

Drewniane kościoły należą do szczególnej kategorii zabytków naszego kraju. Choć stosunkowo nietrwałe, są świadkiem dawnych czasów. Kiedyś występowały licznie, dziś pozostają rzadkością.
W całej Puszczy Zielonej przetrwało ich zaledwie dwanaście. Jeden z nich – unikalna, ośmioboczna świątynia znajdująca się w Olszewce – znalazł się właśnie w poważnym niebezpieczeństwie. Drewnianą konstrukcję stuletniego budynku zaatakował groźny szkodnik. Gdyby w porę nie został dostrzeżony z bezcennego wotum za niepodległość Polski nie pozostałoby nic.
Makabryczne odkrycie na poddaszu
Nowy proboszcz ks. Grzegorz Kosiorek, który objął parafię zaledwie siedem miesięcy temu zainteresowany stanem obiektu, poprosił fachowców o dokładne sprawdzenie konstrukcji. Okazało się, iż na poddaszu w belkach żeruje spuszczel pospolity – jeden z najgroźniejszych szkodników drewna.
Jego larwy latami niszczyły belki od środka, nie dając na zewnątrz żadnych widocznych znaków. Dla konstrukcji, jego działanie jest niczym rdza dla metalu.
Larwy przetrwały w ukryciu
– Zagnieździł się przed laty. Dostrzeżono go przy okazji remontu, który był przeprowadzany 10 lat temu. Wówczas postanowiono się z nim uporać przy pomocy znanych na tamten czas metod. Okazało się, iż larwy musiały gdzieś przetrwać – tłumaczy ks. proboszcz Grzegorz Kosiorek.
– Larwa tego robaka jest najniebezpieczniejsza, ponieważ drąży wewnątrz belek labirynty korytarzy, które niszczą strukturę nośną drewna. Może to doprowadzić choćby do katastrofy budowlanej – dodaje.
Dodatkowo dzwonnica została zainfekowana przez kornika. Ten być może został wniesiony do kościoła wraz z drewnem.
– Zobaczyliśmy mnóstwo ubytków. Są miejsca, które są całe zainfekowane i trzeba tam te larwy zabić. Całe szczęście, iż zobaczyliśmy problem na czas i iż większość kościoła zbudowana jest z solidnego starodrzewu. Za dwa, trzy lata pewnie nie byłoby już czego ratować – dodaje.
Świątynia pod folią i msze w remizie
Walka o stuletni zabytek już ruszyła. Budynek musiał zostać poddany fumigacji, czyli gazowaniu. Samo owijanie całego kościoła specjalistyczną, szczelną folią trwało aż trzy dni – budynek wygląda teraz jak gigantyczny kokon. Prace wymagają czasu, ponieważ owady wykształciły niezwykłe mechanizmy obronne.
– Ta fumigacja musi trwać 5 dni, bo jak się okazuje, te robaki potrafią przestać oddychać choćby na 1,5 doby i one wtedy przetrwają – wyjaśnia ks. Grzegorz.
Z racji technicznych, od 18 do 30 maja kościół będzie całkowicie zamknięty. Życie parafii jednak nie zamarło. W tym czasie msze święte są sprawowane tymczasowo w remizie ochotniczej straży pożarnej.
Skarb zrodzony z kurpiowskiego buntu
Historia tej świątyni jest niezwykła. W 1905 roku dumni mieszkańcy Olszewki chcieli odkupić stary, drewniany kościół z Czarni, jednak zakup się nie powiódł. Mieszkańcy przez dłuższy czas chodzili uciążliwą drogą do kościoła w Chorzelach. Przyjaźń pomiędzy parafiami trwa. Proboszczowie z Chorzel od tamtego czasu wspierają parafię w Olszewce.
W 1919 roku postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i wybudować własną świątynię. Grzegorz Grabowski podarował ziemię, a liderzy społeczni, Wilhelm Cymler i Bartosz Sendrowski, wydeptali ścieżki w kurii w Płocku.
Kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego konsekrowano w 1922 roku jako narodowe wotum za odzyskanie przez Polskę niepodległości. Od tego czasu proboszczowie z Parciak w niedzielę i święta odprawiali dla parafian z Olszewki msze święte. Od 1980 roku obiekt jest samodzielną świątynią parafialną, z urzędującym proboszczem. W 2022 do parafii trafiły relikwie św. Antoniego.
By ocalić symbol lokalnej historii
Choć kościół przeszedł gruntowny remont dziesięć lat temu, dziś znowu potrzebuje kosztownych prac konserwatorskich, których mała parafia nie jest w stanie udźwignąć sama. Sytuacja jest na tyle pilna, iż ks. proboszcz zdecydował się ogłosić zbiórkę.
– Ona cały czas trwa. Parafianie przynoszą ofiary, już trochę udało nam się zebrać. Ponieważ trzeba było zapłacić jednak drugą ratę, środki dołożyłem z własnych pieniędzy. Przed nami mnóstwo pracy w celu ratowania kościoła. Działania z braku środków materialnych musimy rozłożyć na kilka lat. Jesteśmy małą Parafią, ale mamy ufność, iż zdołamy zabezpieczyć nasz kościół – przekazuje ks. Grzegorz Kosiorek.
Aby uratować ten cenny i piękny symbol lokalnej historii, potrzebna jest pomoc ludzi dobrej woli. W zamian – parafia zapewnia o wdzięczności i stałej modlitwie w intencji wszystkich darczyńców. Każda ofiara pomoże ocalić stuletni budynek przed zniszczeniem.
Ofiary można wpłacać na konto parafii pw. św. Antoniego w Olszewce (16 8913 0005 0000 5092 2000 0020 z dopiskiem: „Ofiara na prace przy kościele”).

ren

10 godzin temu








![O której mecz Polska - Serbia? Gdzie oglądać siatkarki? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000MTQ26NWMD26Q7-C321.webp)