Surowa zima trwa w najlepsze. Czy to koniec kleszczy?

1 godzina temu

Polacy zainwestowali w repelenty, szczepionki i skrupulatnie sprawdzają się po spacerach. Liczyli, iż sroga zima da im wreszcie spokój od groźnych pajęczaków. Niestety, najnowsze odkrycie naukowców może przekreślić te nadzieje. Kleszcze mają broń, która pozwala im przetrwać choćby ekstremalne mrozy.

Fot. Pixabay

Styczeń 2026 zapisał się w historii jako jeden z najzimniejszych miesięcy ostatnich lat. Średnia temperatura wyniosła minus 7 stopni Celsjusza, a w niektórych regionach termometry pokazywały choćby minus 30 stopni. Mieszkańcy północno-wschodniej Polski przeżywali najzimniejszy styczeń od 2010 roku. Wiele osób wierzyło, iż takie warunki wreszcie wybią populację kleszczy. Nic bardziej mylnego.

Bakteria, która działa jak antyfriz

Kleszcze potrafią przetrwać silne mrozy dzięki specyficznym bakteriom, które chronią je przed zamarzaniem. Najnowsze badania ujawniły mechanizm, który brzmi jak science fiction. — Dodatkowo naukowcy odkryli, iż jedna z bakterii, które mogą przenosić kleszcze, daje im „supermoc”. To bakteria anaplazmozy, której enzymy powodują, iż kleszcz nie zamarza choćby przy minus 30 stopniach Celsjusza — wyjaśnia dr Anna Wierzbicka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu w rozmowie z portalem o2.

Bakteria Anaplasma phagocytophilum, znana przede wszystkim jako czynnik wywołujący groźną chorobę u ludzi, okazała się nieoczekiwanym sprzymierzeńcem kleszczy w walce z mrozem. Jej enzymy działają jak naturalny antyfriz, zmieniając adekwatności płynów ustrojowych pajęczaka. Dzięki temu kleszcze zakażone anaplazmozą mają przewagę nad tymi niezakażonymi. To paradoks natury – bakteria, która może zabić człowieka, jednocześnie ratuje życie swojemu nosicielowi.

Rozpowszechnienie zakażenia anaplazmozą wśród kleszczy w Polsce wynosi średnio 19,2 procent, a w niektórych regionach sięga choćby 38,5 procent. To oznacza, iż co piąty kleszcz ma wbudowaną ochronę przed mrozem. Naukowcy podkreślają, iż im więcej kleszczy zakażonych bakterią, tym większa szansa populacji na przetrwanie ekstremalnych zim.

Zakopane w ziemi jak w bunkrze

Kleszcze wypracowały przez miliony lat ewolucji skuteczne strategie przetrwania. Gdy temperatury spadają poniżej 5-7 stopni Celsjusza, pajęczaki po prostu zasypiają. — jeżeli mamy ciepłą zimę, a temperatury sięgają 5-7 stopni, kleszcze są aktywne. Oczywiście w czasie mroźnej zimy ich nie ma. Co robią? Śpią, zakopane w glebie, pod liśćmi, w lasach, na łąkach bądź w naszych ogródkach — tłumaczy dr Wierzbicka.

Temperatura w glebie, choćby na głębokości kilkunastu centymetrów, jest zwykle wyższa od tej panującej na powierzchni. Podczas gdy powietrze ostygło w styczniu do minus 20 stopni, kleszcze pod warstwą liści i śniegu miały komfortowe warunki. Pokrywa śnieżna działa jak naturalny izolator termiczny. W Olsztynie, gdzie przez cały styczeń leżało 30 centymetrów śniegu, kleszcze były doskonale chronione przed mrozem.

Pajęczaki ukrywają się w szczelinach kory drzew, pod kamieniami, w norach gryzoni. Tam, gdzie człowiek odczuwa arktyczny chłód, dla kleszcza panują znośne warunki. choćby gdy na zewnątrz panuje minus 30 stopni, temperatura w ich kryjówkach rzadko spada poniżej minus 5 stopni. A to zdecydowanie za mało, by je zabić.

Sroga zima to za mało

Powszechne przekonanie, iż mroźna zima zdziesiątkuje populację kleszczy, jest mitem. — Niskie temperatury tak naprawdę nic kleszczom nie robią i nie mają zupełnie wpływu na to, czy wiosną będziemy mieli ich więcej, czy mniej — podkreśla ekspertka z Uniwersytetu Przyrodniczego. Kleszcze giną dopiero w temperaturze minus 35 stopni Celsjusza, a takie warunki w Polsce zdarzają się niezwykle rzadko.

Tegoroczna zima, choć surowa jak na ostatnie lata, była dla kleszczy jedynie okresem hibernacji. Pajęczaki spędziły ten czas w bezpiecznych kryjówkach, czekając na ocieplenie. Już przy pierwszych plusowych temperaturach, które mogą pojawić się już w lutym czy marcu, kleszcze wyjdą ze snu i rozpoczną aktywne żerowanie.

Zmiany klimatyczne sprawiają, iż okresy mrozów są coraz krótsze, a zimy łagodniejsze. choćby jeżeli styczeń był chłodny, długoterminowe prognozy wskazują na szybkie ocieplenie. To oznacza, iż sezon aktywności kleszczy zacznie się wcześniej niż zwykle. Niektórzy eksperci ostrzegają, iż już w marcu pajęczaki mogą czyhać w parkach i na skrajach lasów.

