Zakup ekologicznych autobusów napędzanych zielonym wodorem miał być technologiczną wizytówką Świdnika. W 2024 roku samorząd sfinalizował dostawę wodorowców od lubelskiej spółki Arthur Bus za kwotę rzędu 12 milionów złotych. Pojazdy obsługiwały lokalne trasy oraz popularne połączenia do Lublina.
Czujni pasażerowie zauważyli jednak, iż od kilku tygodni nowoczesnych wodorowców próżno szukać na przystankach. W ich miejsce pasażerów wożą tradycyjne autobusy spalinowe.
Usterki zawieszenia i baterii. Świdnik wyjaśnia przestój
Zwróciliśmy się do Urzędu Miasta Świdnik z prośbą o wyjaśnienie, dlaczego wodorowce nie realizują kursów i kiedy wrócą na trasy.
Z uzyskanych przez nas odpowiedzi wynika, iż wycofanie pojazdów z ruchu nie jest chwilowe – od kilku tygodni trzy autobusy przebywają w serwisie ze względu na nawracające problemy techniczne.
– Od kilku tygodni pojazdy przebywają w serwisie. Wynika to z konieczności przeprowadzenia napraw związanych m.in. z funkcjonowaniem baterii oraz zawieszenia pojazdów. Do czasu zakończenia napraw, z uwagi na fakt, iż usługę komunikacji na terenie Świdnika realizuje MPK Lublin, pojazdy te są zastępowane innymi autobusami operatora. Dzięki temu zachowana jest liczba oraz częstotliwość kursów wynikających z obowiązującego rozkładu jazdy – przekazała nam Izabela Krakowska z Wydziału Infrastruktury i Ekologii Urzędu Miasta Świdnik.
Urzędnicy zapewniają, iż siatka połączeń nie ucierpiała, jednak na ten moment nie pada żaden konkretny termin zakończenia napraw.
– Po usunięciu usterek autobusy zostaną niezwłocznie ponownie skierowane do obsługi komunikacji liniowej – mówi Izabela Krakowska.
Upadłość producenta w tle
Przedłużający się pobyt autobusów w serwisie budzi dodatkowe pytania w kontekście kondycji finansowej samego producenta. Przypomnijmy, iż spółka Arthur Bus, która montowała pojazdy w halach dawnej fabryki FSC w Lublinie, w listopadzie 2025 roku złożyła do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości, co postawiło pod znakiem zapytania m.in. gigantyczne zamówienie lubelskiego MPK na 20 wodorowców.
Kłopoty fabryki i postępowanie upadłościowe mogą w praktyce przekładać się na utrudniony dostęp do oryginalnych podzespołów, czasochłonne procedury gwarancyjne oraz wydłużony czas usuwania awarii systemów bateryjnych.
Do sprawy powrócimy, gdy wodorowce przejdą odbiory techniczne i ponownie wyjadą na ulice.

1 godzina temu













