularności, zwłaszcza wśród młodych osób. Nietrudno od starszych Płocczan usłyszeć, iż młodzież jeździ za gwałtownie (warto zaznaczyć, iż prawo zezwala na jazdę do 20 km/h). W tym przypadku może interweniować policja. Rowerzyści muszą dzielić przestrzeń z użytkownikami hulajnóg. Zgodnie z prawem hulajnogami elektrycznymi należy jeździć po ścieżce rowerowej.

Straż miejska wzięła się z kolei za problem źle zaparkowanych hulajnóg.

- „Zaciskam już zęby na zachowanie niektórych użytkowników elektrycznych urządzeń”. „Ludzie korzystający z hulajnóg nie parkują ich prawidłowo, rażąco lekceważą przepisy ruchu drogowego”. „Hulajnogi są porozrzucane po całym mieście, istnieje ryzyko, iż ktoś się o nie potknie”. Coraz częściej takie sformułowania padają ze strony mieszkańców w rozmowach z dyżurnym Straży Miejskiej - mówi st. insp. Jolanta Głowacka, rzeczniczka prasowa straży miejskiej.

Strażnicy w ostatnich dniach namierzyli kilka źle zaparkowanych hulajnów. Umówmy się - to nie jest trudne zadanie.

- Teoretycznie wymagania są jasne, hulajnogi elektryczne powinny być parkowane w sposób nieutrudniający ruchu pieszym i innym uczestnikom ruchu. Hulajnogę należy ustawić równolegle jak najbliżej zewnętrznej krawędzi chodnika, najbardziej oddalonej od jezdni. Szerokość chodnika pozostawionego dla pieszych ma nie utrudniać im poruszania się i nie może być mniejsza niż 1,5 m. W praktyce tak jest jednak rzadkość, a urządzenia potrafią być zostawiane w bardzo różnych miejscach i niekoniecznie na stojąco - mówi Głowacka.

Uchwała rady miasta daje straży miejskiej narzędzia do egzekwowania prawa.

- Zgodnie z uchwałą samo odholowanie hulajnogi to koszt 179 zł, każda doba na parkingu strzeżonym - 35 zł, a za wydanie dyspozycji pojazdu, a następnie odstąpienie od niego, właściciel zapłaci 90 zł - wskazuje Głowacka.

Kary zostały nałożone na firmę. A jak ona do tego podejdzie? Cóż - można bezpiecznie założyć, iż niewielu użytkowników przeczytało regulamin. My to zrobiliśmy i możemy nie mieć dobrych wiadomości. Firma Dott zastrzega sobie, iż "mają Państwo obowiązek parkowania Pojazdów w Wyznaczonych Obszarach Parkowania na terenie Obszarów Funkcjonowania, a w przypadku braku Wyznaczonych Obszarów Parkowania, będą Państwo parkować Pojazd każdorazowo w sposób dopuszczalny przepisami prawa, tak aby nie blokować wejść do budynków ani nie utrudniać korzystania z publicznych ulic, dróg i chodników przez przechodniów lub ruchu ulicznego, jak również w sposób umożliwiający nam dostęp do Pojazdu."

Kilka zdań później pada sformułowanie " Ponoszą Państwo wyłączną odpowiedzialność za uregulowanie wszelkich grzywien, opłat, kar, kosztów konfiskaty i/lub innych opłat nałożonych przez dowolny organ państwowy wskutek niewłaściwego zaparkowania lub używania Pojazdu lub wskutek naruszenia przez Państwa przepisów prawa lub innych przepisów, regulaminów, zasad i/lub rozporządzeń w trakcie korzystania z Pojazdów, lub wskutek nieprzestrzegania przez Państwa niniejszych Warunków". Mówiąc wprost: firma Dott najprawdopodobniej upomni się do swoich użytkowników o zwrot naliczonych kar. Lekko licząc, jeżeli hulajnoga zostałaby odebrana po 1 dobie, straż miejska naliczy 304 złote.

Nieprzestrzeganie zasad może słono zatem kosztować.

Idź do oryginalnego materiału