Strefa Czystego Transportu służy mieszkańcom Krakowa, ma na celu poprawę jakości powietrza i warunków życia w stolicy Małopolski. Jej wprowadzenie było obowiązkowe, a konieczność i prawidłowość ustanowienia strefy potwierdził właśnie wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
To orzeczenie obala największy mit rozpowszechniany przez przeciwników Strefy Czystego Transportu (SCT). Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał bowiem, iż została ona ustanowiona zgodnie z prawem. I co ważne – utrzymał w mocy podstawowe zapisy uchwały Rady Miasta Krakowa z 12 czerwca 2025 roku – o granicach i obszarze strefy, obowiązujących w niej normach emisji spalin i opłatach dla kierowców spoza Krakowa, których samochody nie spełniają norm emisji spalin.
Strefa Czystego Transportu to obowiązek i konieczność
Kiedy kilkanaście lat temu w Krakowie ruszyła debata o zakazie palenia węglem i drewnem, obrońcy paliw stałych argumentowali, iż ten zakaz nie poprawi jakości powietrza. Rzeczywistość pokazała, iż to aktywiści antysmogowi i mieszkańcy walczący o czystsze powietrze mieli rację. Dalszej poprawie jakości powietrza służy właśnie SCT. Jej ustanowienie nie było jednak tylko możliwością – miasto miało obowiązek jej wprowadzenia.
Zasady ustanawiania SCT reguluje ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych z 11 stycznia 2018 roku. W przypadku miast liczących powyżej 100 tysięcy mieszkańców, w których odnotowano przekroczenia średniorocznych norm stężenia dwutlenku azotu (NO₂), wdrożenie SCT jest obowiązkowe. Zobowiązanie do utworzenia SCT w naszym mieście znajduje się także w Programie Ochrony Powietrza dla województwa małopolskiego, ustanowionym przez sejmik. Do tego unijne przepisy wprowadzają zaostrzone limity stężenia dwutlenku azotu, a odroczenie kar za przekraczanie tych limitów możliwe będzie tylko po podjęciu działań mających na celu ograniczenie emisji NO₂. Takie działania stoją za ustanowieniem SCT… Alternatywą dla nich jest zagrożenie nałożenie kar finansowych na Polskę oraz ryzyko pozbawienie Krakowa możliwości korzystania z funduszy unijnych na rozwój transportu i ochronę środowiska.
SCT nie tylko dla aut elektrycznych
Niektórzy przeciwnicy SCT w Krakowie rozpowszechniają informacje, iż mogą do niej wjechać tylko auta elektryczne. To nieprawda. Inni twierdzą też, iż jest ona zbyt restrykcyjna, a opłaty za wjazd do SCT są bardzo wysokie. I te mity dość łatwo obalić.
Do SCT w Krakowie nie mogą wjeżdżać jedynie samochody najbardziej zanieczyszczające powietrze. Wymogi dotyczące norm emisji spalin spełniają nie tylko bezemisyjne samochody elektryczne, ale też 21-letnie auta z silnikiem benzynowym i 12-letnie diesle. Większość samochodów jeżdżących po Krakowie mieści się w tych wymogach.
Opłaty? Czy 5 złotych za wjazd na cały dzień do SCT to dużo? Abonament miesięczny dla samochodu, który emituje więcej spalin niż normy dla strefy, kosztuje 100 złotych. Co ważne – mieszkańcy Krakowa są zwolnieni z tych opłat, a od początku roku z abonamentów miesięcznych korzysta już ponad 20 tys. kierowców spoza naszego miasta. Wpływy z tych opłat będą wykorzystywane na dalszą poprawę jakości powietrza – zostaną wydane na rozwój parkingów Park&Ride oraz wsparcie wymiany starych pieców węglowych w metropolii krakowskiej.
A te restrykcje? Od 1 do 8 stycznia 2026 roku strażnicy miejscy przeprowadzili 824 kontrole pojazdów wjeżdżających do SCT. Stwierdzili 116 wykroczeń, pouczyli 113 osób. Miasto podtrzymuje deklarację, iż w pierwszych miesiącach funkcjonowania przepisów dotyczących SCT strażnicy będą głównie pouczali kierowców, ale zaznacza, iż za świadome i notoryczne łamanie prawa mandaty się posypią.
(AI GEG)


1 godzina temu




