Za podopiecznymi trenera Karola Marcyniuka ze Świdnickiego Klubu Piłki manualnej bardzo solidne granie w turnieju Libiąż Cup. Zespół z rocznika 2011 w mocno obsadzonych zawodach finiszował na czwartej lokacie. Do wskoczenia na podium zabrakło kilka – przede wszystkim zdrowia i szerszej ławki…

W turniej rozgrywanym od 6 do 8 lutego zaprezentowało się dziesięć ekip. W grupie Szare Wilki trafiły na gospodarzy – Czwórkę Libiąż, Siódemkę Miedź Legnica, Olimpię Piekary Śląskie i drugi zespół kadry Podkarpackiego Związku Piłki manualnej. W piątek Świdniczanie pokonali 23:16 Podkarpacie i także 23:16 Olimpię. W sobotę ŚKPR uległ 15:20 Siódemce oraz po szalenie dramatycznym meczu i wygranej końcówce 5:0 pokonał Libiąż 18:16, co dało naszej drużynie drugą lokatę i awans do fazy finałowej!
W niej systemem każdy z każdym zmierzyły się się cztery drużyny. Jeszcze w sobotę Szare Wilki przegrały 14:21 z pierwszym zespołem kadry Podkarpacia, a w niedzielę uległy 13:22 Miedzi i na zakończenie 10:15 Szczypiorniakowi Puławy. Ostatecznie Puławy zajęły pierwsze, Miedź drugie, Podkarpacie trzecie miejsce. Najlepszym zawodnikiem naszej drużyny został uznany Szymon Kocjan.
– To był mocno obsadzony turniej, a faza finałowa bardzo wymagająca. Jestem dumny ze swoich podopiecznych. Pokazaliśmy, ze dalej pomimo wąskiej ławki liczymy się w stawce o miejsca. Brakło skuteczności w decydujących fazach tych meczów. Szkoda, iż w Świdnicy w tym roczniku (2011) mamy tylko 9 zawodników, którzy jednak udowadniają niejednokrotnie, iż nie ma dla nich żadnych granic – podsumował turniej trener Marcyniuk.
Przypomnijmy, iż ta drużyna zakończyła już sezon ligowy. Zespół ma jednak w planach kolejne turnieje – najbliższy w kwietniu.
/ŚKPR/

2 godzin temu
