Nowy problem – kleszcze polują aktywnie

Do Polski docierają coraz częściej kleszcze wędrowne, znane jako afrykańskie lub Hyalomma marginatum. Te egzotyczne pajęczaki są czterokrotnie większe od rodzimych kleszczy i mają zupełnie inne zwyczaje. — Kleszcze wędrowne są przyzwyczajone do terenów półpustynnych, żerowania na dużych zwierzętach i biegania za swoją ofiarą. Zachowują się więc zupełnie inaczej niż kleszcze pospolite, które znamy z tego, iż atakują z zasadzki — zwraca uwagę dr Wierzbicka.

Naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego w ramach projektu „narodowe kleszczobranie” potwierdzili obecność tych pajęczaków w Polsce. Do końca czerwca 2025 roku zidentyfikowano 11 osobników Hyalomma, w tym dwa gatunki – Hyalomma marginatum i stricte afrykański Hyalomma rufipes. Ogniska występowania pojawiły się na Śląsku, w Wielkopolsce i Lubuskiem.

Kleszcze wędrowne przenoszą groźną krymsko-kongijską gorączkę krwotoczną, której śmiertelność wynosi od 10 do 40 procent. W 2025 roku Grecja i Hiszpania zgłosiły pierwsze przypadki tej choroby. Pajęczaki te doskonale znoszą zimno – przybywają do Europy wraz z migrującymi ptakami, które przenoszą je przez tysiące kilometrów. Zmiany klimatyczne sprawiają, iż mają coraz większe szanse na osiedlenie się na stałe w naszym kraju.

Lekarze nie informują o szczepieniach

Jedyną skuteczną ochroną przed kleszczowym zapaleniem mózgu jest szczepienie, ale Polacy rzadko o nim słyszą od swoich lekarzy. Najnowsze badania Ośrodka Badań Socjomedycznych Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW pokazują skalę problemu. Zaledwie 6,1 procent respondentów usłyszało od lekarza rekomendację szczepienia przeciwko KZM.

— To, iż tak mało osób jest zaszczepionych, wynika głównie z tego, iż większość z nas nie dowiaduje się od lekarzy, iż powinniśmy się zaszczepić. adekwatnie znakomita większość z nas powinna się zaszczepić przeciwko kleszczowemu zapaleniu mózgu, bo większość z nas chodzi do parków, ma ogródki i psy — komentuje prof. Joanna Zajkowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku w rozmowie z PAP.

Zachorowania na KZM gwałtownie rosną – z 265 przypadków w 2019 roku do aż 793 w 2024 roku. To trzykrotny wzrost w zaledwie 5 lat. Co gorsza, u 35-58 procent chorych dochodzi do trwałych powikłań neurologicznych. Szczepionka jest dostępna w aptekach i można ją przyjąć w trzech dawkach, ale koszt całego cyklu to około 300 złotych. Dla wielu rodzin to bariera nie do przejścia.

Skuteczność szczepienia wynosi ponad 95 procent po pełnym cyklu trzech dawek. W Austrii, gdzie zaszczepiono 80 procent społeczeństwa, kleszczowe zapalenie mózgu praktycznie zniknęło. W Polsce odsetek zaszczepionych nie przekracza 1 procenta populacji. To oznacza, iż miliony Polaków są bezbronni wobec wirusa.

Co zrobić, żeby się chronić

Wiosna 2026 roku przyniesie powrót aktywności kleszczy, być może wcześniej i intensywniej niż w poprzednich latach. Sroga zima nie zdziesiątkuje populacji pajęczaków – one przetrwają pod śniegiem i wyjdą z kryjówek, gdy tylko temperatura przekroczy 5 stopni. Każdy spacer do lasu, parku czy praca w ogródku to ryzyko ukłucia.

Podstawową ochroną jest odpowiedni ubiór – długie spodnie, buty z wysoką cholewką, jasne kolory ubrań ułatwiające zauważenie pajęczaka. Repelenty na bazie DEET lub permetryny skutecznie odstraszają kleszcze, ale trzeba je stosować regularnie. Po każdym pobycie na łonie natury należy dokładnie obejrzeć całe ciało, ze szczególną uwagą na okolice pachwiny, pępka, fałdy skórne i za uszami.

Jeśli kleszcz się przyssał, trzeba go usunąć jak najszybciej. Przy boreliozie liczy się czas – szybkie wyjęcie pajęczaka znacznie zmniejsza ryzyko zakażenia. Przy kleszczowym zapaleniu mózgu to już nie pomaga, bo wirus przedostaje się do organizmu niemal natychmiast. Dlatego szczepienie jest tak istotne. Warto porozmawiać z lekarzem rodzinnym o kwalifikacji do szczepienia, choćby jeżeli sam nie zaproponuje tego tematu.

Właściciele psów powinni szczególnie uważać – zwierzęta mogą przynieść kleszcze do domu. Każdy powrót z psem ze spaceru to okazja do dokładnej kontroli sierści pupila. Kleszcze łatwo przenoszą się ze zwierzęcia na człowieka, zwłaszcza gdy zwierzak śpi w naszym łóżku lub na kanapie. Według badań, właściciele psów stanowią jedną z najbardziej zagrożonych grup, ale tylko 12 procent z nich jest zaszczepionych przeciwko KZM.

Nadchodzące miesiące nie przyniosą ulgi. Kleszcze wychodzą z zimy silniejsze niż kiedykolwiek, uzbrojone w bakteryjną ochronę przed mrozem i coraz lepiej przystosowane do polskiego klimatu. Polowanie na człowieka zacznie się na wiosnę.

Idź do oryginalnego materiału