Druga edycja wydarzenia została zbudowana z kilku wystaw i spotkań, ale jej wspólnym mianownikiem była uważność. To właśnie ona pozwoliła uczestnikom i odbiorcom zobaczyć więcej: w codzienności, w portrecie, w naturze i w tradycyjnych technikach fotograficznych. Organizatorzy podkreślają, iż festiwal narodził się z potrzeby patrzenia głębiej, a tegoroczna odsłona pokazała, jak silnie fotografia może budować wspólnotę.„W odbiciu granatu” i młode talenty na starcieFestiwal rozpoczęła wystawa „W odbiciu granatu”, przygotowana przez grupy Paparazzi Kids i Paparazzi w Galerii na Piętrze Filii Młodzieżowego Domu Kultury w Chełmie. Młodzi autorzy zaprezentowali aż 97 cyjanotypii, które powstawały przez wiele miesięcy cierpliwej pracy. Samodzielnie przygotowywali negatywy, pokrywali papier emulsją światłoczułą i wykorzystywali słoneczne chwile do naświetlania kolejnych
kompozycji.Efekt tej pracy był czymś więcej niż tylko szkolnym czy warsztatowym pokazem. Dla części uczestników była to pierwsza tak ważna prezentacja fotograficzna, a zarazem dowód, iż twórczość wymaga czasu, prób i konsekwencji. Autorami wystawy byli: Amelka Dąbrowska, Hania Jasik, Olga Jasik, Nadia Chmiel, Bartek Kobelski, Mikołaj Świątek, Lili Daoudi, Julek Mąka, Krystian Łoś, Łucja Łacińska-Kijana, Zuzia Raszka, Ela Lenart, Ilona Wrońska, Antonina, Julia Dąbrowska, Emilka Mazurek, Wiktoria Koszałka, Maja Niemiec i Ola Kuź
niarska.Ważnym punktem programu był również „Wieczór z chełmską fotografią”, poświęcony Grzegorzowi Chwesiukowi. Spotkanie przypomniało postać fotografa i animatora, który przez lata integrował lokalne środowisko. Zaprezentowana wystawa przywołała fotografie Chełma, jego mieszkańców i ich codziennych historii. Był to wieczór wspomnień, rozmów i wdzięczności, ale też cenna lekcja dla młodszych uczestników, pokazująca, jak wielką rolę może odegrać jedna osoba potrafiąca inspirować innych do wspólnego dział
ania.Debiuty, które zapadły w pamięćJednym z akcentów festiwalu była debiutancka wystawa Ilony Wrońskiej „Odcienie czasu”, pokazana w Centrum Kultury Filmowej ZORZA. Uczestniczka Grupy Paparazzi zaprezentowała osiem portretów kobiet znajdujących się na różnych etapach życia. Ciekawym dopełnieniem ekspozycji było lustro, w którym pojawiał się symboliczny dziewiąty obraz, czyli sam widz zaproszony do odnalezienia własnego miejsca w tej
historii.Ta wystawa stała się ważnym momentem w artystycznej drodze młodej autorki. Była próbą zbudowania własnego języka wypowiedzi i odważnego pokazania swojej wrażliwości publiczności. W podobnym duchu wybrzmiała także pierwsza indywidualna wystawa Julii Dąbrowskiej „Natura w obiektywie”. Jej fotografie były efektem cierpliwych obserwacji, spacerów i fascynacji światem
przyrody.Na zdjęciach pojawiły się owady, ptaki, kot oraz inni mieszkańcy natury, których często mijamy bez większej refleksji. Wystawa przypominała, iż niezwykłe historie rozgrywają się tuż obok nas, trzeba jedynie zwolnić i spojrzeć uważniej. Błękit cyjanotypii i finał konkursuCzęść wystawienniczą zamknął wernisaż „Zapisane w błękicie” w Galerii Atelier Ryszarda Karczmarskiego. Sześcioro fotografów: Andrzej Symoniuk, Beata Kozak, Ewa Joachimowicz, Magdalena Gałecka, Marta Marcy i Piotr Janiak, przedstawiło własne interpretacje cyjanotypii, jednej z najstarszych szlachetnych technik fotograficznych. Portrety, pejzaże, obrazy natury, ślady podróży i codzienności stworzyły wielogłosową opowieść utrzymaną w charakterystycznym błę
kicie.Festiwal zwieńczyło podsumowanie Wojewódzkiego Konkursu Fotograficznego Młodzieży „Zatrzymani w codzienności”. Ogłoszenie wyników, wręczenie nagród i prezentacja wyróżnionych prac stały się świętem młodych ludzi, którzy potrafią dostrzec znaczenie w pozornie zwyczajnych chwilach. To właśnie w takich momentach najlepiej widać, iż fotografia nie musi szukać sensacji, by poruszać i zapadać w pamięć.„Światłoczułe opowieści” pokazały, iż choćby mały festiwal może mieć duże znaczenie dla lokalnej kultury. W Chełmie wydarzyło się coś więcej niż seria wystaw. Powstała przestrzeń spotkania, wymiany doświadczeń i budowania środowiska ludzi, którzy chcą tworzyć razem. I właśnie dlatego te kadry naprawdę połączyły.